26.12.2025, 21:35 ✶
– Brzmisz jak ktoś, komu bardzo wiele nocnych wędrówek zepsuli prefekci – stwierdziła Brenna, uśmiechając się trochę do niego, a trochę do własnych wspomnień. Wymykanie się z Pokoi Wspólnych po ciszy nocnej było czymś, co praktykowała od czasu do czasu większość uczniów, a unikanie nauczycieli i prefektów stanowiło pewną sztukę: niektórym się udawało, innym absolutnie nie… i niektórych trzeba było chronić przed nimi samymi. Czasem zastanawiała się, jak to się w ogóle działo, że statystycznie większość uczniów dożywała końca roku szkolnego w miejscu, gdzie w szklarniach hodowano rośliny zabijające krzykiem, za płotem znajdował się las pełen krwiożerczych pająków, a w ramach sportu ciskało się w siebie nawzajem tłuczkami kilkanaście metrów nad ziemią.
– Mam zawalczyć o wyższą ocenę? – spytała moment później, równie zaczepnie, co czasem on, patrząc mu w oczy. Może by i nawet to zrobiła, ale zdołał trochę zbić ją z tropu, bo nie spodziewała się, że zacznie teraz opowiadać o arcykapłance, a choć to samo w sobie nie było może aż tak zaskakujące, to już mówienie o wybrańcy trochę tak. – Hm… masz na myśli Isobell? Pewnie zaczęłabym od zorientowania się, co mówiła ostatnio innym osobom, które z nią rozmawiały – stwierdziła bez większego namysłu, odsuwając się nieco. W pierwszej sekundzie nie rozmyślała, do czego zmierzał, odruchowo szukając faktycznej odpowiedzi, co by zrobiła w takim przypadku, ale zaraz spojrzała na niego z pewnym zastanowieniem.
Isobell Macmillan ponoć była szalona. Brenna nie wiedziała, ile w tym prawdy, bo cokolwiek zrobiła podczas Lithy niekoniecznie musiało to świadczyć o prawdziwym obłędzie: mogło i o źle rozumianej wierze, przekonaniu o własnej nietykalności, poszukiwaniu sposobów na przekroczenie granic. Kim miałby być wybraniec? Dlaczego wybraniec? Dlaczego Atreus?
– Może spytałabym o to kogoś innego. Jej męża na przykład? Jasnowidza? Numerologa? – dodała jeszcze, bo nie miała pojęcia, na jakiej podstawie Macmillan mówiłaby coś takiego, jeśli nie kierowałaby ją szaleństwo. Jasnowidzka? Numerologii? Szeptu od samej bogini? Czy gdyby bogini matka naprawdę szeptała do ucha Isobell, ta skończyłaby zamknięta w Lecznicy Dusz? – Jesteś pewien, że nie powiedziała tego, bo chciała coś od ciebie uzyskać?
Nie pytała nawet, czy on to usłyszał: pamiętała przecież, że poszedł rozmówić się z arcykapłanką i sądziła, że niewiele przyniosła ta wizyta.
– Mam zawalczyć o wyższą ocenę? – spytała moment później, równie zaczepnie, co czasem on, patrząc mu w oczy. Może by i nawet to zrobiła, ale zdołał trochę zbić ją z tropu, bo nie spodziewała się, że zacznie teraz opowiadać o arcykapłance, a choć to samo w sobie nie było może aż tak zaskakujące, to już mówienie o wybrańcy trochę tak. – Hm… masz na myśli Isobell? Pewnie zaczęłabym od zorientowania się, co mówiła ostatnio innym osobom, które z nią rozmawiały – stwierdziła bez większego namysłu, odsuwając się nieco. W pierwszej sekundzie nie rozmyślała, do czego zmierzał, odruchowo szukając faktycznej odpowiedzi, co by zrobiła w takim przypadku, ale zaraz spojrzała na niego z pewnym zastanowieniem.
Isobell Macmillan ponoć była szalona. Brenna nie wiedziała, ile w tym prawdy, bo cokolwiek zrobiła podczas Lithy niekoniecznie musiało to świadczyć o prawdziwym obłędzie: mogło i o źle rozumianej wierze, przekonaniu o własnej nietykalności, poszukiwaniu sposobów na przekroczenie granic. Kim miałby być wybraniec? Dlaczego wybraniec? Dlaczego Atreus?
– Może spytałabym o to kogoś innego. Jej męża na przykład? Jasnowidza? Numerologa? – dodała jeszcze, bo nie miała pojęcia, na jakiej podstawie Macmillan mówiłaby coś takiego, jeśli nie kierowałaby ją szaleństwo. Jasnowidzka? Numerologii? Szeptu od samej bogini? Czy gdyby bogini matka naprawdę szeptała do ucha Isobell, ta skończyłaby zamknięta w Lecznicy Dusz? – Jesteś pewien, że nie powiedziała tego, bo chciała coś od ciebie uzyskać?
Nie pytała nawet, czy on to usłyszał: pamiętała przecież, że poszedł rozmówić się z arcykapłanką i sądziła, że niewiele przyniosła ta wizyta.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.