27.12.2025, 01:16 ✶
Lubiła spoglądać na wszelkie stworzenie jako na szereg o doskonałości wzrastającej, którego ukoronowaniem była czystokrwista rasa magów. Szereg zakładał jednak liniowość, a nie potrafiła jednoznacznie pod sobą umieścić cudów takich jak chociażby znane im obojgu niedające się ujarzmić smoki. Tak czy inaczej, niezależnie od przyjętego układu, rodzaj człowieczy plasowała wysoko. Skoro czarodzieje byli boskim płomieniem roznieconym w człowieku, również mugole musieli mieć w sobie potencjał do rzeczy pięknych. A tymczasem jak jeden mąż kolektywnie odrzucali go i niszczyli świat Nautry, który ich gościł. Chorzy ze chciwości, zazdrośni o czarodziejską potęgę, niezdolni czerpać z przyrodzonej magom mocy, szarpali Ziemię i jej zasoby w karykaturalnych próbach kopiowania magii — tu dopiero Helloise widziała prawdziwych architektów zniszczenia. Lecz nie umiała zupełnie zamknąć oczu nawet na ból tej rasy, którą uważała za w pełni zasługującą na zniszczenie. Tłumienie w sobie czegokolwiek stępiłoby pozostałe instynkty, na których polegała.
— I modliłeś się. — To nie było już pytanie, a raczej wyraz nadziei, po którym nie oczekiwała zaprzeczenia. Świadomość, że Rowle nie odrzucił oferty jej daru, wprawiła ją w zadowolenie, a to z kolei wzbudziło w kobiecie nową łagodność, która przykryła rodzącą się w niej kąśliwą odpowiedź na to, jak agresywnie czarodziej wzbronił się przed zasięgnięciem rady u specjalisty czytania snów. Mężczyźni, myślała tylko Hela po kobiecemu, wznosząc oczy nad tym, jakie opory wielu z nich przejawiało przed tym, że ktoś mógłby zobaczyć w nich coś ponad wypolerowaną fasadę niezłomnej męskości. — Nie wiesz? — powróciła jeszcze do tematu owoców w popiele. — A to mi będziesz wypominał, że zbyt wiele biorę ufnie na wiarę, za mało dociekam.
I zapewne byłaby czepiła się tematu tego, że Leviathan nie zapytał swojego Mistrza o popioły, tak samo jak nie potrafił powiedzieć jej nic o Kniei. I znów próbowałaby wywierać irytujące naciski. Czego obojgu im oszczędziła obecność osób trzecich zmuszająca do lakonicznej wymiany zdań.
— Był odpowiedni. Kompetentny, na ile mogę ocenić. Chętny do wysłuchania próśb. Chętny do pomocy z lasem — podsumowała zwięźle. — Czym jesteś taki zmęczony, Levi? Potrzebujesz czegoś na sen? Na stres?
— I modliłeś się. — To nie było już pytanie, a raczej wyraz nadziei, po którym nie oczekiwała zaprzeczenia. Świadomość, że Rowle nie odrzucił oferty jej daru, wprawiła ją w zadowolenie, a to z kolei wzbudziło w kobiecie nową łagodność, która przykryła rodzącą się w niej kąśliwą odpowiedź na to, jak agresywnie czarodziej wzbronił się przed zasięgnięciem rady u specjalisty czytania snów. Mężczyźni, myślała tylko Hela po kobiecemu, wznosząc oczy nad tym, jakie opory wielu z nich przejawiało przed tym, że ktoś mógłby zobaczyć w nich coś ponad wypolerowaną fasadę niezłomnej męskości. — Nie wiesz? — powróciła jeszcze do tematu owoców w popiele. — A to mi będziesz wypominał, że zbyt wiele biorę ufnie na wiarę, za mało dociekam.
I zapewne byłaby czepiła się tematu tego, że Leviathan nie zapytał swojego Mistrza o popioły, tak samo jak nie potrafił powiedzieć jej nic o Kniei. I znów próbowałaby wywierać irytujące naciski. Czego obojgu im oszczędziła obecność osób trzecich zmuszająca do lakonicznej wymiany zdań.
— Był odpowiedni. Kompetentny, na ile mogę ocenić. Chętny do wysłuchania próśb. Chętny do pomocy z lasem — podsumowała zwięźle. — Czym jesteś taki zmęczony, Levi? Potrzebujesz czegoś na sen? Na stres?
dotknij trawy