27.12.2025, 20:40 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.12.2025, 21:45 przez Atreus Bulstrode.)
Uśmiechnął się tylko lekko, bo nie trzeba było się długo zastanawiać nad tym, żeby zaszufladkować go pod wskazanym przez nią adresem. Nocne wędrówki, dokuczanie innym uczniom, bicie się na korytarzach - wszystko ci okropni prefekci, którzy wpychali nosa w nie swoje sprawy.
Prawie już ją do siebie przyciągał i prawie rzucał jej kolejne wyzwanie, co do tego walczenia o wyższą ocenę, ale musiał oczywiście chlapnąć coś zupełnie innego. Podkreślić romantyczną atmosferę, czy jakoś tak. - Nic nie mówiła. W tym cały problem, ona nie chciała z nikim innym rozmawiać. Kiedy pytałem o to Bonesa i Harper, mówili że nic się nie dało z niej wyciągnąć - westchnął, bo to była strasznie skomplikowana sprawa w sumie. Dochodzenie z Lithy wciąż stało przecież w miejscu. A ona porozmawiała z nim chyba tylko dlatego, że dostał od jej męża list. - Cokolwiek Percival napisał jej w liście, który jej przekazałem, jakoś rozwiązało jej język. Mam tylko nadzieję że go spaliła albo zjadła, żeby nie wyszło na to że jej coś przemycałem. Matka jedna wie co tam było - Atreus niezbyt wierzył w to, że Isobell była szalona. Ba, był pewien że była w pełni zdrowa na umyśle, nawet jeśli powzięte przez nią decyzje mogły być problematyczne. Zakładał że nic nie mówiła dla własnego bezpieczeństwa i tyle.
- Męża? No w sumie... ale oni tak mętnie mówią. Oboje z resztą. Dogadali by się z Gregorym, to na pewno - prychnął, machając ręką, jakby z pewnym zniecierpliwieniem zbywał tę uwagę. Mógł spróbować, oczywiście, ale jak to żałośnie i komicznie mogło w ogóle brzmieć; dzień dobry, pana żona powiedziała że powinienem sobie zrobić dziecko i będzie super potężne, czy to prawda? - Jedyne czego chciała ode mnie, to móc wychodzić do ogrodu. Bones natomiast odrzucił ten temat i na tym się skończyło. Nie sądzę, żeby chciała mieć z tego coś dla siebie... Bardziej zakładałbym, że bardziej niż ktokolwiek inny rozumie, co zrobiła żeby mnie ożywić, ale jestem aurorem więc nie powie wszystkiego.
Prawie już ją do siebie przyciągał i prawie rzucał jej kolejne wyzwanie, co do tego walczenia o wyższą ocenę, ale musiał oczywiście chlapnąć coś zupełnie innego. Podkreślić romantyczną atmosferę, czy jakoś tak. - Nic nie mówiła. W tym cały problem, ona nie chciała z nikim innym rozmawiać. Kiedy pytałem o to Bonesa i Harper, mówili że nic się nie dało z niej wyciągnąć - westchnął, bo to była strasznie skomplikowana sprawa w sumie. Dochodzenie z Lithy wciąż stało przecież w miejscu. A ona porozmawiała z nim chyba tylko dlatego, że dostał od jej męża list. - Cokolwiek Percival napisał jej w liście, który jej przekazałem, jakoś rozwiązało jej język. Mam tylko nadzieję że go spaliła albo zjadła, żeby nie wyszło na to że jej coś przemycałem. Matka jedna wie co tam było - Atreus niezbyt wierzył w to, że Isobell była szalona. Ba, był pewien że była w pełni zdrowa na umyśle, nawet jeśli powzięte przez nią decyzje mogły być problematyczne. Zakładał że nic nie mówiła dla własnego bezpieczeństwa i tyle.
- Męża? No w sumie... ale oni tak mętnie mówią. Oboje z resztą. Dogadali by się z Gregorym, to na pewno - prychnął, machając ręką, jakby z pewnym zniecierpliwieniem zbywał tę uwagę. Mógł spróbować, oczywiście, ale jak to żałośnie i komicznie mogło w ogóle brzmieć; dzień dobry, pana żona powiedziała że powinienem sobie zrobić dziecko i będzie super potężne, czy to prawda? - Jedyne czego chciała ode mnie, to móc wychodzić do ogrodu. Bones natomiast odrzucił ten temat i na tym się skończyło. Nie sądzę, żeby chciała mieć z tego coś dla siebie... Bardziej zakładałbym, że bardziej niż ktokolwiek inny rozumie, co zrobiła żeby mnie ożywić, ale jestem aurorem więc nie powie wszystkiego.