01.01.2026, 21:47 ✶
Wpadam na Laurenta
Interakcja z wieszczką wciąż dźwięczała jej w głowie, jednak na całe szczęście - kobieta zdawała się załapać aluzję i zostawić ją w spokoju. Pewnie gdyby nie odpuściła, chcąc się wytłumaczyć, albo kontynuowałaby swoje przepowiednie dalej, to Lyssa urządziłaby na balu scenę. Jaką to jeszcze nie była pewna, w przeciwieństwie do tego że wszyscy w okolicy zwróciliby na to uwagę. Robienie scen jednak, było różnie widziane przez socjety, ale najczęściej chyba cechowano ją pejoratywnie, a Dolohov przecież bardzo, ale to bardzo nie chciała zwracać na siebie nieodpowiedniego typu uwagi.
Przemknęła przez salę, w poszukiwaniu nie wiedzieć czego. Może powinna złapać za drinka i z jego pomocą się rozluźnić, albo poszukać jakiegoś konkretniejszego towarzystwa, ale maski utrudniały rozpoznanie z kim mogła mieć do czynienia. Nie chciała też kolejnych, nieprzyjemnych sytuacji więc była rozdarta - mniej więcej do momentu jak spotkała się z jakąś niewidzialną ścianą.
- Przepraszam...? - rzuciła odruchowo, gotowa zrekompensować wpadkę ładnym uśmiechem i może odrobiną uwagi, ale kiedy jej spojrzenie zogniskowało się kimś kto powinien stać i o kogo zahaczyła, nikogo tam nie było. Pustka, jak gdyby tylko się jej wydawało, albo ktoś robił sobie z niej kolejne żarty. Prychnęła więc zniecierpliwiona, robiąc kolejny krok jak gdyby nic i tym sposobem ponownie taranując niemal Laurenta. - Czy to są jakieś żarty? Halo? - wyciągnęła rękę przed siebie, natrafiając na jego ramię. Zmarszczyła brwi, przez chwilą wyczuwając pod ręką materiał szaty i kąty ciała. - Czemu jesteś niewidzialny? Wkradłeś się tutaj? Mam zawołać ochronę?
Interakcja z wieszczką wciąż dźwięczała jej w głowie, jednak na całe szczęście - kobieta zdawała się załapać aluzję i zostawić ją w spokoju. Pewnie gdyby nie odpuściła, chcąc się wytłumaczyć, albo kontynuowałaby swoje przepowiednie dalej, to Lyssa urządziłaby na balu scenę. Jaką to jeszcze nie była pewna, w przeciwieństwie do tego że wszyscy w okolicy zwróciliby na to uwagę. Robienie scen jednak, było różnie widziane przez socjety, ale najczęściej chyba cechowano ją pejoratywnie, a Dolohov przecież bardzo, ale to bardzo nie chciała zwracać na siebie nieodpowiedniego typu uwagi.
Przemknęła przez salę, w poszukiwaniu nie wiedzieć czego. Może powinna złapać za drinka i z jego pomocą się rozluźnić, albo poszukać jakiegoś konkretniejszego towarzystwa, ale maski utrudniały rozpoznanie z kim mogła mieć do czynienia. Nie chciała też kolejnych, nieprzyjemnych sytuacji więc była rozdarta - mniej więcej do momentu jak spotkała się z jakąś niewidzialną ścianą.
- Przepraszam...? - rzuciła odruchowo, gotowa zrekompensować wpadkę ładnym uśmiechem i może odrobiną uwagi, ale kiedy jej spojrzenie zogniskowało się kimś kto powinien stać i o kogo zahaczyła, nikogo tam nie było. Pustka, jak gdyby tylko się jej wydawało, albo ktoś robił sobie z niej kolejne żarty. Prychnęła więc zniecierpliwiona, robiąc kolejny krok jak gdyby nic i tym sposobem ponownie taranując niemal Laurenta. - Czy to są jakieś żarty? Halo? - wyciągnęła rękę przed siebie, natrafiając na jego ramię. Zmarszczyła brwi, przez chwilą wyczuwając pod ręką materiał szaty i kąty ciała. - Czemu jesteś niewidzialny? Wkradłeś się tutaj? Mam zawołać ochronę?
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.