Pachniało tu śmiercią, co Richardowi wcale nie przeszkadzało. On sam w połowie, w środku był martwy. Tak przynajmniej czuł się po śmierci brata. Przychodząc tutaj, przywoływał wspomnienia niechętnie zostawiając brata na przygotowania pogrzebowe. Nawet nie chciał obrazu z jego wizerunkiem. Czy postąpił słusznie? Odkąd dostał od kuzyna obraz z ojcem, zaczynał się nad tym zastanawiać. Lecz, czy mu to potrzebne?
Siedzący za ladą mężczyzna, zdawał się chyba nie rejestrować odpowiednio pytania, jakie zadał mu Richard. Nie mógł się pomylić co do tego, że młody Malfoy tutaj pracował. Zmarszczył brwi, uważniej przyglądając się mężczyźnie. Był cierpliwy na tyle ile sam potrafił. Czekając więc, rozejrzał się po znajomych ścianach, prezentowanych trumnach, może nowych ozdobach przygotowanych do prezentacji miejsca i usług. W końcu Baldwin pojawił się w głównym pomieszczeniu. Nie bawił Richarda żart jaki został rzucony podczas blondyna odnośnie trupa. Mulciber zlustrował chłopaka od góry do dołu, rozumiejąc, że najpewniej przeszkodził mu w pracy. Jednakże to była jedyna pora jaka mu pasowała na odbycie rozmowy z młodym Malfoyem, gdy jego córka była w pracy.
I też nie jej tutaj szukał. Uprzejmość tutejszego pracownika była na tyle godna pochwały, że Richard nie musiał od siebie mówić, że to z Baldwinem chciał porozmawiać.
- Przyszedłem z Tobą porozmawiać, Baldwinie.Potwierdził jedynie, że faktycznie do niego przyszedł.
Chłopak zgodził się, zaznaczając jednak, że nie tutaj. Nie w miejscu pracy, co poniekąd zaskoczyło Richarda. Najpewniej Mulciber liczył na przejście gdzieś w osobne pomieszczenie, co widocznie nie było możliwe.
- W porządku.
Zgodził się, gdyż zależało mu na tej rozmowie, więc niech będzie gdziekolwiek.
Skoro niedaleko jest jakiś wspomniany przez Baldwina bar, Richard pozwolił mu pierwszemu wyjść i prowadzić. Jednak stało się coś niespodziewanego.
Był Baldwin, nie ma Baldwina.
Młody Malfoy zamiast normalnie wyjść z Necronomiconu, po prostu wyjebał się na ziemi, przy przekraczaniu progu. Stojący za nim Richard uniósł brew ku górze, która patrząc na leżącą blondwłosą kłodę. I on ma być mężem mojej córki? – pomyślał swoje widząc to jak się zaraz zaczął zbierać. Richard jednak był spostrzegawczy i dostrzegł iż próg tego miejsca był zaczarowany z jakiegoś powodu. Gdyż wrócił na jego oczach do swojego przyziemnego poziomu. Ktoś nie spostrzegawczy, zapewne by pomyślał, że chłopak potyka się o swoje nogi, albo zahaczył o framugę drzwi.
Kiedy tylko Malfoy się pozbierał, a Richard nie skomentował na jego szczęście zachowania, sam opuścił zakład pogrzebowy, dając bezpieczny i ostrożny krok przez próg. Nie chciał doświadczyć tego samego co młody Malfoy.
Przemierzając ulicę, Richard miał dodatkową możliwość zaobserwowania strat i ocaleń po pożarach. Bar, do którego po chwili weszli posiadał ślady po pożarowe. Najwyraźniej ataki także dotarły do tego miejsca, albo sam ogień. Mimo tego, miejsce funkcjonowało w miarę swoich możliwości. Wysłuchał też krótkiej opowieści na temat tego miejsca, jak zmieniali się właściciele. Lecz nie pociągnął tematu, wykazując jakieś zainteresowanie. Po prostu przyjął tę wiedzę do swojej wiadomości.
Richard rozejrzał się po wnętrzu lokalu, kierując po chwili spojrzenie na wskazane przez Baldwina miejsce do ich rozmowy. Stolik w kącie. Ruszył więc za nim, zdejmując swój płaszcz i wieszając na oparcie krzesła. Na sobie zaś miał czarny cierpły golf i czarne spodnie. Baldwin złożył zamówienie za nich, więc nie będzie sobie tym głowy zawracać. Siadając na swoim krześle, wyjął papierośnicę. Tę, którą dostał lata temu w prezencie od brata.
- O Tobie, Scarlett i Charlesie.Odpowiedział krótko, wyjmując papierosa wkładając go do ust, po czym zapalniczką go odpalił. Przy tym dał chwilę Malfoyowi na przygotowanie się psychicznie do tej rozmowy, jeżeli jej potrzebował.
Zaciągnął się dymem. Wyjął papierosa z ust i wypuścił dym ustami gdzieś w bok. Nie przejmował się zapachem tego miejsca. A więcej dymu tutaj nie powinno zaszkodzić.
- Wiem o Twojej bójce z Charlesem i chciałbym poznać Twoją wersję wydarzeń.Dodał, o co konkretniej mu w tym temacie chodziło. O ile chłopak pamiętał jeszcze fakty z tamtego dnia. W tym też momencie, włożył zapalniczkę do papierośnicy, zamknął ją i schował do kieszeni. Uwagę skupił na Baldwinie, uważnie go obserwując. Jakby prowadził przesłuchanie, bo przecież był swego czasu aurorem i pewne nawyki zawodowe w nim pozostały. Temat podjął na spokojnie.