06.01.2026, 01:03 ✶
Wciąż opruszone mąką dłonie Jonathana znalazły odpowiednie dla siebie miejsce na biordach Anthony'ego, kiedy z dość bezczelnym uśmiechem spojrzał najpierw na jemiołę, a potem ponownie na twarz ukochanego.
– Może w takim razie powinienem podarować ci medalion z puklem moich włosów? – spytał rozbawiony. – Albo ze skrawkiem mojej piżamy z naszej wycieczki do Alp?
Kawałka swetra nie proponował, bo nie przypuszczał, aby Shafiq tak łatwo zamierzał się z nim rozstać. Co prawda Selwyn rozważał przez chwilę, aby rozpruć z niego włóczkę, a z tej włóczki zrobić nieśmiertelny kwiatek, albo niewielkiego pluszaka, ale... Ale chyba za bardzo lubił myśl, że Anthony miał go przy sobie. No i ten błękit tak ładnie komplementował jego... Wszystko.
Niechętnie oderwał wzrok od stalowych oczu i zerknął na wiszący na ścianie zdobny zegar. Czas na całe szczęście nie okazał się dzisiaj ich okrutnym przeciwnikiem i nie postanowił skurczyć się niespodziewanie.
– No cóż... Żaden z nas nie musi się jeszcze zbierać, więc... – Złapał Anthony'ego nieco bardziej stanowczo za biodra i odwrócił go w stronę wyjścia z kuchni, tylko po to aby to teraz on mógł przytulić go od tyłu. – Nie widzę żadnych przeciwskazań, aby zrealizować twój plan mój drogi. Zwłaszcza że chyba nie mówiłem ci o ostatnim romansie na piętrze czwartym – wymruczał mu do ucha.
Kilka godzin. Mieli jeszcze kilka wspaniałych godzin, a potem... A potem zajmą się swoimi sprawami tylko po to aby wrócic do siebie i... Mieć jeszcze wiecej wspaniałych godzin.
– Może w takim razie powinienem podarować ci medalion z puklem moich włosów? – spytał rozbawiony. – Albo ze skrawkiem mojej piżamy z naszej wycieczki do Alp?
Kawałka swetra nie proponował, bo nie przypuszczał, aby Shafiq tak łatwo zamierzał się z nim rozstać. Co prawda Selwyn rozważał przez chwilę, aby rozpruć z niego włóczkę, a z tej włóczki zrobić nieśmiertelny kwiatek, albo niewielkiego pluszaka, ale... Ale chyba za bardzo lubił myśl, że Anthony miał go przy sobie. No i ten błękit tak ładnie komplementował jego... Wszystko.
Niechętnie oderwał wzrok od stalowych oczu i zerknął na wiszący na ścianie zdobny zegar. Czas na całe szczęście nie okazał się dzisiaj ich okrutnym przeciwnikiem i nie postanowił skurczyć się niespodziewanie.
– No cóż... Żaden z nas nie musi się jeszcze zbierać, więc... – Złapał Anthony'ego nieco bardziej stanowczo za biodra i odwrócił go w stronę wyjścia z kuchni, tylko po to aby to teraz on mógł przytulić go od tyłu. – Nie widzę żadnych przeciwskazań, aby zrealizować twój plan mój drogi. Zwłaszcza że chyba nie mówiłem ci o ostatnim romansie na piętrze czwartym – wymruczał mu do ucha.
Kilka godzin. Mieli jeszcze kilka wspaniałych godzin, a potem... A potem zajmą się swoimi sprawami tylko po to aby wrócic do siebie i... Mieć jeszcze wiecej wspaniałych godzin.
Koniec sesji