03.01.2026, 11:05 ✶
– Oni też byli żywi? – spytała dziewczyna.
Może była ghulem, może duchem, który przybrał taką formę – o tym, że takie potrafiły płatać figle przekonał się każdy, kto spotkał dziewczynę z zapałkami czy Fionę Cape… - a może nie oni pierwsi usiłowali poznać sekrety zamku McClivertów. W końcu Ministerstwo Magii swego czasu usiłowało schwytać kwintopedę i zdjąć z niej klątwę, ot w końcu (i po wielu ofiarach, zapewne) musieli się poddać, a wyspę uczyniono nienanoszalną. Wątpliwe, by pojawiła się tu z mężczyznami, których szukali, bo wyglądała, jakby tkwiła tutaj od paru tygodni, a jej słowa wskazywały na to… że wiedziała, że ktoś był w zamku, ale zakładała, że duchy.
Jeżeli była żywa, Jonathan i Dora mogli stwierdzić z całą pewnością, że znajdowała się na skraju śmierci, prawdopodobnie głodowej. Jej oczy, skóra opinająca się na twarzy, rzadkie, brudne włosy, ręce jak patyczki. Selwyn mógł dostrzec, że jej dłonie zdawały się trząść, gdy zaciskała je na brzegu góry, palce były pokryte zaschniętą krwią, paznokcie połamane. Ubranie zdawało się z gatunku tych staroświeckich, Jonathan znający się na modzie doskonale wiedział, że czegoś takiego nie założyłby żaden szanujący się czarodziej.
– Jest tu ich pełno. Są wściekłe – wyszeptała, przechylając się nieco niżej i spoglądając ku Jonathanowie. – Dobijali się do drzwi, ale myślałam, że to były one… więc siedziałam cichutko… i tak nie mogłabym ich otworzyć… – powiedziała, być może uspokojona przez Selwyna. Wyglądało na to, że informacjami dzieli się chętnie, ale mówiła w sposób nie do końca zrozumiały: jakby nie była pewna, jak ubrać myśli w słowa albo w ogóle nie była w stanie myśleć racjonalnie, a jej głos brzmiał słabo i momentami stawał się trochę bełkotliwy. – Gdyby się tu dostały… bum – dodała jeszcze. Dora, widząc te wszystkie sprzęty i resztki po substancjach, mogła podejrzewać, że jeśli górna kondygnacja wyglądała podobnie… to dziewczyna pewnie faktycznie mogła wysadzić to miejsce, gdyby poczuła się zagrożona. – Jestem… jestem…
Zawahała się, zamrugała, próbując odpowiedzieć na pytanie Erika.
– Nie pamiętam?
/Postarajcie się o odpisy do 6 stycznia/
Może była ghulem, może duchem, który przybrał taką formę – o tym, że takie potrafiły płatać figle przekonał się każdy, kto spotkał dziewczynę z zapałkami czy Fionę Cape… - a może nie oni pierwsi usiłowali poznać sekrety zamku McClivertów. W końcu Ministerstwo Magii swego czasu usiłowało schwytać kwintopedę i zdjąć z niej klątwę, ot w końcu (i po wielu ofiarach, zapewne) musieli się poddać, a wyspę uczyniono nienanoszalną. Wątpliwe, by pojawiła się tu z mężczyznami, których szukali, bo wyglądała, jakby tkwiła tutaj od paru tygodni, a jej słowa wskazywały na to… że wiedziała, że ktoś był w zamku, ale zakładała, że duchy.
Jeżeli była żywa, Jonathan i Dora mogli stwierdzić z całą pewnością, że znajdowała się na skraju śmierci, prawdopodobnie głodowej. Jej oczy, skóra opinająca się na twarzy, rzadkie, brudne włosy, ręce jak patyczki. Selwyn mógł dostrzec, że jej dłonie zdawały się trząść, gdy zaciskała je na brzegu góry, palce były pokryte zaschniętą krwią, paznokcie połamane. Ubranie zdawało się z gatunku tych staroświeckich, Jonathan znający się na modzie doskonale wiedział, że czegoś takiego nie założyłby żaden szanujący się czarodziej.
– Jest tu ich pełno. Są wściekłe – wyszeptała, przechylając się nieco niżej i spoglądając ku Jonathanowie. – Dobijali się do drzwi, ale myślałam, że to były one… więc siedziałam cichutko… i tak nie mogłabym ich otworzyć… – powiedziała, być może uspokojona przez Selwyna. Wyglądało na to, że informacjami dzieli się chętnie, ale mówiła w sposób nie do końca zrozumiały: jakby nie była pewna, jak ubrać myśli w słowa albo w ogóle nie była w stanie myśleć racjonalnie, a jej głos brzmiał słabo i momentami stawał się trochę bełkotliwy. – Gdyby się tu dostały… bum – dodała jeszcze. Dora, widząc te wszystkie sprzęty i resztki po substancjach, mogła podejrzewać, że jeśli górna kondygnacja wyglądała podobnie… to dziewczyna pewnie faktycznie mogła wysadzić to miejsce, gdyby poczuła się zagrożona. – Jestem… jestem…
Zawahała się, zamrugała, próbując odpowiedzieć na pytanie Erika.
– Nie pamiętam?
/Postarajcie się o odpisy do 6 stycznia/