02.01.2026, 23:32 ✶
Powiedzieć, że z wypowiedzi Key wyciągnął niewiele byłoby ... nieprawdą, ale też nie całkowicie nad wyrost. Zamrugał w przypływie kompletnej konsternacji, zastanawiając się czy uderzył się w głowę aż tak mocno, że ledwo poznane kobiety chcą go całować.
Pulsujący ból próbował rozmasować dłonią, wzrok skupiając wpierw na wyświechtanej książce, a potem na dziewczynie. Nie odsunął się, nie czując skrępowania bliskością. Fakt, wtargnęła w strefę jego nieprzyjemnych myśli, ale prawdopodobnie właśnie tego potrzebował. Całowanie ładnych ludzi zawsze było odpowiedzią, nawet jeżeli nie miało zmienić nic w beznadziejności sytuacji.
- Chcesz się ze mną całować? - zapytał, bo jak już zostało wcześniej wspomniane, zmęczony umysł łapał się najistotniejszych, jego zdaniem, szczegółów - Tak na raz ze wszystkimi? - trudno było stwierdzić czy za bardzo się rozmarzył, czy starał się załapać pełnię kontekstu jej pytania - Logistycznie trochę trudne do zrobienia, ale jakbyśmy wszyscy w ... - zmarszczył brwi - czwórkę trafili pod tę jemiołę - fantazja kontynuowała się w jego umyśle.
Czy całowaliby się wszyscy w tym samym momencie? Czy po kolei? I jak wyznaczyć kolejność? Ze swojego doświadczenia wiedział, iż wszystkie te pytania stałyby się nieistotne w przypływie chwili. Gdy usta znajdywały te drugie, trzecie bądź w tym wypadku też czwarte, nieistotne było co działo się przed i po - liczył się moment. Później mogli się wstydzić, ale po co komu takie nieprzyjemne uczucia? Wyobraźnia Juliena mknęła do przodu, a raczej wsuwała się w zagłębienie szyi, zmęczony umysł poddał się całkowitej rozpuście, tęsknił za ciepłem bliskości, nachylał nad... Woodym? Jak to, skąd Woody wziął się w tym marzeniu sennym? Chłopak uciął myśl gwałtownie i skupił wzrok na szkle za barem, wpatrując się weń pusto. Key nie poprzestała z ilością niewiadomych, jaką go zasypywała.
Z Woodym mógłby iść na ryby, a nie się całować. Wyglądał mu na takiego, co spędza weekendy z wędką. Taki wniosek wyciągnął z tej chwili słabości i jeszcze nie był pewien jak poradzi sobie z obrazami, które jego zmęczony mózg wyhaluconywał, gdy stanie z właścicielem Rejwachu twarzą w twarz w najbliższej przyszłości.
Wypuścił powietrze nosem czując piekące policzki.
- Wiesz, to też nie tak, że musisz się z kimkolwiek całować. Twoje ciało twój wybór i tak dalej - sensowniejszą odpowiedzią zbył przyjemne dreszcze, które przeszły po kręgosłupie pozostawiając na policzkach delikatne wypieki. Zrobiło mu się gorąco, ale nie spanikował. Znał reakcje swojego ciała o wiele lepiej niż te emocjonalne - To tylko durna tradycja, nie mam bladego pojęcia skąd to wyszło, ale wyobraź sobie, że kończysz pod jemiołą z ojcem, matką albo rodzeństwem? Wtedy całujesz w policzek, bo to trochę obrzydliwe. Chociaż niektóre rodziny czystokrwiste w tym kraju mają inną opinię na ten temat. Nie wiem czy chcemy o tym rozmawiać. To dziwny temat. Trochę obrzydliwy. Wolę zostać przy temacie całowania pięknych znajomych i nieznajomych - mrugnął do niej i uśmiechnął się szeroko.
- To bardzo mocno zależy od rodziny w jaki sposób obchodzi się Yule - on o swojej nie chciał myśleć, ba, nie mógł powiedzieć ani słowa. Przeszło mu przez myśl, że co takiego zrobiłoby mu jakby ta niczemu winna dusza poznała jego sekret? Prawdopodobnie nie za wiele, ale wolał nie ryzykować, dla jej bezpieczeństwa i wszystkich innych. On sobie przecież poradzi - Ja spędziłem więcej Yule z przyjaciółmi niż z rodziną. Robiliśmy, co chcieliśmy, jedliśmy, co chcieliśmy i tak było najlepiej. Jadłaś kiedyś pianki? Te takie do pieczenia nad ogniem? - dopytał i sięgnął po książkę, którą dorwała dziewczyna. Zamiast zabierać tomik, pochylił się nad Key i przeczytał pare linijek tekstu.
- Nic dziwnego, że książka każe ci wszystkich całować, w którym roku to było wydane? Chyba moja babcia dopiero co formowała swoje pierwsze słowa - podsumował - Starzy ludzie w tym kraju mają dziwne ciśnienie na małżeństwa i całowanie. Jakby związek miał być jedyną rzeczą, do jakiej zostaliśmy stworzeni. A potem, jak ktoś zaczyna się całować to nagle zasłaniają oczy, bo się okazuje, że źle się całują ci młodzi ludzie. Powinni inaczej - wywrócił oczyma, przypominając sobie wszystkie przedziwne reprymendy matki - Powiedz mi lepiej o swoich świętach. Anglia to takie gówniane miejsce.
Pulsujący ból próbował rozmasować dłonią, wzrok skupiając wpierw na wyświechtanej książce, a potem na dziewczynie. Nie odsunął się, nie czując skrępowania bliskością. Fakt, wtargnęła w strefę jego nieprzyjemnych myśli, ale prawdopodobnie właśnie tego potrzebował. Całowanie ładnych ludzi zawsze było odpowiedzią, nawet jeżeli nie miało zmienić nic w beznadziejności sytuacji.
- Chcesz się ze mną całować? - zapytał, bo jak już zostało wcześniej wspomniane, zmęczony umysł łapał się najistotniejszych, jego zdaniem, szczegółów - Tak na raz ze wszystkimi? - trudno było stwierdzić czy za bardzo się rozmarzył, czy starał się załapać pełnię kontekstu jej pytania - Logistycznie trochę trudne do zrobienia, ale jakbyśmy wszyscy w ... - zmarszczył brwi - czwórkę trafili pod tę jemiołę - fantazja kontynuowała się w jego umyśle.
Czy całowaliby się wszyscy w tym samym momencie? Czy po kolei? I jak wyznaczyć kolejność? Ze swojego doświadczenia wiedział, iż wszystkie te pytania stałyby się nieistotne w przypływie chwili. Gdy usta znajdywały te drugie, trzecie bądź w tym wypadku też czwarte, nieistotne było co działo się przed i po - liczył się moment. Później mogli się wstydzić, ale po co komu takie nieprzyjemne uczucia? Wyobraźnia Juliena mknęła do przodu, a raczej wsuwała się w zagłębienie szyi, zmęczony umysł poddał się całkowitej rozpuście, tęsknił za ciepłem bliskości, nachylał nad... Woodym? Jak to, skąd Woody wziął się w tym marzeniu sennym? Chłopak uciął myśl gwałtownie i skupił wzrok na szkle za barem, wpatrując się weń pusto. Key nie poprzestała z ilością niewiadomych, jaką go zasypywała.
Z Woodym mógłby iść na ryby, a nie się całować. Wyglądał mu na takiego, co spędza weekendy z wędką. Taki wniosek wyciągnął z tej chwili słabości i jeszcze nie był pewien jak poradzi sobie z obrazami, które jego zmęczony mózg wyhaluconywał, gdy stanie z właścicielem Rejwachu twarzą w twarz w najbliższej przyszłości.
Wypuścił powietrze nosem czując piekące policzki.
- Wiesz, to też nie tak, że musisz się z kimkolwiek całować. Twoje ciało twój wybór i tak dalej - sensowniejszą odpowiedzią zbył przyjemne dreszcze, które przeszły po kręgosłupie pozostawiając na policzkach delikatne wypieki. Zrobiło mu się gorąco, ale nie spanikował. Znał reakcje swojego ciała o wiele lepiej niż te emocjonalne - To tylko durna tradycja, nie mam bladego pojęcia skąd to wyszło, ale wyobraź sobie, że kończysz pod jemiołą z ojcem, matką albo rodzeństwem? Wtedy całujesz w policzek, bo to trochę obrzydliwe. Chociaż niektóre rodziny czystokrwiste w tym kraju mają inną opinię na ten temat. Nie wiem czy chcemy o tym rozmawiać. To dziwny temat. Trochę obrzydliwy. Wolę zostać przy temacie całowania pięknych znajomych i nieznajomych - mrugnął do niej i uśmiechnął się szeroko.
- To bardzo mocno zależy od rodziny w jaki sposób obchodzi się Yule - on o swojej nie chciał myśleć, ba, nie mógł powiedzieć ani słowa. Przeszło mu przez myśl, że co takiego zrobiłoby mu jakby ta niczemu winna dusza poznała jego sekret? Prawdopodobnie nie za wiele, ale wolał nie ryzykować, dla jej bezpieczeństwa i wszystkich innych. On sobie przecież poradzi - Ja spędziłem więcej Yule z przyjaciółmi niż z rodziną. Robiliśmy, co chcieliśmy, jedliśmy, co chcieliśmy i tak było najlepiej. Jadłaś kiedyś pianki? Te takie do pieczenia nad ogniem? - dopytał i sięgnął po książkę, którą dorwała dziewczyna. Zamiast zabierać tomik, pochylił się nad Key i przeczytał pare linijek tekstu.
- Nic dziwnego, że książka każe ci wszystkich całować, w którym roku to było wydane? Chyba moja babcia dopiero co formowała swoje pierwsze słowa - podsumował - Starzy ludzie w tym kraju mają dziwne ciśnienie na małżeństwa i całowanie. Jakby związek miał być jedyną rzeczą, do jakiej zostaliśmy stworzeni. A potem, jak ktoś zaczyna się całować to nagle zasłaniają oczy, bo się okazuje, że źle się całują ci młodzi ludzie. Powinni inaczej - wywrócił oczyma, przypominając sobie wszystkie przedziwne reprymendy matki - Powiedz mi lepiej o swoich świętach. Anglia to takie gówniane miejsce.
I won't deny I've got in my mind now all the things we'd do
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you
So I'll try to talk refined for fear that you find out how I'm imaginin' you