30.12.2025, 22:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 12:42 przez Anthony Shafiq.)
—04/1965—
Anglia, Londyn
Alexander Aristov & Anthony Shafiq
![[Obrazek: imgproxy.php?id=Um9vCp2.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Um9vCp2.png)
Pierwsza czarka orzeźwia usta,
Druga rozprasza samotność i żal,
Trzecia do wnętrza się wdziera z całą mocą,
Czwarta rozgrzewa, zmywa zły czar.
![[Obrazek: imgproxy.php?id=Um9vCp2.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=Um9vCp2.png)
Pierwsza czarka orzeźwia usta,
Druga rozprasza samotność i żal,
Trzecia do wnętrza się wdziera z całą mocą,
Czwarta rozgrzewa, zmywa zły czar.
Proces.
Rozpoczęty.
Szef Magicznego Biura Celnego w sposób jednoznacznie ostateczny przestał być zagrożeniem dla stołka szefa OMSHM-u.
Awans?
Zabezpieczony.
Kwestią dni pozostało otrzymanie nominacji.
Jonathan...
Sprowadzony spowrotem. Jego przyjaciel, jego współpracownik, jego powiernik przyjął propozycję i na dniach miał powrócić z Francji.
Wszystko układało się wybornie i w sumie Anthony J. Shafiq nie powinien... szaleć. Stawka jednak była wysoka, a on nie byłby graczem, ba! nie byłby sobą, gdyby nie wystawił piona. Dwa pola w przód. Na dobre otwarcie.
Właśnie teraz, gdzieś, gdziekolwiek w świecie... ktoś odpowiedzialny za zapotrzebowanie pewnych obywateli na przedmioty nie do końca zgodne z literą prawa człowiek, miał w swoich dłoniach list oraz paczkę wyselkcjonowanej, najlepszej czarnej herbaty.
Taka treść, nic wielkiego w sumie, ot zaproszenie do zabawy, dla byłego wspólnika okrytego hańbą zarządcy celników. Było ich kilku, Anthony wytypował najbezpieczniejszego, najstabilniejszego kandydata, resztką wpływów przecierając szlak, aby móc się z nim skontaktować. Nie znał jego personaliów, sam nie zamierzał dla bezpieczeństwa podawać swoich. Z resztą... jego ręka również nie napisała tych słów, nie widział nawet papieru, na którym zostało to zapisane, nie był w jego okolicy, na wypadek widmowidzowskiego transu, który mógłby doprowadzić po sznurku do jego bardzo wygodnego i puszystego kłębka. Miał od tego Lisę, miał od tego ludzi. Miał też nowe przestrzenie w swojej sieci, na kogoś, kto bardzo by chciał by szef Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego nie patrzył co jakiś czas w stronę niektórych kufrów. Nie zamierzał być tak głupi jak jego konkurent. Magazynowanie tego ustrojstwa na terenach ministerialnych było jawną lekkomyślnością, łatwą wygraną. W głowie opracowywał już plan. Ścieżkę, która mogła wypełnić lukę w jego sieci. Zaufanie... twarda waluta, tak trudna niestety do wykucia. W dłoniach obracał białego Króla i rozważał. Czy ilość nakładów zrównoważy nagrodę? O tym, że dostanie jakąś odpowiedź był niemal pewien. Liczył tylko, że nie będzie to końska głowa pod drzwiami. Ach nie.. tak bodaj robili Włosi.
Rozpoczęty.
Szef Magicznego Biura Celnego w sposób jednoznacznie ostateczny przestał być zagrożeniem dla stołka szefa OMSHM-u.
Awans?
Zabezpieczony.
Kwestią dni pozostało otrzymanie nominacji.
Jonathan...
Sprowadzony spowrotem. Jego przyjaciel, jego współpracownik, jego powiernik przyjął propozycję i na dniach miał powrócić z Francji.
Wszystko układało się wybornie i w sumie Anthony J. Shafiq nie powinien... szaleć. Stawka jednak była wysoka, a on nie byłby graczem, ba! nie byłby sobą, gdyby nie wystawił piona. Dwa pola w przód. Na dobre otwarcie.
Właśnie teraz, gdzieś, gdziekolwiek w świecie... ktoś odpowiedzialny za zapotrzebowanie pewnych obywateli na przedmioty nie do końca zgodne z literą prawa człowiek, miał w swoich dłoniach list oraz paczkę wyselkcjonowanej, najlepszej czarnej herbaty.
Szanowny Panie,
jak Pan zapewne zauważył, dotychczasowy gospodarz kluczy do angielskich odpraw portowych nie będzie brał udziału w rozmowach przez pewien czas. W Rosji mówi się, że nawet najtwardszy mróz nie zaskoczy tego, kto potrafi cierpliwie postawić czajnik na ogniu, poczekać, aż woda nabierze odpowiedniej temperatury i dopiero wtedy zalać liście herbaty. Rytuał ten uczy nie tylko cierpliwości, ale i przewidywania, kto jest przygotowany na konsekwencje, a kto działa pochopnie.
Reprezentuję interesy, które działają dyskretnie i skutecznie, bez rozgłosu, hałasu i ludzi mylących pozory z rzeczywistą siłą. Zamiast jednego nazwiska – oferuję system. Zamiast improwizacji – przewidywalność. W obecnych warunkach różnica między tymi, którzy potrafią „przygotować herbatę”, a tymi, którzy ją lekceważą, jest zasadnicza.
Jeżeli uzna Pan, że nadszedł moment na spokojną, konkretną rozmowę – ptak pocztowy jest do Pańskiej dyspozycji, a kanał pozostaje otwarty. Ale pamiętajmy, nawet najlepsza herbata stygnie tracąc swoje smakowe walory.
Z wyrazami szacunku,
jak Pan zapewne zauważył, dotychczasowy gospodarz kluczy do angielskich odpraw portowych nie będzie brał udziału w rozmowach przez pewien czas. W Rosji mówi się, że nawet najtwardszy mróz nie zaskoczy tego, kto potrafi cierpliwie postawić czajnik na ogniu, poczekać, aż woda nabierze odpowiedniej temperatury i dopiero wtedy zalać liście herbaty. Rytuał ten uczy nie tylko cierpliwości, ale i przewidywania, kto jest przygotowany na konsekwencje, a kto działa pochopnie.
Reprezentuję interesy, które działają dyskretnie i skutecznie, bez rozgłosu, hałasu i ludzi mylących pozory z rzeczywistą siłą. Zamiast jednego nazwiska – oferuję system. Zamiast improwizacji – przewidywalność. W obecnych warunkach różnica między tymi, którzy potrafią „przygotować herbatę”, a tymi, którzy ją lekceważą, jest zasadnicza.
Jeżeli uzna Pan, że nadszedł moment na spokojną, konkretną rozmowę – ptak pocztowy jest do Pańskiej dyspozycji, a kanał pozostaje otwarty. Ale pamiętajmy, nawet najlepsza herbata stygnie tracąc swoje smakowe walory.
Z wyrazami szacunku,
Mr. Northbridge
Taka treść, nic wielkiego w sumie, ot zaproszenie do zabawy, dla byłego wspólnika okrytego hańbą zarządcy celników. Było ich kilku, Anthony wytypował najbezpieczniejszego, najstabilniejszego kandydata, resztką wpływów przecierając szlak, aby móc się z nim skontaktować. Nie znał jego personaliów, sam nie zamierzał dla bezpieczeństwa podawać swoich. Z resztą... jego ręka również nie napisała tych słów, nie widział nawet papieru, na którym zostało to zapisane, nie był w jego okolicy, na wypadek widmowidzowskiego transu, który mógłby doprowadzić po sznurku do jego bardzo wygodnego i puszystego kłębka. Miał od tego Lisę, miał od tego ludzi. Miał też nowe przestrzenie w swojej sieci, na kogoś, kto bardzo by chciał by szef Organu Międzynarodowych Standardów Handlu Magicznego nie patrzył co jakiś czas w stronę niektórych kufrów. Nie zamierzał być tak głupi jak jego konkurent. Magazynowanie tego ustrojstwa na terenach ministerialnych było jawną lekkomyślnością, łatwą wygraną. W głowie opracowywał już plan. Ścieżkę, która mogła wypełnić lukę w jego sieci. Zaufanie... twarda waluta, tak trudna niestety do wykucia. W dłoniach obracał białego Króla i rozważał. Czy ilość nakładów zrównoważy nagrodę? O tym, że dostanie jakąś odpowiedź był niemal pewien. Liczył tylko, że nie będzie to końska głowa pod drzwiami. Ach nie.. tak bodaj robili Włosi.