• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B.

[12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B.
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#10
28.12.2025, 14:18  ✶  

Spoglądała na niego uważnie, jakby obawiała się, że jeśli chociaż na moment odwróci głowę to coś przegapi, coś się stanie, znowu coś jej umknie. Nie mogła na to pozwolić, zbyt wiele informacji zdążyło jej uciec. Nie mogła pozwolić na to, aby ponownie to się stało.

Oczywiście, że nikt nie mógł dorównać mu w piciu, jasna sprawa, to były kolejne słowa, które sugerowały jej, że pamiętał więcej  z poprzedniej nocy, bo miał większe doświadczenie, bo nie był to jego pierwszy raz, kiedy doprowadził się do takiego stanu, na pewno więc musiał zapamiętać wszystko, w przeciwieństwie do niej. Ona poległa, obrazy jej się mieszały, no i nie była w stanie wszystkiego zobaczyć, spora część była wielką, czarną plamą.

- Jasne, podejrzewam, że trudno Ci z tym dorównać, bo jesteś taki... - Tutaj machnęła przed nim ręką, zaznaczając przestrzeń gdzieś nad sobą i poruszając dłonią w dół. Taki - duży. Na pewno mógł wlać w siebie więcej niż ktoś inny, miała świadomość, że masa i wielkość ciała miały na to wpływ, ona była przy nim skrzatem, powinna o tym wczoraj pamiętać, kiedy tak ochoczo sięgała po butelkę z alkoholem.

- Tak, mam inne, zdecydowanie inne. - Ustaliła bowiem, że spożywanie alkoholu nie należało do listy jej wielu talentów. Spróbowała, poległa, prosta sprawa, nie zamierzała więc tego powtarzać.

- Każdy Twój ruch jest przemyślany, a jakżeby inaczej, powinnam się tego spodziewać. - Dopisała sobie swoje znaczenie tych słów. Miała swoją odpowiedź, a przynajmniej tak się jej wydawało, najwyraźniej ten wczorajszy wieczór też był testem, w którym poległa, bo pozwoliła mu się upoić, a później, później coś się wydarzyło, czuła taki dziwny ciężar na swoim ciele, tylko nie wiedziała z czego wynika, podskórnie jednak miała świadomość, że coś się stało.

- Tak, tak, jesteś ponad zwyczajnymi ludźmi, to zrozumiałe, Ty wiesz co robisz, inni nie wiedzą. - Wyjątkowo nie miała zamiaru mu umniejszać, czy się z nim sprzeczać, nie była dzisiaj w swojej najlepszej formie. On nie wydawał się, aż tak odczuwać konsekwencji związanych z poprzednim dniem, był zdecydowanie w lepszej formie od Prue.

Dokładnie trafił w jej gust, wiedział, po co sięgała przy śniadaniu, trafił i tym razem, pamiętał, nie sądziła, żeby trafił, chociaż może, czy naprawdę zaprzątałby sobie pamięć takimi pierdołami związanymi z nią? Pewnie nie. To musiał być przypadek, czy coś. Nie zamierzała tego roztrząsać po prostu upiła łyk herbaty, później kolejny, to nie było przecież nic wielkiego, tylko herbata.

- Czy ja wiem, czy groźnie? To nic wielkiego, mamy podobny problem, chcemy przetrwać to śniadanie, możemy to sobie ułatwić, później się rozejść, prosta sprawa. - Później mogli wrócić do normalności, do zwyczajnego podejścia, udawać, że nic się nie wydarzyło, bo przecież tak powinno być lepiej. Nie, żeby tego chciała, wczorajszy wieczór okazał się być miłą odmianą, ale nie sądziła, żeby zwiastował jakieś trwałe zmiany, widziała to w jego dzisiejszym nastawieniu, być może jeszcze nie, aż tak upierdliwym do jakiego przywykła, bo póki co nie uderzał w nią jakoś mocno, ale wczoraj nie robił tego wcale, a dzisiaj już próbował zadzierać nosa. To mówiło samo za siebie, powinna zapomnieć o świątecznym wieczorze, cóż i tak większość z niego już zapomniała...

- Tak, bardzo dziwnym trafem. - Kiedyś, gdy byli dziećmi wszystko było prostsze, mogli niczego przed sobą nie ukrywać, sięgali po szczerość i zdecydowanie to im służyło, później, później było gorzej, ale przywykła do tego, wypadało się dostosować.

- Fakt, nie pomyślałam o reputacji, dla niektórych jest ona naprawdę istotną. - Spojrzała na niego spod tej ciemnej grzywki, która opadała jej na oczy. Oczywiście, że powinna pamiętać o jego reputacji, była dla niego ważna, to, że dosyć dobrze się znali, mogło ją nadszarpnąć. W końcu kto chciałby się przyznawać do tego, że kiedykolwiek dał jej się poznać, Prudence nie była szczególnie lubiana wśród reszty szkolnej społeczności, nie daj Merlinie jeszcze ktoś by sobie coś dopowiedział, Aloysius miałby przerąbane, musiał pilnować tego, żeby wszystko szło po jego myśli. Powinna się tego spodziewać, ukuło ją to odrobinę, ale przecież nie powinna mieć żadnych innych oczekiwań, chciała tylko przetrwać ten poranek, a później się zobaczy.

- Czyli to sytuacja w której zawsze wygrywam? Uda się, świat przestaje wirować, nie uda się, mogę zarzucać Ci nieporadność, nieźle, sam się postawiłeś. - Raczej nie zdarzało się, aby ona miała być zwycięzcą podczas ich wspólnych gierek, fakt, to nie była  gra, mimo wszystko zupełnie nowa sytuacja, pewnie taka pierwsza i ostatnia.

Prychnął, a później zaczął mówić, nie spuszczała z niego wzroku. Wydawał się być wyjątkowo szczery, ostatnio nie zdarzało im się to często, słuchała go z uwagą, może nawet zbytnią jak na to, że powinien być jej obojętny. Było jej go szkoda, nie powinno, ale było. Święta dla niej zawsze były wyjątkowe, dzięki rodzinie, którą się wtedy otaczała. Najwyraźniej nie we wszystkich rodzinach było to takie oczywiste.

- Tak szczerze, czy naprawdę myślisz, że są jakieś strony? Każdy próbuje po prostu przetrwać. - W ten, czy inny sposób. Jasne, gdyby mieli podobne zdanie to mogłoby być mylące, miewali je jednak w przeszłości, ale wtedy wszystko wydawało się być prostsze, bo byli dzieciakami i świat nie był taki czarno biały jak teraz.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (9882), Prudence Fenwick (6801)




Wiadomości w tym wątku
[12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 25.12.2025, 05:09
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 25.12.2025, 22:50
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 26.12.2025, 00:29
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 26.12.2025, 08:17
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 26.12.2025, 21:25
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 26.12.2025, 22:52
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 27.12.2025, 00:11
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 27.12.2025, 23:06
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 28.12.2025, 00:19
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 28.12.2025, 14:18
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 28.12.2025, 19:19
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 01.01.2026, 18:40
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Benjy Fenwick - 03.01.2026, 16:50
RE: [12.1957] Not really sure what we’ve done, it started out as a bit of fun |A.R., P.B. - przez Prudence Fenwick - 30.01.2026, 22:07

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa