05.01.2026, 14:32 ✶
Atreus naprawdę nie miał problemów z tym, żeby Laurentowi nadrobić wszelkie plotki, które jakoś go mogły ominąć. Mógł gadać jak przekupka na targu, chociaż mimo wszystko zdawał sobie sprawę z tego, że aktualne okoliczności nie są ku temu aż tak sprzyjające. Jeszcze ktoś podchwyciłby jakieś głupoty które mówił i rozkręcił w niewłaściwy sposób.
Louvain był zaręczony tak długo, że nikt o tym nie pamiętał, nie mówiąc już o tym że chyba nadał sobie ten status tylko po to, żeby przypadkowe panny się na niego nie rzucały z rozłożonymi nogami. Bo oprócz tego, że opinia publiczna głośno wołała swego czasu, że Louvain Lestrange przestał być kawalerem, to sam zainteresowany w ogóle nie próbował się z tą narzeczoną pokazywać. Atreus więc nie wątpił, że cokolwiek łączyło przyjaciela i jego wybrankę, sprowadzało się do jakichś przyziemnych umów i obopólnych korzyści. Nawet nie ich samych, a ich rodzin.
- Jak na moje to dlatego, że Louvain gdyby mógł, to dawno już to Cynie by się oświadczył - wzruszył ramionami, bo dla niego ta opcja wydawała się zwyczajnie oczywista. Jednocześnie jednak ściszył głos, wciąż świadomy że zwyczajnie tutaj plotkowali zamiast w pełni koncentrować się na licytacji. - Ale Cyna ma swoje wymagania i ciężko ją podejść, więc Lou musi się przynajmniej trochę napracować - parsknął już, zwyczajnie rozbawiony. W końcu dobrze urodzeni paniczowie z bogatych domów rzadko kiedy musieli pracować na cokolwiek. - Jeśli cię to pocieszy, to nie straciłeś przesadnie wiele na samym występie.
- Nie pogrywaj sobie ze mną tak podle, bo cię tym szalikiem zaduszę, nie ważne kto go zlicytuje - odpowiedział z przekąsem, cofając głowę od jego ręki, jak od natrętnej muchy. Szybko też podniósł na nowo swoją plakietkę, chcąc podbić znowu cenę, ale też był gotowy robić to dalej, gdyby ktoś go próbował ponownie przebić. Na dodatek, położył dłoń na rękach Laurenta, żeby ten nie podniósł znowu swojego własnego numerka.
//Numerek 8 (przewaga: bogacz) - podbijam stawkę do 25 galeonów i jestem gotowa się napierdalać z każdym kto to przebije
Louvain był zaręczony tak długo, że nikt o tym nie pamiętał, nie mówiąc już o tym że chyba nadał sobie ten status tylko po to, żeby przypadkowe panny się na niego nie rzucały z rozłożonymi nogami. Bo oprócz tego, że opinia publiczna głośno wołała swego czasu, że Louvain Lestrange przestał być kawalerem, to sam zainteresowany w ogóle nie próbował się z tą narzeczoną pokazywać. Atreus więc nie wątpił, że cokolwiek łączyło przyjaciela i jego wybrankę, sprowadzało się do jakichś przyziemnych umów i obopólnych korzyści. Nawet nie ich samych, a ich rodzin.
- Jak na moje to dlatego, że Louvain gdyby mógł, to dawno już to Cynie by się oświadczył - wzruszył ramionami, bo dla niego ta opcja wydawała się zwyczajnie oczywista. Jednocześnie jednak ściszył głos, wciąż świadomy że zwyczajnie tutaj plotkowali zamiast w pełni koncentrować się na licytacji. - Ale Cyna ma swoje wymagania i ciężko ją podejść, więc Lou musi się przynajmniej trochę napracować - parsknął już, zwyczajnie rozbawiony. W końcu dobrze urodzeni paniczowie z bogatych domów rzadko kiedy musieli pracować na cokolwiek. - Jeśli cię to pocieszy, to nie straciłeś przesadnie wiele na samym występie.
- Nie pogrywaj sobie ze mną tak podle, bo cię tym szalikiem zaduszę, nie ważne kto go zlicytuje - odpowiedział z przekąsem, cofając głowę od jego ręki, jak od natrętnej muchy. Szybko też podniósł na nowo swoją plakietkę, chcąc podbić znowu cenę, ale też był gotowy robić to dalej, gdyby ktoś go próbował ponownie przebić. Na dodatek, położył dłoń na rękach Laurenta, żeby ten nie podniósł znowu swojego własnego numerka.
//Numerek 8 (przewaga: bogacz) - podbijam stawkę do 25 galeonów i jestem gotowa się napierdalać z każdym kto to przebije