• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy

[12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#5
29.12.2025, 23:38  ✶  

Nie dało się nie zauważyć, że Benjy męczył się poruszając po tym pokoju. Był malutki, przystosowany do wersji Prudence z czasów nastoletnich, nie żeby ona jakoś specjalnie zmieniła się od tamtego momentu, na pewno nie fizycznie, nadal była drobna, jednak mało w  tym pokoju było aktualnej wersji jej. Może kilka książek, które przyniosła tutaj po tym, jak jej mieszkanie zostało zniszczone świadczyło o tym, że właścicielka tej sypialni była dorosła.

- Na ten moment to najbardziej logiczne rozwiązanie. - przedyskutowali to wcześniej, wyciągnęli wszystkie za i przeciw, no nie wydawało jej się, aby mogli znaleźć coś lepszego. Rynek nieruchomości w stolicy aktualnie nie należał do najprostszych, bo wielu ludzi straciło swoje domy i mieszkania. Nie tak łatwo było kupić coś odpowiedniego, a domek babci był dla nich idealny, zresztą Ellie nie wydawała się widzieć innej możliwości, nalegała na to, aby się tam przenieśli, nie było więc sensu szukać dziury w całym, wręcz przeciwnie - pomysł został zaakceptowany.

Prudence zamierzała zaraz dołączyć do męża, aktualnie jednak walczyła z tymi nieszczęsnymi butelkami, a on zajmował się pakowaniem jej rzeczy, nie mogła pozwolić na to, by robił to sam, chociaż naprawdę dobrze jej się patrzyło na to, jak zgrabnie mu to wszystko wychodziło. Zamierzała za chwilę do niego dołączyć, póki co obijała się leżąc na łóżku. Tak właściwie to była całkiem miła odmiana - nie musieć robić tego samej. Doskonale odnajdywał się w jej rzeczach, widziała że pilnował detali, dbał o to, by wszystko zostało poskładane jak Merlin przykazał.

Oczywiście, że musiała to skomentować, nie byłaby sobą, zwłaszcza, że radził sobie tak wyśmienicie. - Ukryty talent bardziej mi się podoba, miejsce zdarzenia brzmi jakby co najmniej ktoś tu umarł, albo zniknął, strat póki co jeszcze żadnych nie ma... - No i raczej nie powinno być. Nie było w tym nic skomplikowanego, mieli przerzucić między domami te parę kartonów, i problem będzie z głowy. Później zamierzała nieco popracować nad wystrojem domu babki, bo jak dla Prudence był nieco zbytnio kolorowy i krzykliwy, Ellie miała naprawdę specyficzny gust, który nie do końca trafiał w ten jej, a skoro tamten budynek miał się stać ich domem, to wypadało popracować nad tym, aby faktycznie było widać po wnętrzu kto w nim mieszkał. Prudence przywiązywała wagę do detali, szczegółów, dom był jej azylem, w którym chowała się przed całym światem.

- Na kawałek mogę się zgodzić, bo to nasza wspólna odpowiedzialność, ale tylko kawałek, nie będzie inaczej. - Był jej mężem i zamierzała stać u jego boku podczas ewentualnej kłótni ze swoimi rodzicami, w sumie to z ojcem, wiedziała że Penelope raczej nie należała do osób, które szukały problemów, akceptowała wszystko, nic jej nie dziwiło, miała cholernie otwarty umysł. John, John był bardzo specyficznym człowiekiem, długość kija znajdującego się w jego dupie rosła z każdym mijającym rokiem. Nie miała pojęcia skąd się to wzięło, kiedyś był inny, najwyraźniej upływający czas nie miał na niego dobrego wpływu, być może też dochodziły do tego jakieś niespełnione oczekiwania, może czuł, że zawiódł, albo ona go zawiodła? Nie miała pojęcia, fakty jednak mówiły same za siebie.

- To będzie jego problemem, nie zamierzam się nim przejmować. - Decyzja, którą podjęli być może była spontaniczna, jednak przemyślana. Byli dorośli, nikogo nie skrzywdzili, wręcz przeciwnie, być może John miał innego wymarzonego kandydata na zięcia, nie był to jednak ich problem. Prue była duża, potrafiła podejmować własne decyzje.

- Na pewno wybaczą. - Raczej nie mieli innego wyjścia, prędzej, czy później musieli zrozumieć, że nie mogła trafić lepiej, że w końcu podejmowała takie decyzje, jakie chciała, nie patrzyła na nikogo, ani na nic, co kiedyś wcale nie było takie oczywiste. Na pewno dostrzegą, że ich córka wreszcie zaczęła żyć, a wszystko przez to, że Benjy znalazł się znowu obok niej. Pewnie będą potrzebowali odrobiny czasu, aby to przetrawić, ale w końcu to do nich dotrze.

- Tak, bardzo wizjonerskie, nie można im zarzucić przyziemności. - Widziała, że Benjy wyjątkowo zainteresował się zawartością akurat tej szuflady, cóż nie powinno jej to dziwić, prawda? Te koronki potrafiły poruszyć umysł nawet najbardziej zachowawczej osoby, spojrzała na karton, w który je pakował, będzie musiała do niego wrócić, skoro już wiedział co się z nim zajmuje, szkoda by było aby ta bielizna nadal znajdowała się na dnie kolejnej szuflady. W końcu miała ją dla kogo założyć, nie wątpiła w to że doceniłby ten gest.

- Zapamiętam tę informację, na pewno przyda się w przyszłości. - Nie mogła zawieźć jego pamięci wzrokowej, czyż nie? Skoro już o tym wspomniał, to warto będzie to wykorzystać w odpowiedni sposób.

Przesunęła się, aby zrobić mu miejsce, zasłużył na chwilę przerwy, tak dzielnie to wszystko pakował, że w końcu powinien do niej dołączyć na tym małym łóżeczku z baldachimem, odpoczynek mu się należał. Prue jednak nie do końca przewidziała to, że to łóżko nie było przystosowane do kogoś jego rozmiarów, zabawne, bo raczej zawsze starała się przewidywać każdą ewentualność, w tej chwili jednak chyba miała nieco zamroczony umysł. Nim którekolwiek z nich zdążyło zareagować konstrukcja zasugerowała im, że to nie był dobry pomysł. Rozległ się ten trzask, a chwilę później Benjy leżał w dziurze między deskami, a materacem. Ten widok rozbawił ją do łez, nie mogła przestać się śmiać, może to nie powinna być pierwsza reakcja, ale nie umiała się powstrzymać, po pokoju roznosił się głośny i dźwięczny śmiech. Nie mogła oderwać od niego wzroku, siedział w środku tej sterty, zupełnie nie pasował do wielkości rzeczy, które go otaczały, mebelek nie wytrzymał jego ciężaru, co wcale nie było zaskakujące.

- Od tyłu nie widać twarzy, bary da się jakoś zakamuflować na pewno, dałoby się to zrobić. - Przyglądała mu się uważnie, właściwie to wizualizowała sobie to, o czym przed chwilą powiedziała. - Kapelusz pewnie bym znalazła w szafie, jakiś odpowiedni, obawiam się jednak, że w moją sukienkę w kwiatki mógłbyś się nie zmieścić, tutaj musielibyśmy nieco pokombinować. - Jej sukienkę pewnie co najwyżej mógłby sobie naciągnąć na jedną nogę, może tylko rękę, ale pewnie dałoby się coś wymyślić. Na pewno byłaby z niego całkiem urocza dziewczynka, która pasowałaby do tej sypialni.

- Pół roku? To długo, szmat czasu, chętnie bym Cię zobaczyła w takiej wersji. - Każdy miewał czasem takie decyzje, których później żałował. Nie do końca potrafiła sobie go wyobrazić w takiej fryzurze, być może kiedyś będzie miała szansę, aby chociaż na chwilę zrobić mu na głowie coś takiego, skoro już wspomniał o tym, że zaliczył taki epizod to się prosiło o odtworzenie.

- Praktycznie jednak bardzo słabo, jak coś Cię kłuje w tyłek. Rozumiem. Nawet dla kogoś takiego jak Ty ten dyskomfort może być bardzo męczący. Pozwolisz, że na to zerknę? I pozbędę się problemu? - Skoro już ustalili, że ma w tyłku drzazgę, to warto było się jej pozbyć. - Wiesz, jak wejdzie głębiej to będzie tylko gorzej, lepiej szybko się jej pozbyć. - Dodała jeszcze, aby brzmieć nieco bardziej przekonująco.

- Fakt, podłoga była bardziej stabilna, powinnam była wpaść na to, że to głupi pomysł. - Niestety tego nie zrobiła, a więc pojawiły się starty w postaci pokiereszowanego tyłka.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (6618), Prudence Fenwick (5134)




Wiadomości w tym wątku
[12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 28.12.2025, 22:42
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 29.12.2025, 02:19
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 29.12.2025, 10:32
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 29.12.2025, 19:12
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 29.12.2025, 23:38
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 30.12.2025, 17:27
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 30.12.2025, 22:00
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Benjy Fenwick - 04.01.2026, 18:52
RE: [12.10.1972] let's go | Prudence, Benjy - przez Prudence Fenwick - 04.01.2026, 22:17

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa