30.12.2025, 01:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.01.2026, 17:45 przez Dægberht Flint.)
Przemilczenie czegoś nie było grzechem, ani nie było sprzeczne z modlitwą wytatuowaną na jego lewej łopatce, a jednak momentami Berht czuł się w takich sytuacjach źle. Nie lubił tworzyć sytuacji, ani budować relacji, kiedy były opierane na fałszu, tylko… prawda… prawda czasami nie wydawała mu się być najlepszym rozwiązaniem.
Nie było warto przywiązywać do siebie innych ludzi, kiedy się było świadomym tego, że twoje życie to wieczna ucieczka.
Zrobił krok do przodu, mijając ją w przejściu z uśmiechem pełnym emocji, chociaż żadna z nich nie została zwerbalizowana, pozostawiając też na jej policzku powitalny pocałunek, nim pochylił się nad kotem i sięgnął w jego stronę dłonią, żeby ją powąchał.
– Oh, nie zachowałbym czegoś takiego w tajemnicy. Szukałaś już czegoś związanego z tą wizją? – Uśmiechnął się szerzej na wzmiankę o drobnej kradzieży… – Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem.
Nie było warto przywiązywać do siebie innych ludzi, kiedy się było świadomym tego, że twoje życie to wieczna ucieczka.
Zrobił krok do przodu, mijając ją w przejściu z uśmiechem pełnym emocji, chociaż żadna z nich nie została zwerbalizowana, pozostawiając też na jej policzku powitalny pocałunek, nim pochylił się nad kotem i sięgnął w jego stronę dłonią, żeby ją powąchał.
– Oh, nie zachowałbym czegoś takiego w tajemnicy. Szukałaś już czegoś związanego z tą wizją? – Uśmiechnął się szerzej na wzmiankę o drobnej kradzieży… – Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłem.
Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr