28.12.2025, 11:21 ✶
Rozmawiam z Agathą
Gdy Laurence zniknął, miał czyste pole do manewru. Mógł nabrać powietrza w płuca, odetchnąć, nieco zmrużyć oczy i... Ruszyć w kierunku kobiety. Nie miał pojęcia, kiedy zjawią się ochroniarze, ale wiedział, że musi kobietę zatrzymać na tyle długo, by dać im szansę na pozbycie się tej wywłoki i wyprowadzenie jej z posiadłości.
- Dobry wieczór - postanowił zgrywać głupa, który nie wie, kim jest kobieta, którą ma przed sobą. Skłonił się lekko swojej szalonej ex, a w środku wszystko w nim się skręcało. Czemu wcześniej jej nie zabił? - Nie mogłem nie zauważyć, że stoi tu pani sama. Ma pani ochotę na drinka?
Najlepiej takiego z trucizną, ale jego rodzina takich nie serwowała. A szkoda. Wyciągnął dłoń w kierunku Agathy, tak jakby chciał po prostu ucałować grzbiet jej dłoni i porozmawiać z samotnie stojącą, obcą kobietą. Nie był pewny czy ona to łyknie, ale w sumie czemu by nie miała? I tak uważała go za durnia.
Używam przewag: kłamstwo, kokieteria
@Baba Jaga