26.12.2025, 02:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.12.2025, 02:40 przez Jonathan Selwyn.)
Jonathan spojrzał na Thomasa i wydał z siebie ciche prychnięcie, jakby coś pomiędzy urazą i rozbawieniem.
– Cieszę się, że humor ci dopisuje dzisiaj mój drogi. Jestem wręcz pewien, że jeśli zakradał tu się jakiś kwintopęd, aby nas pożreć, to właśnie się zatrzymał i szybko pobiegł napić się wody, także możliwe, że właśnie uratowałeś nam życia – powiedział niby poważnie, ale pod koniec swoich słów już nie wytrzymał i uśmiechnął się szeroko.
Zaraz jednak odrobinę spoważniał, bo chociaż Thomas nic już takiego nie powiedział, to jego aura sprawiła, że Jonathan naprawdę się zaniepokoił, zwłaszcza, gdy dostrzegł nitki ołowianego koloru.
Oh...
Nagle żart o pochowaniu i pogrzebaniu przestał być aż tak zabawny.
Chyba powinien porozmawiać z Norą, i delikatnie wypytać, czy wiedziała o stanie swojego brata. Albo wybadać sytuację u kogoś innego z Zakonu z kim Figg był blisko. Brenna? Tak, chyba najlepiej będzie zacząć od Brenny. A Millie? Chyba byli z podobnego rocznika.
Obraz niestety nie odpowiedział, co Jonathan skomentował jedynie cichym westchnieniem. Następnie pstryknął jeszcze raz palcami przed oczami portretu, a gdy zorientował się, że to naprawdę nic nie da, skupił się na dalszych poszukiwaniach. Przy okazji zauważył, że pozostawione tu jedzenie nie zdążyło się jeszcze zepsuć. Czyli naprawdę musiał tu ktoś jeszcze całkiem niedawno żyć. Wraz z Thomasem zaczął przeszukiwać pokój.
Rzut na percepcję III, przeszukuje pomieszczenie.
– Na Merlina – mruknął, przewalając jakieś papiery. – To jest aż dziwne, aby nie znaleźć nic ważnego w gabinecie. Przecież zawsze ważne rzeczy znajduje się w gabinecie!
– Cieszę się, że humor ci dopisuje dzisiaj mój drogi. Jestem wręcz pewien, że jeśli zakradał tu się jakiś kwintopęd, aby nas pożreć, to właśnie się zatrzymał i szybko pobiegł napić się wody, także możliwe, że właśnie uratowałeś nam życia – powiedział niby poważnie, ale pod koniec swoich słów już nie wytrzymał i uśmiechnął się szeroko.
Zaraz jednak odrobinę spoważniał, bo chociaż Thomas nic już takiego nie powiedział, to jego aura sprawiła, że Jonathan naprawdę się zaniepokoił, zwłaszcza, gdy dostrzegł nitki ołowianego koloru.
Oh...
Nagle żart o pochowaniu i pogrzebaniu przestał być aż tak zabawny.
Chyba powinien porozmawiać z Norą, i delikatnie wypytać, czy wiedziała o stanie swojego brata. Albo wybadać sytuację u kogoś innego z Zakonu z kim Figg był blisko. Brenna? Tak, chyba najlepiej będzie zacząć od Brenny. A Millie? Chyba byli z podobnego rocznika.
Obraz niestety nie odpowiedział, co Jonathan skomentował jedynie cichym westchnieniem. Następnie pstryknął jeszcze raz palcami przed oczami portretu, a gdy zorientował się, że to naprawdę nic nie da, skupił się na dalszych poszukiwaniach. Przy okazji zauważył, że pozostawione tu jedzenie nie zdążyło się jeszcze zepsuć. Czyli naprawdę musiał tu ktoś jeszcze całkiem niedawno żyć. Wraz z Thomasem zaczął przeszukiwać pokój.
Rzut na percepcję III, przeszukuje pomieszczenie.
Rzut Z 1d100 - 21
Akcja nieudana
Akcja nieudana
– Na Merlina – mruknął, przewalając jakieś papiery. – To jest aż dziwne, aby nie znaleźć nic ważnego w gabinecie. Przecież zawsze ważne rzeczy znajduje się w gabinecie!