To nie był jej dzień, zdecydowanie. Nie spodziewała się tego, że tak szybko będzie musiała spojrzeć mu w oczy. Rzeczywistość jednak uwielbiała weryfikować sytuację. Nie czuła się najlepiej, głowa jej pulsowała, miała wrażenie, że szybko jej to nie przejdzie, był to pierwszy dzień w jej życiu kiedy czuła się tak fatalnie przez decyzję, którą samodzielnie podjęła. Nikt przecież wczoraj nie wlewał jej tego alkoholu do gardła, nie spodziewała się jednak, że sprawy zajdą za daleko, że doprowadzi się do stanu, w którym przestanie pamiętać. To było dla niej bardzo niekomfortowe, nie zdarzało się nigdy. Jeszcze jego słowa upewniały ją w tym, że to ona była na straconej pozycji.
Czuła, że coś się między nimi wydarzyło, ciało pamiętało swoje, gorzej z nią samą, wspomnienia się nie pojawiały, bardziej jakieś urywki i to z początku nocy. Nie chciała go o nic pytać, bo nie zamierzała się z nim konfrontować, przeczuwała jednak, że mogła tego żałować, że przekroczyli jakąś granicę, której nie powinni przekraczać. Najgorsze było to, że tak do końca nie była niczego pewna, to ją okropnie irytowało. Musiała sobie jednak poradzić z tą niewiedzą, zapewne jej to kiedyś wyciągnie w najmniej odpowiednim momencie i na to też powinna się przygotować.
- Mhm, nie będę tego robić światu. - Przede wszystkim nie chciała tego robić sobie. Nie zamierzała powtarzać szybko tego stanu, nie podobało jej się to, do czego doprowadziła, wolała kontrolować wszystko, co działo się wokół niej. Jasne, wczorajszy wieczór wydawał się być całkiem przyjemny, przynajmniej z tego co pamiętała, ta część na pewno była warta specjalnego miejsca w jej pamięci, bo potraktowali się zupełnie inaczej niż mieli w zwyczaju, a jednak nie do końca akceptowała to, jak potoczyła się noc, no - bo tego nie pamiętała, nie mogła mieć pewności co do tego, co się między nimi wydarzyło, miała wrażenie, ze coś, co nie powinno i nie dawało jej to spokoju, przy tym pulsującym bólu głowy było to naprawdę niewygodne, bo próbowała odnaleźć jakiekolwiek wspomnienia, ale zupełnie jej się to nie udawało. Czuła jakby stąpała po bardzo niepewnym gruncie.
- To prawda, chociaż jeszcze bezpieczniejszą opcją jest po prostu niedoprowadzanie do następnego razu. - Przede wszystkim tego zamierzała się trzymać - unikać go, jeśli tylko będzie mogła. Widać póki co ten plan raczej nie do końca działał, gdyż wpadła na niego ledwie po tym, jak wyłoniła się ze swojego dormitorium, ten plan potrzebował nieco dopracowania, ale wydawało jej się to najbardziej logicznym posunięciem. Tylko, czy naprawdę była w stanie się trzymać od niego z daleka? No nie do końca, przecież próbowała i to nigdy nie działało.
- Manipulujący też do Ciebie pasuje. - Może nawet bardziej, potrafił mieszać, potrafił dostawać to czego chciał, nie patrzył przy tym na nikogo ani na nic, zdecydowanie jego słowo trafiało bardziej, najgorsze, że zdawał sobie z tego sprawę, robił to wszystko świadomie.
- Tak, masz przewagę, jesteś lepszy, dzięki temu możesz bawić się ludźmi, doprowadzać ich do granic, testować, jasna sprawa, chociaż Ty wiesz w co grasz, nie do końca uznałabym to jednak za odpowiedzialne, ale definicje odpowiedzialności mogą być różne, czyż nie? Ta z Twojego świata na pewno różni się od tej mojej. - Nie miała co do tego nawet najmniejszych wątpliwości. On patrzył tylko na siebie, nie brał pod uwagę uczuć innych osób, liczyło się tylko to, aby dostał to, czego chciał, nikt, ani nic się dla niego nie liczyło tylko on sam. Tak wyglądał ich świat, dążyli do celu po trupach, powinna mieć to na uwadze poprzedniego wieczora, bardzo łatwo przyszło jej jednak uwierzyć, że miał w sobie coś więcej, była naiwna - zdecydowanie. Teraz to do niej docierało, nigdy już nie miała zamiaru popełnić tego błędu, czuła się głupio, ale jakoś musiała to przetrawić, poradzić sobie z tym, co się stało, wiedziała, że bardzo długo ją to będzie męczyło, bo nie znosiła nie wiedzieć.
- Tak, wiem, reputacja jest dla Ciebie bardzo istotna, nie martw się, nikt nas nie widział. - Rzuciła jeszcze okiem na otoczenie, znajdowali się tutaj zupełnie sami, był bezpieczny, nikt nie powinien ich ze sobą powiązać w żaden sposób. Nieco ją zabolał ten komentarz, jednak niespecjalnie zdziwił, przecież wiedziała, jakim był człowiekiem, wiedziała z jakiego świata pochodził i co było ważne dla takich osób. Weszła w końcu do środka, była zadowolona, że zakończyli tę rozmowę, bo nie czuła się podczas niej zbyt komfortowo przez to, że wiedziała, że coś jej umyka i nie miała pojęcia, czym to było. Być może powinna go o to zapytać wprost, ale po tym, w jaki sposób z nią rozmawiał przed chwilą zrozumiała, że nie było w nim już tego człowieka, który wczoraj wieczorem dyskutował z nią na temat problemów mieszkaniowych nietoperzy. Minęło Yule i minął dzień dobroci dla wyrzutków, proste.
Okazało się jednak, że to nie miał być koniec, bo Rookwood dosiadł się do niej, nie miał zbyt wielkiego wyboru, jakoś przetrwa to śniadanie, nie z takimi rzeczami przecież sobie radziła. Nauczyła się zaciskać zęby i udawać, że wszystko było w najlepszym porządku, to nie był jej pierwszy raz.
- Tak, czy siak będziesz bohaterem ich opowieści, zawsze byłeś, to, że kreujesz się na kogoś to jedno, to, że oni w to wierzą to drugie, trzecie, chyba najbardziej istotne jest to, czy podoba Ci się to, kim dla nich jesteś, czy nie chciałbyś czegoś więcej, czy Ci to odpowiada. Nie robił byś tego, gdyby Ci to nie odpowiadało, więc chyba twoja metoda działa, jeśli jest to zgodne z Tobą samym, to wspaniale, widać doskonale sobie radzisz. - Jego reputacja nie była przypadkowa, wszystko było bardzo mocno przemyślane, łatwo było uwierzyć w to, że był takim człowiekiem. Zresztą Prue sama zaczynała w to wierzyć, był jak większość czystokrwistych, wydawało mu się, że jest lepszy, że ma prawo nosić głowę bardzo wysoko, a inni to akceptowali. Tak wyglądała hierarchia w ich świecie, nie było w niej miejsca na ustępstwa.
- Mhm, zdaję sobie z tego sprawę. - To pewnie też był jakiś test, raczej nie podstawiałby się jej bez powodu, jeśli nie test, to gra, w której niby ona miała wygrywać, ale nie do końca wydawało jej się, że tak się to skończy, na pewno były jakieś kruczki na które powinna uważać.
- Zawsze jest wybór, czasem niesie ze sobą konsekwencje, mniejsze lub większe, ale istnieje. Wszystko zależy od tego, czy jesteś w stanie podjąć decyzję, która może mocno oddziaływać na Twoje życie. To też jest wybór, wmawianie sobie, że go masz również jest jakimś wyborem. - Miała nieco inne zdanie od niego na ten temat. Jasne, zdawała sobie sprawę, że warto trzymać się norm, to było całkiem wygodne. - Nie każdy ma w sobie odwagę, aby coś zmieniać, ale wybór zawsze istnieje. - Nie, żeby ona należała do tych, którzy zmierzają jakoś szczególnie się wyróżnić odwagą. - Przetrwanie również jest wyborem, faktycznie najmniej skomplikowanym, ale niektórzy nie potrzebują od życia więcej, jest najwygodniejsze, najprostsze. - Sama nie do końca wiedziała, czego ona pragnie, ceniła sobie wygodę, niby była konformistką, ale jednak jakaś część w głębi miała pewne marzenia, które nie do końca pasowały do prostych rozwiązań. - Czy ja wiem, nie musisz wybierać stron, możesz stanąć po swojej własnej, lawirować między nimi, aby Tobie było dobrze. - Nie do końca konieczne wydawało jej się na stałe określanie przynależności. Na samym końcu przecież chodziło o to, aby sobie samej mogła spojrzeć w oczy w lustrze, nikomu innemu.
- To co dla jednych jest minimum dla innych może być jego przeciwieństwem. - Ludzie byli różni, mieli różne cele, łatwo było ich oceniać nie znając ich punktu widzenia. - Punkt widzenia zależy od wielu czynników, oczywiście, że warto mieć ambicje, jednak trzeba też mieć na uwadze to, że nie zawsze sama umiejętność szybkiej nauki pływania może wystarczyć, warto oceniać siły na zamiary, bo niejeden sprawny pływak się utopił zupełnie niespodziewanie. - Zupełnie znienacka przecież można było się zachłysnąć. Świat nie był spokojnym miejscem, każdy próbował znaleźć w nim dla siebie przestrzeń, czasem bywało to trudne, ale wyglądał tak, a nie inaczej nie bez powodu.
Confusion in her eyes that says it all
She's lost control