03.01.2026, 19:03 ✶
Pośród wielu, wielu, wielu lat wampirzego życia obchody Yule - i właściwie każdego innego czarodziejskiego święta - zlewały się raczej w brzęczący miedzią pusty worek jednorodnych wspomnień utopionych w dekadenckim nihilizmie. Przyjęcia dla potencjalnych ofiar, gęsto podlane winem i wychwalaniem światła, które nigdy miało dla nich nie nadejść... Ten czas to przeszłość, skruszone wampirze serce odstąpiło już dawno od szukaniu pociechy w bezwolnym libertanizmie. Przez moment udawał człowieka, dla innego człowieka, lecz gdy go zabrakło...? Czy zapłakał akurat w Yule, użalając się nad swoim losem? Wątpliwe. Destrukcja i delirium. O wiele lepsze ścieżki radzenia sobie z bólem istnienia.