26.12.2025, 21:29 ✶
Wtuliła twarz we włosy swoich dziewczynek, by zamiast spalenizny choć przez chwilę poczuć jakiś znajomy zapach. Łzy zmieszały się z popiołem, ale to nie miało znaczenia; najważniejsze, że byli razem. A raczej razem poza jednym Bletchleyem, który z jakiegoś powodu nie chciał się przytulić.
Kiedy Hestia i Alice w końcu się odsunęły, Jo skierowała wzrok na męża. Stał z boku, jakby bał się do nich podejść. Jakby się czegoś wstydził. Jolene nie zamierzała teraz roztrząsać jaka była przyczyna tego zachowania; znając Juliana, zapewne znów wymyślił sobie jakiś absurdalny powód wynikający z jego poczucia obowiązku. Tak czy siak, nie mogła pozwolić mu tak się dystansować.
Podeszła zdecydowanym krokiem do Bletchleya i bez ostrzeżenia mocno wtuliła się w niego.
– Co ty wyprawiasz kretynie, chodź tutaj. – wyszeptała, oparta o jego ramię. – Cały czas tak się bałam, że... – i wtedy ją to naszło. Wrażenie, jakby Śmierciożercy znowu mieli nadejść. Przed jej oczami pojawił się ogień, dym i poparzone ciała. Choć był to tylko wytwór wyobraźni, ciało Jolene reagowało jak na rzeczywiste zagrożenie. Przez ciało kobiety przeszedł dreszcz i zaczęła się trząść w objęciach męża.
Kiedy Hestia i Alice w końcu się odsunęły, Jo skierowała wzrok na męża. Stał z boku, jakby bał się do nich podejść. Jakby się czegoś wstydził. Jolene nie zamierzała teraz roztrząsać jaka była przyczyna tego zachowania; znając Juliana, zapewne znów wymyślił sobie jakiś absurdalny powód wynikający z jego poczucia obowiązku. Tak czy siak, nie mogła pozwolić mu tak się dystansować.
Podeszła zdecydowanym krokiem do Bletchleya i bez ostrzeżenia mocno wtuliła się w niego.
– Co ty wyprawiasz kretynie, chodź tutaj. – wyszeptała, oparta o jego ramię. – Cały czas tak się bałam, że... – i wtedy ją to naszło. Wrażenie, jakby Śmierciożercy znowu mieli nadejść. Przed jej oczami pojawił się ogień, dym i poparzone ciała. Choć był to tylko wytwór wyobraźni, ciało Jolene reagowało jak na rzeczywiste zagrożenie. Przez ciało kobiety przeszedł dreszcz i zaczęła się trząść w objęciach męża.