29.12.2025, 20:10 ✶
Aaron prychnął cicho pod nosem, obserwując zmagania Lorien z sierściuchem. Odgłosy o niskiej częstotliwości przypominające pracujący silnik dobiegły Biura Aurorów... Tym razem nie były to jednak zakłócenia pochodzące z eteru. Nie, to było po prostu mruczenie kota, który próbował wpakować się Lorien na kolana.
– Moje na pewno pamięta jego biczowanie – rzucił przekornie na komentarz o Merlinie. Podparł ręką głowę, przysunąwszy lusterko bliżej, żeby móc przyjrzeć się Lorien. To znaczy, dokumentom, które chciała mu pokazać.
– Pewnie, że dam radę. Dawaj mi tych agentów nieruchomości, ja już im pokażę. – Odsunął się na chwilę dalej, żeby zademonstrować, jak strzela kostkami w zaciśniętych pięściach. Może i miał zmęczone oczy, ale wydawał się wesołym. W końcu żartował, prawda? Prawda?! – O jakim mniej więcej metrażu mówimy? Ładnie położone?
– Moje na pewno pamięta jego biczowanie – rzucił przekornie na komentarz o Merlinie. Podparł ręką głowę, przysunąwszy lusterko bliżej, żeby móc przyjrzeć się Lorien. To znaczy, dokumentom, które chciała mu pokazać.
– Pewnie, że dam radę. Dawaj mi tych agentów nieruchomości, ja już im pokażę. – Odsunął się na chwilę dalej, żeby zademonstrować, jak strzela kostkami w zaciśniętych pięściach. Może i miał zmęczone oczy, ale wydawał się wesołym. W końcu żartował, prawda? Prawda?! – O jakim mniej więcej metrażu mówimy? Ładnie położone?
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.