03.01.2026, 11:24 ✶
Rozmawiam z Agathą
Zauważył to zawahanie, zauważył fakt, że dłoń jej drgnęła - świadczący o tym, że ona tutaj nie należała. To nie był jej świat, to nie było miejsce, w którym powinna się znaleźć. Musnął jednak maskowymi ustami grzbiet jej dłoni, nie chcąc zdejmować swojego kamuflażu, mimo że wiedział, że Agatha doskonale wie, kogo ma przed sobą.
- Rozumiem - odpowiedział miękko, bez mrugnięcia okiem. - I popieram całym sercem. Alkohol jest problematyczny na wielu płaszczyznach, a w nieodpowiednich dawkach powoduje, że ludzie zachowują się... Nieodpowiednio.
Skręcało go w żołądku na myśl o tym, że musi jeszcze chwilę prowadzić konwersację z tą żmiją i cieszył się jednocześnie, że maska na twarzy ukrywała grymas obrzydzenia, który się pojawił na moment na jego licu.
- To pomyłka - odpowiedział bez mrugnięcia okiem, lekko wzruszając ramionami. - Podejrzewam, że mężczyzna, z którym umówiła się ta panna, musi mieć podobną do mojej maskę.
To było chyba najbardziej logiczne wyjaśnienie całego tego zamieszania, o którym nie chciał teraz myśleć. Laurence, gdzie się podziewasz? Gdzie ochrona? Musiał zatrzymać Agathę dopóki mężczyźni się nie zjawią.
- Wątpię też, bym był w stanie komukolwiek skraść serce. Ostatnie wydarzenia sprawiły, że niemal nie wychodzę z pracy, a jeżeli już to robię - to wracam prosto do domu, żeby odpocząć - przyjemnie było operować prawdą pośrodku całej tej maskarady. - Może w takim razie zaproponuję pani coś bezalkoholowego? Nie godzi się zostawiać damy samej.
Skurcz złapał go w twarzy, gdy wypowiadał to kłamstwo. Lepiej niech jego kuzyn się pospieszy, bo zaraz nie wytrzyma i tyle będzie z zatrzymywania kobiety do czasu przyjścia ochrony.
Używam przewag: kłamstwo, kokieteria
@Baba Jaga @Laurence Lestrange