• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[19.07.1971] Samson i Dalila

[19.07.1971] Samson i Dalila
The Nocturn's Delight
When I grow up,
I wanna be a heretic.
wiek
20
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
malarz i aktor
Normalnie skóra zdjęta z ojca! 177 cm wzrostu, waży koło 70 kg. Szczupły młodzieniec, chodzi wyprostowany emanując pewnością siebie. Ma wyjątkowo jasne włosy, które od razu zdradzają jego pochodzenie od Malfoyów. Oczy jasne w szarym odcieniu. Można odnieść wrażenie, że jest wiecznie z czegoś niezadowolony, ale wrażenie to umyka, gdy otwiera usta - charyzmatyczny chłopiec z łagodnym, może nieco chrapliwym głosem.

Baldwin Malfoy
#2
01.01.2026, 22:32  ✶  
Noc muzeów była jedyną rzeczą za jaką należało mugoli pochwalić. To i jeszcze takie precelki w czekoladzie posypane solą. Nic innego mu nie przychodziło na myśl.
Ale skoro mugole oferowali darmowe wejście do swoich przybytków kultury - nie szło odmówić. Może nie uśmiechało mu się spanie na ziemi pod wielkim szkieletem czegoś co nazywali dinozaurem, a dla niego było tylko i wyłącznie zbieraniną kości. Strach pomyśleć, co jeśli te wszystkie cholerstwa ożywały w nocy? Jak mumie, które podobno przytargano tu aż z Egiptu, czy rzeźby rdzennych mieszkańców Afryki. Szczerze powiedziawszy byłby w stanie sobie wyobrazić tego Tyranozaura Rexa ganiającego po przestronnych korytarzach muzeum niczym piesek za piłką.
Ale to była jedyna okazja żeby zobaczyć tutejsze zbiory sztuki sakralnej, a Baldwin nie zamierzał tego przegapić. Skłamałby przecież mówiąc, że ich malarstwo różniło się w swoim rdzeniu od malarstwa mugolskiego. Nakładano te same farby na te same płótna, ale to Matka tchnęła magię w dzieła.
Lorraine się zaoferowała z towarzystwem - nie oponował. Nigdy nie oponował. Chociaż nie przepadał kiedy porzucała czarodziejskie szaty na rzecz mugolskich spódnic i sweterków, to przecież sam nie był lepszy w swoich spranych, wciąż uwalonych farbą jeansach.

Słuchał mugolskiego przewodnika z raczej niewielkim zainteresowaniem, ale wyłapał parę słów. Kimkolwiek był ten cały Chrystus, chyba go nieszczególnie lubili. Pamiętał, że nawet Pan Ojciec o tym opowiadał pewnego razu. O mugolach, którzy tworzyli własnych proroków, o krzewach zajętych ogniem, które nie płonęły, o rozwarciu się morza na dwoje. O wszystkim co skradli czarodziejom i bluźnierstwach wobec Matki. Gdy niszczyli jej pierwsze świątynie, palili święte drzewa i mordowali praojców. A jednak sam Baldwin nie znał do końca lore tego całego syna bożego. Więc miło było posłuchać herezji z ust mugolskiego przewodnika, który z takim natchnieniem opowiadał o ofierze syna. Który ojciec nie pragnął skąpać własnych dzieci we krwi, niczym baranków prowadzonych na rzeź? Od tego wszak byli ojcowie - z ich boskich ust spływały słowa, którymi oblekali karę i łaskę. Barok widział w Bogu człowieka. Mugola. Zwykłego, cierpiącego na ludzkie przywary umysłu i ciała idiotę, który raz uwierzył, że boski ojciec okaże mu miłosierdzie.

Lorraine wyrwała go z myśli, trochę przypominając Rozalindę, gdy ta, spragniona atencji, podgryzała go w ucho. Wreszcie oderwał wzrok od pociągnięć pędzla mugolskiego mistrza; spojrzał w dół niewidzącym wzrokiem. Przeszłość mieszała się z teraźniejszością, każdy jeden bodziec stłumiony przez monotonny szept Pana Ojca w jego myślach. A może mugolskiego przewodnika? A może jeszcze kogoś innego, kogoś czyj głos tłumił w Baldwinie wszystkie instynkty. Tego, który dla zabawy spaliłby całą kolekcję płócien, a z ich prochów stworzy poemat. Z ich prochów.
Chwila minęła, gdy zdołał przetworzyć zadane pytanie. Przez cały czas wpatrywał się w jej jasne oczy. Pozwalał mugolom przejść kawałek dalej. Ta wycieczka nie czekała na maruderów.
- W bluźnierstwach kryje się rozłam świata. Myślisz, że przybili go do krzyża, bo głosił swoje bluźnierstwa?- Stał jeszcze przez chwilę przed obrazem, ale widząc słabość Lorraine, odprowadził ich kawałek dalej - w nieco spokojniejsza alejkę. W tej, gdzie zawieszono dzieła Bartolome’a Murillo. Pamiętał z poprzednich wycieczek, że właśnie tam ustawiono ławeczki. Usadził na jednej z nich siostrę, kucając przy niej.
- Odpocznij, proszę.- Powiedział miękko.
Zaraz ruszą dalej, oglądając kolejne dzieła znanych i mniej znanych artystów, ale teraz mogli przez moment pobyć w ciszy, pod spoglądając ze swoich pozłacanych ram Dziewicy z różańcem I może raz, przez jeden moment Baldwinowi przemknęło przez myśl odziać w czerwienie i granaty siedzącą przy nim wilę. Ale nie powiedział tego na głos, po prostu delikatnie głaszcząc ją po kolanie, gdy łapała oddech.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Baldwin Malfoy (580), Lorraine Malfoy (652)




Wiadomości w tym wątku
[19.07.1971] Samson i Dalila - przez Lorraine Malfoy - 26.12.2025, 11:52
RE: [19.07.1971] Samson i Dalila - przez Baldwin Malfoy - 01.01.2026, 22:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa