27.12.2025, 23:31 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.01.2026, 17:18 przez Brenna Longbottom.)
– To na pewno, ale to w końcu twój wuj. Może jednak trochę go obchodzisz. A o tamtym miejscu… no ona wie pewnie więcej niż Niewymowni.
Przynajmniej w teorii powinien lubić jeżeli nie Atreusa, to swojego brata. No i było jeszcze to, że Isobell pewnie lepiej niż ktokolwiek inny wiedziała, co miało stać się w Stonehange… Niewymowni lubili taką wiedzę. Wszelkie tego typu dywagacje jednak zeszły zdecydowanie na dalszy plan, pod wpływem kolejnych rewelacji, którymi rzucił w nią Atreus.
Energia Zimnych najwidoczniej mogła zostać użyta do ożywiania jaszczurek i, potencjalnie, odwampirzania wampirów, zostać zwrócona do Limbo podczas Samhain albo pozwolić na stanie się dziecku takiego Wybrańcem. Przynajmniej zdaniem Isobell Macmillan.
Czułaby się niewątpliwie głupio jako obiekt jego żartów, chociaż gdyby żartował albo gdyby mogła uznać, że upił się dziwnymi, płonącymi drinkami Lestrangów, prawdopodobnie byłoby łatwiej. Relacje międzyludzkie czasem okazywały się bardziej skomplikowane niż wbiegnięcie do płonącego budynku czy szukanie utopców.
– Tak, to ważniejsze – zgodziła się, bo chyba po prawdzie w tej chwili chyba najbardziej uderzyłoby ją, gdyby faktycznie usiadł i zaczął rozważać kilka opcji na tych wybrańców, obojętnie, jakie te opcje by były i czy pośród nich znalazłaby się Isobell. Nawet jeżeli powinna w tym wszystkim skupić się raczej na innych informacjach. Nie protestowała, gdy sięgnął ku jej masce: niekoniecznie chciała cokolwiek ukrywać, a przecież aura i tak by ją zdradziła, i dawno zaakceptowała to, że jeśli Atreus będzie chciał coś wiedzieć… to po prostu może to zobaczyć. Co by odpowiedziała? Nie przypominała sobie, żeby dotąd kiedykolwiek powiedziała mu nie, choć chyba w pewnym sensie ulżyło jej, że nie postanowił faktycznie oświadczać się wyłącznie z powodu słów Isobell: niby nie gorszy powód do małżeństwa niż wiele innych, ale byłoby trochę głupio wiedzieć, że jedyny powodów, dla którego ktoś chce zostać twoim mężem, to fakt, ze zmusza go do tego niepewna przepowiednia. – Ja chyba też? To znaczy tak mi się wydaje. Że się zakochałam.
Podejrzewała, że to przez ten moment, w którym zaproponował wspólne samobójstwo – istniała całkiem spora szansa, że w dzieciństwie któryś wujek upuścił ją na główkę o raz za dużo. Ale nawet jeśli nie przyszło jej dotąd mu o tym wspominać, to sama raczej nie oszukiwała się, jaki kolor nici od niej mogliby zobaczyć niciowidze.
Przynajmniej w teorii powinien lubić jeżeli nie Atreusa, to swojego brata. No i było jeszcze to, że Isobell pewnie lepiej niż ktokolwiek inny wiedziała, co miało stać się w Stonehange… Niewymowni lubili taką wiedzę. Wszelkie tego typu dywagacje jednak zeszły zdecydowanie na dalszy plan, pod wpływem kolejnych rewelacji, którymi rzucił w nią Atreus.
Energia Zimnych najwidoczniej mogła zostać użyta do ożywiania jaszczurek i, potencjalnie, odwampirzania wampirów, zostać zwrócona do Limbo podczas Samhain albo pozwolić na stanie się dziecku takiego Wybrańcem. Przynajmniej zdaniem Isobell Macmillan.
Czułaby się niewątpliwie głupio jako obiekt jego żartów, chociaż gdyby żartował albo gdyby mogła uznać, że upił się dziwnymi, płonącymi drinkami Lestrangów, prawdopodobnie byłoby łatwiej. Relacje międzyludzkie czasem okazywały się bardziej skomplikowane niż wbiegnięcie do płonącego budynku czy szukanie utopców.
– Tak, to ważniejsze – zgodziła się, bo chyba po prawdzie w tej chwili chyba najbardziej uderzyłoby ją, gdyby faktycznie usiadł i zaczął rozważać kilka opcji na tych wybrańców, obojętnie, jakie te opcje by były i czy pośród nich znalazłaby się Isobell. Nawet jeżeli powinna w tym wszystkim skupić się raczej na innych informacjach. Nie protestowała, gdy sięgnął ku jej masce: niekoniecznie chciała cokolwiek ukrywać, a przecież aura i tak by ją zdradziła, i dawno zaakceptowała to, że jeśli Atreus będzie chciał coś wiedzieć… to po prostu może to zobaczyć. Co by odpowiedziała? Nie przypominała sobie, żeby dotąd kiedykolwiek powiedziała mu nie, choć chyba w pewnym sensie ulżyło jej, że nie postanowił faktycznie oświadczać się wyłącznie z powodu słów Isobell: niby nie gorszy powód do małżeństwa niż wiele innych, ale byłoby trochę głupio wiedzieć, że jedyny powodów, dla którego ktoś chce zostać twoim mężem, to fakt, ze zmusza go do tego niepewna przepowiednia. – Ja chyba też? To znaczy tak mi się wydaje. Że się zakochałam.
Podejrzewała, że to przez ten moment, w którym zaproponował wspólne samobójstwo – istniała całkiem spora szansa, że w dzieciństwie któryś wujek upuścił ją na główkę o raz za dużo. Ale nawet jeśli nie przyszło jej dotąd mu o tym wspominać, to sama raczej nie oszukiwała się, jaki kolor nici od niej mogliby zobaczyć niciowidze.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.