24.12.2025, 13:02 ✶
Jeszcze do niedawna nawiedzało go to okropne poczucie beznadziei, które niosły za sobą słowa - zdrajcy krwi. Wspomnienia dymu, coś w nim się czającego, sadza na ścianach i te ręce. Ręce które dusiły, nie pozwalały spać i odstraszały. Ale ostatnie dwie noce udało mu się przespać spokojnie. Ostatnie dwa dni minęły lepiej jak dotychczas, bez nadmiernego odwracania się przez ramię i zastanawiania, kiedy niepokój znowu wróci i weźmie go w objęcia.
W Dziurawym Kotle pojawił się o czasie. Ubrany może nie w pełnowymiarowe, czarodziejskie szaty, ale przynajmniej bardzo porządny garnitur, na który była narzucona wierzchnia szata. Całość może i nie gryzła się ze sobą, bo kolorystycznie i materiałowo, elementy zgrywały się ze sobą, ale było to zdecydowanie chyba bardziej nowoczesne, i przede wszystkim praktyczne, podejście do tematu.
Bott może i żył większość swojego życia pośród czarodziejów, ale nie zawsze był bogaty i nie stać go było na drogich krawców. Lubił też praktyczność, a mugolska moda taka właśnie była, dlatego sięgał po ubrania albo nią inspirowane, albo wyciągnięte prosto z ich szaf.
Skinął Shafiqowi głową, kiedy zobaczył go przy stoliku i zarejestrował tez, że ten zamówił sobie już coś do picia. Sam więc w pierwszej kolejności udał się do barmanki i również podjął próbę degustacji nowego przepisu. Przysposobiony więc w kufel, znalazł się przy zarejestrowanym stoliku i zajął miejsce.
- Panie Shafiq, jak miło pana widzieć - przywitał się wreszcie, uśmiechając się do niego wesoło. - Zdecydowałem się na hit sezonu czyli rewolucyjny przepis na grzaniec. Podobno jeszcze dopracowywany, ale wierzę w niego - upił łyk, przez moment smakując zawartość kufla. - Ciekawe, ciekawe. Kwaskowy, o bardzo intensywnym, korzennym smaku. Ma to jakiś potencjał. A panu jak smakuje?
W Dziurawym Kotle pojawił się o czasie. Ubrany może nie w pełnowymiarowe, czarodziejskie szaty, ale przynajmniej bardzo porządny garnitur, na który była narzucona wierzchnia szata. Całość może i nie gryzła się ze sobą, bo kolorystycznie i materiałowo, elementy zgrywały się ze sobą, ale było to zdecydowanie chyba bardziej nowoczesne, i przede wszystkim praktyczne, podejście do tematu.
Bott może i żył większość swojego życia pośród czarodziejów, ale nie zawsze był bogaty i nie stać go było na drogich krawców. Lubił też praktyczność, a mugolska moda taka właśnie była, dlatego sięgał po ubrania albo nią inspirowane, albo wyciągnięte prosto z ich szaf.
Skinął Shafiqowi głową, kiedy zobaczył go przy stoliku i zarejestrował tez, że ten zamówił sobie już coś do picia. Sam więc w pierwszej kolejności udał się do barmanki i również podjął próbę degustacji nowego przepisu. Przysposobiony więc w kufel, znalazł się przy zarejestrowanym stoliku i zajął miejsce.
- Panie Shafiq, jak miło pana widzieć - przywitał się wreszcie, uśmiechając się do niego wesoło. - Zdecydowałem się na hit sezonu czyli rewolucyjny przepis na grzaniec. Podobno jeszcze dopracowywany, ale wierzę w niego - upił łyk, przez moment smakując zawartość kufla. - Ciekawe, ciekawe. Kwaskowy, o bardzo intensywnym, korzennym smaku. Ma to jakiś potencjał. A panu jak smakuje?