26.12.2025, 13:55 ✶
Słuchała go z pełnym zainteresowaniem, jednak na koniec tłumaczenia fabuły, coś ostrzegawczo zabrzęczało w jej głowie. Nie chodziło o to, że mogła być to kolejna próba do wykorzystania własnych doświadczeń młodego panicza, nie to że nie posądzała go o romanse, ale wydawało się to mniej niepokojące niż sama przepaść między bohaterami. Zaledwie parę dni temu przyszło jej czytać w Proroku artykuł pani Black i mimowolnie teraz zaczęła się zastanawiać czy bogata panna i przypadkowy chłopak nie zostaliby potraktowani przez czytelników jako alegoria aktualnych nastrojów.
- Może powinieneś postawić na cliffhanger? Pozwolić wyobraźni czytelnika błądzić w szukaniu odpowiedzi na jakieś fundamentalne pytanie odnośnie tego, jak potoczyłby się związek czy relacja tych dwojga dalej? - zapytała, uśmiechając się ostrożnie. Nie chciała mu przecież niczego tutaj narzucać, tym bardziej że z jego opowieści trudno było wyciągnąć cokolwiek z soczystych detali. Powinni się chociaż pocałować, to na pewno, ale tego nie chciała mówić na głos.
- Ogród? Oh, ogród brzmi bajecznie. Ale najlepiej wieczorową porą, dla lepszego klimatu. Oh, albo jeszcze lepiej; ogród wieczorową porą podczas balu. Najlepiej maskowego, żeby przypadek znowu zagrał swoją rolę. Dwoje nieznajomych spotyka się niespodziewanie i proszą do tańca, tylko po to by mieć wrażenie że w partnerze jest coś dziwnie znajomego. Coś co nie daje im spokoju. Najlepiej, gdyby chłopak był w tym ogrodzie nie do końca mile widziany i potem musiałby uciekać... - zanim się obejrzała mówiła już nie o nich, tylko o kolejnej całkiem zmyślonej scenie, w której niekoniecznie oni byli bohaterami. A może byli tylko dla nich kanwą. - Możesz to wpisać do którejś swojej książki - odchrząknęła. Miała nadzieję, że od wiosny zdążył zapomnieć o jej zaparciu względem romansów. - Los. Niech będzie i los. Oby łaskawszy niż do tej pory - westchnęła, upijając jeszcze parę łyków grzańca.
- Może powinieneś postawić na cliffhanger? Pozwolić wyobraźni czytelnika błądzić w szukaniu odpowiedzi na jakieś fundamentalne pytanie odnośnie tego, jak potoczyłby się związek czy relacja tych dwojga dalej? - zapytała, uśmiechając się ostrożnie. Nie chciała mu przecież niczego tutaj narzucać, tym bardziej że z jego opowieści trudno było wyciągnąć cokolwiek z soczystych detali. Powinni się chociaż pocałować, to na pewno, ale tego nie chciała mówić na głos.
- Ogród? Oh, ogród brzmi bajecznie. Ale najlepiej wieczorową porą, dla lepszego klimatu. Oh, albo jeszcze lepiej; ogród wieczorową porą podczas balu. Najlepiej maskowego, żeby przypadek znowu zagrał swoją rolę. Dwoje nieznajomych spotyka się niespodziewanie i proszą do tańca, tylko po to by mieć wrażenie że w partnerze jest coś dziwnie znajomego. Coś co nie daje im spokoju. Najlepiej, gdyby chłopak był w tym ogrodzie nie do końca mile widziany i potem musiałby uciekać... - zanim się obejrzała mówiła już nie o nich, tylko o kolejnej całkiem zmyślonej scenie, w której niekoniecznie oni byli bohaterami. A może byli tylko dla nich kanwą. - Możesz to wpisać do którejś swojej książki - odchrząknęła. Miała nadzieję, że od wiosny zdążył zapomnieć o jej zaparciu względem romansów. - Los. Niech będzie i los. Oby łaskawszy niż do tej pory - westchnęła, upijając jeszcze parę łyków grzańca.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.