05.03.2023, 23:53 ✶
Gdyby cała historia była jedną wielką halucynacją czy po prostu snem, być może byłoby prościej – bo obudziłaby się po prostu tam, gdzie kładła się spać. Ale niestety rzeczywistość odbiegała od tego, co by się wolało.
Kamienie pod dłońmi pozostawały niezmiennie zimne i twarde, dowodząc, iż nie wszystko było efektem… czegoś. Nie wiedziała, czego. Nie przypominała sobie niczego nietypowego, niczego, co mogłoby wywołać takie skutki. Nic nie zażywała, nic nie piła…
… chyba że to ten zapach? Mgliste wspomnienie podpowiadało, że przecież wyczuła wcześniej jakąś woń, na którą niespecjalnie zwróciła uwagę. Ale czy to mogło być to? Nie była pewna, zresztą, myśli nadal pozostawały ciężkie, ospałe, jakby musiały brnąć przez bardzo grzęskie bajoro.
- Dzięki, ale nie trzeba – odparła powoli. Niby znajdowali się w identycznej sytuacji, jednakże brak zaufania do każdego, jakim musiała się wykazywać na każdym praktycznie kroku, dawał o sobie znać. Wspierając się o ścianę, w końcu próba wstania jakoś zakończyła się powodzeniem – aczkolwiek stabilność nóg nadal pozostawiała wiele do życzenia. Tak że miała poważne wątpliwości, czy będzie w stanie przejść choćby parę kroków bez podpory – przynajmniej w dokładnie tej chwili. Może za moment poczuje się trochę lepiej…? Może. Pośpiech wydawał się być teraz złym doradcą, toteż wolała obrać po prostu taktykę małych kroczków.
Posłała mężczyźnie długie spojrzenie. Nadal mało przytomne, ale czy można się temu dziwić? Najwyraźniej ten stan miał potrać jeszcze długą chwilę – pytanie, jak długą, bo w tej chwili najlepszym, co można było zrobić, to zwinięcie się w kłębek we własnym łóżku i przeczekanie tego dziwnego stanu. Na ulicy zdecydowanie nie chciała zostawać, nie wiedząc, kiedy właściwie dojdzie do siebie. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby zainteresowali się nią ludzie, których to uwagi naprawdę sobie nie życzyła.
Bo mało to rzezimieszków i innych takich podejrzanych?
- Takie, które wyczerpująco odpowie na pytanie? – odparła po chwili namysłu, przetrawiając dość długo, co w ogóle znaczyły wypowiedziane przez mężczyznę słowa. Krótkie, długie… Z jakiegoś powodu jej umysł podsunął rulony pergaminu – z czego jeden faktycznie był krótki, a drugi rozwijał się coraz bardziej i bardziej...
Kamienie pod dłońmi pozostawały niezmiennie zimne i twarde, dowodząc, iż nie wszystko było efektem… czegoś. Nie wiedziała, czego. Nie przypominała sobie niczego nietypowego, niczego, co mogłoby wywołać takie skutki. Nic nie zażywała, nic nie piła…
… chyba że to ten zapach? Mgliste wspomnienie podpowiadało, że przecież wyczuła wcześniej jakąś woń, na którą niespecjalnie zwróciła uwagę. Ale czy to mogło być to? Nie była pewna, zresztą, myśli nadal pozostawały ciężkie, ospałe, jakby musiały brnąć przez bardzo grzęskie bajoro.
- Dzięki, ale nie trzeba – odparła powoli. Niby znajdowali się w identycznej sytuacji, jednakże brak zaufania do każdego, jakim musiała się wykazywać na każdym praktycznie kroku, dawał o sobie znać. Wspierając się o ścianę, w końcu próba wstania jakoś zakończyła się powodzeniem – aczkolwiek stabilność nóg nadal pozostawiała wiele do życzenia. Tak że miała poważne wątpliwości, czy będzie w stanie przejść choćby parę kroków bez podpory – przynajmniej w dokładnie tej chwili. Może za moment poczuje się trochę lepiej…? Może. Pośpiech wydawał się być teraz złym doradcą, toteż wolała obrać po prostu taktykę małych kroczków.
Posłała mężczyźnie długie spojrzenie. Nadal mało przytomne, ale czy można się temu dziwić? Najwyraźniej ten stan miał potrać jeszcze długą chwilę – pytanie, jak długą, bo w tej chwili najlepszym, co można było zrobić, to zwinięcie się w kłębek we własnym łóżku i przeczekanie tego dziwnego stanu. Na ulicy zdecydowanie nie chciała zostawać, nie wiedząc, kiedy właściwie dojdzie do siebie. Jeszcze tylko tego brakowało, żeby zainteresowali się nią ludzie, których to uwagi naprawdę sobie nie życzyła.
Bo mało to rzezimieszków i innych takich podejrzanych?
- Takie, które wyczerpująco odpowie na pytanie? – odparła po chwili namysłu, przetrawiając dość długo, co w ogóle znaczyły wypowiedziane przez mężczyznę słowa. Krótkie, długie… Z jakiegoś powodu jej umysł podsunął rulony pergaminu – z czego jeden faktycznie był krótki, a drugi rozwijał się coraz bardziej i bardziej...
334/1161