– Na szczęście historie można opowiedzieć nie tylko słowem pisanym – odrzekła i uśmiechnęła się pod nosem. Część spisywano, by można je było poczytać, opisane pięknie i kwieciście. Część opowiadano na głos, modulując głos, dodając efekty dźwiękowe, by zainteresować słuchaczy. Można było napisać piosenkę, której melodia i tekst dopasowane były odpowiednio. Można było skomponować podkład muzyczny pod taniec, choćby balet i w ten sposób opowiedzieć te historię. Można było to namalować – jednym obrazem, a może nawet całą serią. A można było też… Cóż. Christopher był artystą, mógł tę historię opowiedzieć po swojemu i na swój sposób. Suknie były tak samo dobrym płótnem, jak podkład pod farby, a może nawet i lepszym, biorąc pod uwagę, kto to później nosił. – Miałabym – i to akurat mówiła na poważnie. Historia, w której kwiaty poniekąd grały pewną rolę… To poruszało wspomnienia. Dwa miesiące temu Sauriel zabrał ją na „przechadzkę w miejsce schadzek”, żadne z nich na głos nie nazywało tego randką, ale znaleźli się w zamku zamieszkałym przez jakiegoś dziwnego czarodzieja (a kto wie, może i czarnoksiężnika) i miał tam piękne kwiaty, w tym róże, na które Victoria zwróciła uwagę. Poczuła pewnego rodzaju ukłucie smutku, które teraz starała się zepchnąć gdzieś daleko. To nie był moment na rozpamiętywanie chwil z facetem, którego już tu nie było, nawet jeśli było to wesołe, miłe wspomnienie – to i tak jego brak bolał. Ale prawdę mówiło powiedzenie, że czasami, jeśli się kogoś kocha, to trzeba pozwolić mu odejść. Victoria pozwoliła. Spróbowała się jednak uśmiechnąć, żeby Christopher nie zauważył zmiany w jej nastroju. – Nie widziałam Ekstazy Merlina – przyznała po chwili. – Nie miałam czasu na żadne wyjścia i imprezy – cóż, byli tacy, którzy byli i na ślubie u Yaxleyów i w teatrze na premierze, ale w tym czasie ktoś inny musiał pracować i była to właśnie ona. Nie miała nic przeciwko temu. I tak… potrzebowała się zatopić w pracy, żeby nie mieć czasu na za dużo rozmyślania i użalania się nad sobą. – A ty byłeś? Na premierze? – zagaiła. Nie miała sama zdania na temat treści tego dzieła, z kolei za hamletem nie przepadała. Zdecydowanie wolała Makbeta.
– Nie pytam o co, ja też ci nie powiem o czym pomyślałam – chyba nawet nie chciałaby wiedzieć. Pewne rzeczy powinny pozostać niewypowiedziane.