29.12.2025, 22:03 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.12.2025, 22:06 przez Aaron Andrew Moody.)
– No, no – zaprotestował przeciwko wysuniętym w jego stronę zarzutom Aaron. Od razu ożywił się, gdy padło na tematy remontowe. – Dobrze wiesz, jak to wyglądało. Narożniki odstawały od podłoża, a wiesz, jak dużo czasu zajęłoby skuwanie wszystkich posadzek i wylewanie ich na nowo? D u ż o. – Zmarszczył brwi, gdy na tafli lusterka znowu pojawiły się zakłócenia. Postukał w nie parę razy, czekając, aż znikną. Zdążył w tym czasie upić łyka stojącej na biurku kawy. Była zimna i lurowata. – Szkoda by było, żeby dywany, które tak długo wybierałaś, leżały w tym czasie na strychu i służyły za kocyk dla tego skurczy... Poltergeista – poprawił się. On to już się trochę na Lorce poznał i wiedział, że bardziej przejmowała się kolorem płytek, niż tym, ile w ogóle przetrwają na zagrzybiałej ścianie pokrytej dla niepoznaki tanim tynkiem. Odstawił kubek z kawą na bok, mrużąc oczy nad lusterkiem, aby móc lepiej przyjrzeć się posiadłości na sprzedaż. Pokiwał zdawkowo głową.
– Jutro... Och. Jutro jest już dzisiaj. – Spojrzał na kalendarz. – Zależy czy chcesz tam iść rano-rano, czy jakoś... Koło dziewiątej? Zdążyłbym się kimnąć.
– Jutro... Och. Jutro jest już dzisiaj. – Spojrzał na kalendarz. – Zależy czy chcesz tam iść rano-rano, czy jakoś... Koło dziewiątej? Zdążyłbym się kimnąć.
– You're too difficult.
– The situation is difficult, not me.
– The situation is difficult, not me.