30.12.2025, 21:38 ✶
- Och nie, nie, mam gdzie mieszkać - powiedziała wesoło, jakby ton wypowiedzi miał uspokoić wszystkich dodatkowo, poza jej zapewnieniami. - Ktoś już sprawdzał cały budynek i jest bezpieczny, ale śmierdzi tam spalenizną. Na dodatek pewnie będą odbudowywać piętro. Może wpadnie jakieś odszkodowanie... Nie chcę tam być podczas remontu, zwłaszcza że będą go robić zapewne mugole. Nie dość, że potrwa długo, to wyobraźcie sobie ten bałagan.
Uniosła teatralnie ręce ku górze, kręcąc głową. Ale miała rację: Dolina Godryka była zamieszkana przez mugoli, więc nie mogli tak po prostu magicznie zacząć naprawiać piętra. A syf podczas remontów byłby dla niej nie do zniesienia.
- W razie czego przeniosę się do Kotła na chwilę, ale liczę, że do tego czasu znajdę coś, co mnie zadowoli - dodała, sięgając widelcem po kawałek mięsa. Gdy ich uwaga przeniosła się na Nicholasa, dziewczyna odetchnęła z ulgą. Jej myśli na moment powędrowały gdzieś dalej, do Londynu. Nie słuchała tego, co mówił jej brat. Yule... Ciekawe, jak Maddox spędzał Yule? Czy jeżeli poszłaby na Ścieżki albo zaprosiła go gdzieś, to czy by przyszedł? Czy zrozumiałby, gdyby stanęła pod jemiołą, specjalnie, i by ją pocałował? Ostatnio dużo rzeczy w jej życiu było popieprzonych, ale akurat jednego była pewna: Maddox był tym, którego chciałaby pocałować pod jemiołą.
- Hm? Klątwa? - obudziła się, jakby wyrwana ze snu. Spojrzała na Nicholasa, a potem na matkę. Już chciała coś powiedzieć, ale ojciec im przerwał. Wbiła więc z powrotem wzrok w swój talerz. - Pewnie masz dużo pracy w związku z tym wszystkim, prawda? Dobrze sypiasz i dużo jesz?
Odezwała się z troską w głosie, ale zrobiła to specjalnie. Chciała skupić całą uwagę rodziców i babki na Nicholasie. I jego diecie i braku snu. Sorry not sorry braciszku - tutaj panowała zasada: albo ty, albo ja.
- Jakby co, to mogę ci przynieść coś dobrego do pracy. W Dolinie Godryka mają fajny bar, U Lizzy. Bardzo dobre rzeczy tam można kupić. Chociaż ostatnio staram się gotować sama - była z tego dumna, chociaż jej gotowanie ograniczało się głównie do upieczenia mięsa, a z tego co wiedziała: Nick go nie jadł. Ale to nic, mogłaby mu robić kanapkę z serem. Albo yyy... Sałatą.