24.12.2025, 09:38 ✶
- Oh, rozumiem. Ważne miejsce na mapie, dosłownie - pokiwała głową, a następnie rozejrzała się po wnętrzu jeszcze raz, może odrobinę mniej oceniająco jak przed chwilą. Teraz robiło to o wiele więcej sensu, dlaczego był taki ważny. Lyssa nienawidziła się teleportować, bo jej żołądek upodobał sobie robienie wtedy fikołków, a damie nie przyswoiły takie rzeczy. Dziurawy był więc całkiem rozsądnym miejscem na przejście gdzieś dalej, jeśli faktycznie zmuszona byłaby udać się do niemagicznego Londynu. Nie zmieniało to jednak tego, że był obskurny według jej standardów.
- Jestem pod wrażeniem - przyznała całkiem szczerze, spoglądając na niego z uśmiechem. - Sukces za sukcesem - a wszelkie potknięcia po drodze się nie liczyły, jeśli wychodziło się na zwycięzcę pod koniec dnia. Jej pochlebstwom natomiast niewątpliwie sprzyjał fakt, że te sukcesy Darcy'ego w niczym jej nie przeszkadzały. Pewnie gdyby o coś rywalizowali, to zaraz spojrzałaby na niego o wiele krytyczniej, czy nawet złośliwie odmówiła użyczenia swoich obrazków, nawet jeśli to on bardziej jej robił grzeczność tą prośbą, a nie ona jemu kiedy się na to zgadzała. Ale nawet jeśli oboje byli artystami, to operowali na innych płaszczyznach i poświęcali się innym dziedzinom. Lyssa pomyślała nawet przez moment, że mogliby nad czymś razem współpracować, tak od początku do końca.
- Mam nadzieję, że jest podpisana. Żebym mogła za wiele lat chwalić się, że mam jeden z pierwszych egzemplarzy i to z podpisem sławnego na cały świat autora - zaśmiała się, sięgając po książkę i obracając ją w dłoniach z uwagą. - Idealny podarek, bym przeczytała ją sobie od nowa. No i... mam nadzieje że tych tańców będzie jeszcze więcej - przyznała już nieco delikatniej, z lekkim uśmiechem. Szczerym, a nie takim wyuczonym czy automatycznie pojawiającym się gdzieś na końcu zdań.
- Jestem pod wrażeniem - przyznała całkiem szczerze, spoglądając na niego z uśmiechem. - Sukces za sukcesem - a wszelkie potknięcia po drodze się nie liczyły, jeśli wychodziło się na zwycięzcę pod koniec dnia. Jej pochlebstwom natomiast niewątpliwie sprzyjał fakt, że te sukcesy Darcy'ego w niczym jej nie przeszkadzały. Pewnie gdyby o coś rywalizowali, to zaraz spojrzałaby na niego o wiele krytyczniej, czy nawet złośliwie odmówiła użyczenia swoich obrazków, nawet jeśli to on bardziej jej robił grzeczność tą prośbą, a nie ona jemu kiedy się na to zgadzała. Ale nawet jeśli oboje byli artystami, to operowali na innych płaszczyznach i poświęcali się innym dziedzinom. Lyssa pomyślała nawet przez moment, że mogliby nad czymś razem współpracować, tak od początku do końca.
- Mam nadzieję, że jest podpisana. Żebym mogła za wiele lat chwalić się, że mam jeden z pierwszych egzemplarzy i to z podpisem sławnego na cały świat autora - zaśmiała się, sięgając po książkę i obracając ją w dłoniach z uwagą. - Idealny podarek, bym przeczytała ją sobie od nowa. No i... mam nadzieje że tych tańców będzie jeszcze więcej - przyznała już nieco delikatniej, z lekkim uśmiechem. Szczerym, a nie takim wyuczonym czy automatycznie pojawiającym się gdzieś na końcu zdań.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.