28.12.2025, 05:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.12.2025, 06:08 przez Elliott Malfoy.)
Rozmawiamy z Albertem i czekamy na dalszy rozwój akcji z licytacją, Elliott chce wziąć w niej udział.
Zazwyczaj powierzone neutralnej grzeczności usta, dziś grały główną rolę. Odsłaniająca je maska skrzętnie ukrywała resztę twarzy; rozciągnął wargi w filuternym grymasie, zezwalając sobie choć na krztynę wolności. Czym byłyby przesiąknięte posoką bogactwa bale bez odrobiny dobrej zabawy? Bankietami, oficjalnymi spotkaniami związanymi z pracą; zdawał sobie sprawę, że większość kolegów i koleżanek podobnego szczebla z Ministerstwa jest na sali, ale dopóki zostawali pod maskami, ich zwyczajowy immunitet zdawał rozszerzać się o kolejne, nieprzyzwoite czyny.
- Wyobrażasz sobie pomyśleć, że organizowanie balu jest niestosowne i tak go organizować? Interesujący koncept - wypuścił sarkastyczne meritum sprawy spomiędzy warg prawie tak naturalnie, jak oddychał - Licytacje można przeprowadzać bez strojów i masek, kraj również można palić bez nich. Kolejny ciekawy koncept - dodał o wiele ciszej, nachylając się nad uchem osoby towarzyszącej, coby nikt inny nie usłyszał mocno bezpośredniego komunikatu.
Chwilowa pauza w wypowiedzi nie umknęła jego uwadze, był na imprezach towarzyskich jeszcze bardziej przezorny niż w życiu codziennym, choć ukrywał to pod płaszczem idealnie wyćwiczonych gestów i słów.
Gdy Albert zaproponował pójście na bal jako jego partnerka, Elliott nie wiedział co ma o tym myśleć. Ostatecznie stwierdził, iż każdy miewa swoje dziwactwa, zabawy, a nawet fetysze i nie zastanawiał się nad tym dłużej. Jeżeli chciał odgrywać taką rolę, to nie Elliotta zadaniem było, aby go od tego odciągać. Charakterystyka balu sugerowała w końcu anonimowość, a zmiana płci zapewniała ją bezproblemowo. Gorzej było z wyuczonymi zachowaniami, ale tym postanowił zająć się sam. Może nie był kobietą dobijającą pięćdziesiątki, ale widywał takowe na salonach. Miał też same siostry, więc zachowania i gesty płci przeciwnej nie były mu obce. Potrafił się z płcią przeciwna obchodzić, ale czy chciał to robić, to już całkowicie osobna kwestia.
Mentolowa woń dymu papierosowego czyniła tytoń znośnym. Szczypiące w oczy opary miały przyjemny podton przynoszący na myśl miętę i były miłą odmianą od duszącego smrodu wyrobów papierosowych.
- Pomyślałaś, że może to znak? Z wiekiem głos się zdziera, a palenie chyba nie pomaga zachować jego barwy. Jeżeli odpowiada ci to, jak mówisz teraz, może pora pomyśleć nad przerzuceniem się na mentol, a potem całkowitym rzuceniem? Myślałem, że kobiety lubią ładnie pachnieć oraz dostawać błyskotki. Te drugie mają też sporą wartość - jeżeli Rookwood miał wątpliwości, co do wcześniejszych uszczypliwości, tak teraz Elliott postanowił zagrać w otwarte karty naigrywając się z aktualnej sytuacji.
- Nie chciałbym cały wieczór szczypać cię równie niemiło, co dym papierosowy bądź ten z oparów, toteż powiem to teraz. Kurwy i pierdolenie zostały za drzwiami wejściowymi, rozumiemy się? - zasłonięte maską oczy zamigotały ekscytacją małego chłopca, nauczonego, że wyznaczanie hierarchii w rozmowie i każdej sytuacji jest najistotniejszą kwestią dialogu - Nie zrozum mnie źle, chyba każdy lubi te dwie rzeczy, ale na wszystko jest miejsce i czas, moja droga - protekcjonalny uśmiech rozciągnięty latami ojcowskich słów spuszczających matczyną głowę w pokorze rozjaśnił jego twarz. Poza kultywowaniem zwyczajowego szowinizmu, przypomniał osobie towarzyszącej, że rozmowa może mieć wpływ na reputację obydwojga, przede wszystkim tę Elliotta.
Burgund kreacji doskonale komponował się z czernią dodatków oraz złotem ciężkiej maski. Malfoy był dumny ze złożenia tej prostej acz szykownej kreacji. Parę poprawek i sukienkę dopasowano do wzrostu i wymiarów. Strojowi partnerki nie brakowało również dodatków, czarne części materiału migotały w rytm gwiazdozbiorów na ubraniu Elliotta. Był to mały detal, choć nie mógł uciec sprawnemu oku. Całość przywodziła na myśl wenecką tradycję masek, ich tajemniczość, a zarazem rozpustę, która szła w parze z przetańczonymi godzinami wykwintnych balów. Zaklęty w muszlę na złotym łańcuszku kobiecy głos był ukoronowaniem dzieła, jego historia pozostawała jednak niema, tak samo jak właścicielka barwy słów wypowiadanych przez noszącego naszyjnik.
Nim zaszczycił rozmówczynię kolejną odpowiedzią, poświęcił odpowiednio dużo czasu, aby docenić kreację i sprawnym okiem dopilnować, że wszystko jest w idealnym porządku. Poza tym, odrobina napięcia spowodowana pauzą w rozmowie jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Bez skrępowania przesunął dłonią ponad granicą gorsetu, tak aby zachować profesjonalną przyzwoitość sprawdzenia stanu kreacji. Pewnym ruchem złapał towarzyszkę w talii, gdy poruszali się w stronę sceny, by potwierdzić udział w licytacji.
- Wszystko jest w porządku. Jeżeli czujesz się niekomfortowo, to niestety część zabawy. Trzeba cierpieć, aby być pięknym - upewnił się, aby jego słowa były słyszalne jedynie przez rozmówczynię, bo zmienił ton wypowiedzi z rozbawionego na poniekąd współczujący. Prawda była taka, że doskonale rozumiał dyskomfort idealnie wyglądających kreacji.
Gdy znaleźli się w odpowiednim miejscu, by zgłosić swój udział w licytacji, przystanęli, a Elliott poza skupaniem się na partnerce, nasłuchiwał rozmów dookoła.
!balmaskowy
Zazwyczaj powierzone neutralnej grzeczności usta, dziś grały główną rolę. Odsłaniająca je maska skrzętnie ukrywała resztę twarzy; rozciągnął wargi w filuternym grymasie, zezwalając sobie choć na krztynę wolności. Czym byłyby przesiąknięte posoką bogactwa bale bez odrobiny dobrej zabawy? Bankietami, oficjalnymi spotkaniami związanymi z pracą; zdawał sobie sprawę, że większość kolegów i koleżanek podobnego szczebla z Ministerstwa jest na sali, ale dopóki zostawali pod maskami, ich zwyczajowy immunitet zdawał rozszerzać się o kolejne, nieprzyzwoite czyny.
- Wyobrażasz sobie pomyśleć, że organizowanie balu jest niestosowne i tak go organizować? Interesujący koncept - wypuścił sarkastyczne meritum sprawy spomiędzy warg prawie tak naturalnie, jak oddychał - Licytacje można przeprowadzać bez strojów i masek, kraj również można palić bez nich. Kolejny ciekawy koncept - dodał o wiele ciszej, nachylając się nad uchem osoby towarzyszącej, coby nikt inny nie usłyszał mocno bezpośredniego komunikatu.
Chwilowa pauza w wypowiedzi nie umknęła jego uwadze, był na imprezach towarzyskich jeszcze bardziej przezorny niż w życiu codziennym, choć ukrywał to pod płaszczem idealnie wyćwiczonych gestów i słów.
Gdy Albert zaproponował pójście na bal jako jego partnerka, Elliott nie wiedział co ma o tym myśleć. Ostatecznie stwierdził, iż każdy miewa swoje dziwactwa, zabawy, a nawet fetysze i nie zastanawiał się nad tym dłużej. Jeżeli chciał odgrywać taką rolę, to nie Elliotta zadaniem było, aby go od tego odciągać. Charakterystyka balu sugerowała w końcu anonimowość, a zmiana płci zapewniała ją bezproblemowo. Gorzej było z wyuczonymi zachowaniami, ale tym postanowił zająć się sam. Może nie był kobietą dobijającą pięćdziesiątki, ale widywał takowe na salonach. Miał też same siostry, więc zachowania i gesty płci przeciwnej nie były mu obce. Potrafił się z płcią przeciwna obchodzić, ale czy chciał to robić, to już całkowicie osobna kwestia.
Mentolowa woń dymu papierosowego czyniła tytoń znośnym. Szczypiące w oczy opary miały przyjemny podton przynoszący na myśl miętę i były miłą odmianą od duszącego smrodu wyrobów papierosowych.
- Pomyślałaś, że może to znak? Z wiekiem głos się zdziera, a palenie chyba nie pomaga zachować jego barwy. Jeżeli odpowiada ci to, jak mówisz teraz, może pora pomyśleć nad przerzuceniem się na mentol, a potem całkowitym rzuceniem? Myślałem, że kobiety lubią ładnie pachnieć oraz dostawać błyskotki. Te drugie mają też sporą wartość - jeżeli Rookwood miał wątpliwości, co do wcześniejszych uszczypliwości, tak teraz Elliott postanowił zagrać w otwarte karty naigrywając się z aktualnej sytuacji.
- Nie chciałbym cały wieczór szczypać cię równie niemiło, co dym papierosowy bądź ten z oparów, toteż powiem to teraz. Kurwy i pierdolenie zostały za drzwiami wejściowymi, rozumiemy się? - zasłonięte maską oczy zamigotały ekscytacją małego chłopca, nauczonego, że wyznaczanie hierarchii w rozmowie i każdej sytuacji jest najistotniejszą kwestią dialogu - Nie zrozum mnie źle, chyba każdy lubi te dwie rzeczy, ale na wszystko jest miejsce i czas, moja droga - protekcjonalny uśmiech rozciągnięty latami ojcowskich słów spuszczających matczyną głowę w pokorze rozjaśnił jego twarz. Poza kultywowaniem zwyczajowego szowinizmu, przypomniał osobie towarzyszącej, że rozmowa może mieć wpływ na reputację obydwojga, przede wszystkim tę Elliotta.
Burgund kreacji doskonale komponował się z czernią dodatków oraz złotem ciężkiej maski. Malfoy był dumny ze złożenia tej prostej acz szykownej kreacji. Parę poprawek i sukienkę dopasowano do wzrostu i wymiarów. Strojowi partnerki nie brakowało również dodatków, czarne części materiału migotały w rytm gwiazdozbiorów na ubraniu Elliotta. Był to mały detal, choć nie mógł uciec sprawnemu oku. Całość przywodziła na myśl wenecką tradycję masek, ich tajemniczość, a zarazem rozpustę, która szła w parze z przetańczonymi godzinami wykwintnych balów. Zaklęty w muszlę na złotym łańcuszku kobiecy głos był ukoronowaniem dzieła, jego historia pozostawała jednak niema, tak samo jak właścicielka barwy słów wypowiadanych przez noszącego naszyjnik.
Nim zaszczycił rozmówczynię kolejną odpowiedzią, poświęcił odpowiednio dużo czasu, aby docenić kreację i sprawnym okiem dopilnować, że wszystko jest w idealnym porządku. Poza tym, odrobina napięcia spowodowana pauzą w rozmowie jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
Bez skrępowania przesunął dłonią ponad granicą gorsetu, tak aby zachować profesjonalną przyzwoitość sprawdzenia stanu kreacji. Pewnym ruchem złapał towarzyszkę w talii, gdy poruszali się w stronę sceny, by potwierdzić udział w licytacji.
- Wszystko jest w porządku. Jeżeli czujesz się niekomfortowo, to niestety część zabawy. Trzeba cierpieć, aby być pięknym - upewnił się, aby jego słowa były słyszalne jedynie przez rozmówczynię, bo zmienił ton wypowiedzi z rozbawionego na poniekąd współczujący. Prawda była taka, że doskonale rozumiał dyskomfort idealnie wyglądających kreacji.
Gdy znaleźli się w odpowiednim miejscu, by zgłosić swój udział w licytacji, przystanęli, a Elliott poza skupaniem się na partnerce, nasłuchiwał rozmów dookoła.
***
przewaga: bogacz, zawada: wysoka stawka
!balmaskowy
“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦