• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci

[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#5
05.03.2023, 11:27  ✶  
Gdzieś w pamięci Cathala kryły się wspomnienia tego dnia. Wyraźne, tak mocno wyryte w umyśle naznaczonym chorobą, że nawet sen pełen był szczegółów - choć jednocześnie nieco odbiegał od tego, co stało się wtedy naprawdę.
I ponieważ to był sen, Shafiq nie od razu był w stanie zdać sobie sprawę z tego, że śni. Że to wszystko już się stało, wiele lat temu. I że Cassiopeia wypowiedziała kiedyś dokładnie takie słowa, tuż przed tym, jak zginęła, ale w trochę innych okolicznościach - że tuż przed wyruszeniem znalazł ją na brzegu Boyne... Tak, zdarzały się mu świadome sny, ale nawet u kogoś z jego pamięcią nie było to regułą, a tym razem znalazł się w szponach władcy marionetek.
Zacząłby czuć, że coś jest nie tak. Jakaś mała część jego umysłu już to czuła. Ale gdyby Ulysses do niego nie podszedł, dotknąłby tego świstoklika – i został zabrany wprost do mordercy.
Gdy Rookwood do niego podszedł, spojrzał na niego skonsternowany.
Cathal, to sen.
Cała reszta pochyliła się, każdy dotknął palcem ścierki. Nolan z irytacją poganiał ich, i Shafiq może i odruchowo wypełniłby polecenie wuja, gdyby słowa Ulyssesa nie sprawiły, że pochłonęły go własne myśli. Takie „ataki” zdarzały się mu stosunkowo rzadko, odkąd dorósł i zaczął przyjmować odpowiednie eliksiry, ale teraz pogrążył się w jednym z nich, próbując przypomnieć sobie, uporządkować myśli…
Śnisz.
…i było jak na pustyni, kiedy dwie wizje rzeczywistości walczyły w jego głowie, tylko…
…jeszcze nie był na pustyni…
Zastanów się.
Świstoklik zadziałał, porwał resztę towarzyszy. Zniknęli, z cichym pyknięciem. Zerwał się wiatr, niebo zachmurzyło się jeszcze bardziej…
– Cholera, może udałoby się go dorwać – powiedział w końcu Cathal, spoglądając w miejsce, w którym niedawno był świstoklik, długą chwilę po tym, jak reszta znikła.
A sen rozpadł się, niby domek z kart.
*

Hogwart.
A raczej… to, co leży pod Hogwartem.
Cathal szedł ciasnym korytarzem. Musiał mocno się garbić, aby jego głowa nie szorowała po niskim suficie i zastanawiał się, czy wszystkie portrety i posągi kłamały: w istocie Salazar był bardzo niewysokim mężczyzną i dlatego tajne wejście do jego komnaty wymagało pochylania się albo bycia osobą mikrego wzrostu.
Wreszcie jednak znalazł się przy wylocie korytarza. Skoczył i spadł prosto na kamienną posadzkę. Ogromne pomieszczenie było wypełnione zielonkawym światłem, a wokół kolumn, podtrzymujących sklepienie, oplatały się węże. Najbliższą ścianę zdobiły płaskorzeźby, przedstawiające sceny z życia Slytherina: poznanie Gryffindora w dzieciństwie, poznanie Helgi i Roweny, założenie Hogwartu, walka ze smokiem, stworzenie Domu Slytherinu, opuszczenie szkoły… Inne ściany, podobnie jak sklepienie, były zbyt daleko, aby dało się je zobaczyć. Na samym środku komnaty, ponad sadzawką, pochylała się rzeźba. Salazar Slytherin, od piersi w górę „wyrastający” z podłogi spoglądał prosto w wodę.
Tak naprawdę pomieszczenie nie wyglądało tak, jak prawdziwa Komnata Tajemnic. Cathal Shafiq nigdy w niej nie był. Myślał o wejściu tu, owszem, nie by uwalniać jakąś grozę, a kierowany pragnieniem poznania sekretów przodka: i może dlatego ostatecznie nigdy nie otworzył wejścia. Była jedynie jego wyobrażeniem na ten temat – o czym w tej chwili, porwany logiką snu, nie wiedział.
Cathal szedł powoli. Jego spojrzenie prześlizgiwało się po płaskorzeźbach. Padło na węże, poruszające się wzdłuż kolumn, jakby były żywe. Wreszcie podszedł do sadzawki i przykląkł przy niej.
Coś było nie tak. Czuł, że coś jest nie tak…
Nagle obok niego pojawiło się drugie odbicie. Ciemnowłosy, krępy mężczyzna. Znajomy mężczyzna…
Ręce człowieka sięgnęły ku szyi Cathala. Chwyciły, naciskając na krtań, nim ten zdążył zareagować. Szarpiący się Shafiq pociągnął go i obaj wpadli do zielonkawej wody, na dnie której płonęły światła. Palce człowieka wciąż jednak próbowały zacisnąć się mocniej, odebrać dech, zabić.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2593), Ulysses Rookwood (2061)




Wiadomości w tym wątku
[20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 02.03.2023, 10:49
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 04.03.2023, 15:46
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 04.03.2023, 16:36
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 05.03.2023, 01:36
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 05.03.2023, 11:27
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 07.03.2023, 01:00
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 07.03.2023, 01:24
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Ulysses Rookwood - 07.03.2023, 02:31
RE: [20.04.72 nad ranem] Nie zamykaj oczu - po raz trzeci - przez Cathal Shafiq - 07.03.2023, 02:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa