Był zdecydowanie zbyt do tyłu w tych wszystkich ploteczkach i nowostkach, które działy się wśród godnej uwagi socjety. Louvain i zaręczyny... byłby przysiągł, że gdzieś o tym słyszał, ale teraz nie był pewien, kto, gdzie i kiedy. Zresztą - czy to miało znaczenie? Tak jak pierścionek małżeński? Wierność - ha! Dobre sobie... Wcale nie chciał tego tematu poruszać, co sądził o wierności i o pokusach, które ciągnęły mężczyzn (jak i kobiety) poza "ślubuję ci wierność na zawsze i na wieczność". Do końca świata i jeden dzień dłużej.
- Czy to nie brzmi jak Louvain? Zero taktu, za to mnóstwo atencji. - Powiedział żartobliwie. Chyba każdy z paczki, z którą Atreus trzymał się w szkole, wpasowywał się w słownikowe pojęcie "bad boy". Albo chociaż "problematyczny". Mógł mieć wątpliwość co do tego, jak to jest z ludzką wiernością, co nie znaczyło, że chciał koniecznie ją testować. Inna sprawa jeszcze robić afery po zaręczynach i... co? Ku złośliwości? Jakiś pokaz buntu młodzieńczego? Niemal go to intrygowało. - Dlaczego przyszedł z Cynthią? - Nie wypadało, skoro jego narzeczona również tam była. Zupełnie nie wypadało. A może akurat Atreus z nim rozmawiał? - Również żałuję, że przegapiłem. Chyba jednak nie w nastroju były mi jakiekolwiek występy. - Powiedział to tonem neutralnym, ciepłym wręcz. Bo i po co psuć nastrój? Szczególnie, że zaraz uśmiechnął się subtelnie, zamachał rzęsami i skrył bardziej za kartką. - Co się dzieje, kochany kuzynie? - Zapytał niewinnie, unosząc znów swój numerek z kwotą do podbicia. - Źle się czujesz? - Wyciągnął dłoń, by niby dotknąć jego czoła - jak każdy, kto chce sprawdzić, czy ktoś ma temperaturę. - Złość piękności szkodzi...
Nr.3 - podbijam do 22 galeonów
// Przewaga: bogacz