24.12.2025, 10:04 ✶
– Och bzdura, popsuł się tylko jeden garnek – zapewniła Brenna, mierząc Norę przez moment spojrzeniem, by upewnić się, że ta się nie poparzyła. Sięgnęła ku jej rękom i dokładnie obejrzała dłonie, a dopiero potem złapała za ścierkę, by ostrożnie przerzucić rzeczony garnek do śmieci, podczas gdy Malwa szybko i sprawnie usuwała wszelkie ślady po tym, co zostało rozlane. – Żebyś wiedziała, co działo się tutaj kiedyś, kiedy Erik postanowił zrobić jajecznicę – rzuciła, oglądając się z uśmiechem na brata, który zajrzał do pomieszczenia. – Szkoda tylko, że grzaniec przepadł, bo pachniał wybornie, ale zrobisz go nam kiedy indziej.
Nie żeby Brenna faktycznie planowała wypić więcej niż jeden łyk. Podczas Yule skupiła się na zabawie i na ludziach, którzy ją otaczali, ale ostatnie parę tygodni stawiało ją trochę na baczność.
– Nie przejmuj się, mamy mnóstwo jedzenia – rzuciła jeszcze w stronę Dory, posyłając jej pocieszający uśmiech, kiedy okazało się, że ciasteczka zupełnie się spaliły. Może i powiedziałaby jeszcze coś w stylu, że spalenizna jest zdrowa i zjadła tę spalonkę, by Crawleyówna lepiej się poczuła, ale teraz miała do zrealizowania misję lub nawet Misję.
Prawdopodobnie Brenna doskonale wiedziała, że Erik ją podpuszczał.
I może właśnie dlatego zamierzała dać się podpuścić.
– Dobra, mamy chyba jeszcze jakiś kwadrans, zanim wszyscy zaczną siadać do stołu… – oceniła, zerkając na zegarek. – To ja zdążę jeszcze udekorować mur przy bramie! – oświadczyła niemalże radośnie. Przemknęła obok Millie, porywając jeszcze jedno ciasteczko, zanim dopadła do szafy w przedpokoju, gdzie upchnięto pudło z niewykorzystanymi dekoracjami. Naciągnęła na siebie płaszcz, a potem dźwigając rzeczone pudło ruszyła odśnieżoną ścieżką prosto ku bramie. Niebo już pociemniało, wraz z wczesnym, zimowym zmierzchem i zaczynały błyszczeć na nim gwiazdy, więc musiała się spieszyć. Ale brat rzucił jej wyzwanie, więc oczywiście, że brama i mur zostaną udekorowane i zrobi to na czas!
Nie żeby Brenna faktycznie planowała wypić więcej niż jeden łyk. Podczas Yule skupiła się na zabawie i na ludziach, którzy ją otaczali, ale ostatnie parę tygodni stawiało ją trochę na baczność.
– Nie przejmuj się, mamy mnóstwo jedzenia – rzuciła jeszcze w stronę Dory, posyłając jej pocieszający uśmiech, kiedy okazało się, że ciasteczka zupełnie się spaliły. Może i powiedziałaby jeszcze coś w stylu, że spalenizna jest zdrowa i zjadła tę spalonkę, by Crawleyówna lepiej się poczuła, ale teraz miała do zrealizowania misję lub nawet Misję.
Prawdopodobnie Brenna doskonale wiedziała, że Erik ją podpuszczał.
I może właśnie dlatego zamierzała dać się podpuścić.
– Dobra, mamy chyba jeszcze jakiś kwadrans, zanim wszyscy zaczną siadać do stołu… – oceniła, zerkając na zegarek. – To ja zdążę jeszcze udekorować mur przy bramie! – oświadczyła niemalże radośnie. Przemknęła obok Millie, porywając jeszcze jedno ciasteczko, zanim dopadła do szafy w przedpokoju, gdzie upchnięto pudło z niewykorzystanymi dekoracjami. Naciągnęła na siebie płaszcz, a potem dźwigając rzeczone pudło ruszyła odśnieżoną ścieżką prosto ku bramie. Niebo już pociemniało, wraz z wczesnym, zimowym zmierzchem i zaczynały błyszczeć na nim gwiazdy, więc musiała się spieszyć. Ale brat rzucił jej wyzwanie, więc oczywiście, że brama i mur zostaną udekorowane i zrobi to na czas!
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.