30.12.2025, 20:12 ✶
To był grudzień 1943.
Pierwsze Yule małej Moody.
Ojciec zabrał ją w jakieś ciepłe miejsce, w którym było dużo światła i kolorów i wszystko bardzo pachniało inaczej niż w domu.
A potem zabrał ją do zimnego miejsca i małe białe gówno padało jej na nosek, a ubranka które miała niżej stały się jakoś mokre i zimniejsze niż zwykle.
Płacz był absolutnie naturalnym i oczywistym odruchem.
Kiedyś, kiedy ktoś wspominał tamten czas, mówił też o trzech bałwanach, ale Miles nie była pewna czy chodziło o bałwany czy o gównarzerię szlajającą się po lesie, będącą pod kuratelą Woody'ego i jej starego.
Pierwsze Yule małej Moody.
Ojciec zabrał ją w jakieś ciepłe miejsce, w którym było dużo światła i kolorów i wszystko bardzo pachniało inaczej niż w domu.
A potem zabrał ją do zimnego miejsca i małe białe gówno padało jej na nosek, a ubranka które miała niżej stały się jakoś mokre i zimniejsze niż zwykle.
Płacz był absolutnie naturalnym i oczywistym odruchem.
Kiedyś, kiedy ktoś wspominał tamten czas, mówił też o trzech bałwanach, ale Miles nie była pewna czy chodziło o bałwany czy o gównarzerię szlajającą się po lesie, będącą pod kuratelą Woody'ego i jej starego.