06.01.2026, 17:19 ✶
– Pewnie też powinnam powiedzieć ci parę rzeczy, ale niekoniecznie tutaj – stwierdziła, tłumiąc westchnienie. Nie żeby coś z tego miało go jakoś mocno zszokować, biorąc pod uwagę, że samej nazwy i nazwiska Dumbledore’a nie planowała wymawiać, a i tak to i owo swego czasu wyczuwał na więzi, ale co innego zakładać – że – wie, a co innego pewne sprawy omówić.
Tyle że oranżeria Lestrangów, nawet jeżeli Brenna sprawdzała na wejściu, czy na pewno nikogo tu nie ma, niekoniecznie była najlepszym miejscem do pewnych rozmów.
Splotła palce na jego karku, bez protestów odwzajemniając pocałunek… ale nie, nawet przez sekundę nie była zaskoczona tym, że chwilę później została uniesiona i Atreus oznajmił, że naprawdę będzie robić za przynętę na utopce.
– Mam wrażenie, że większość pań, które tu dziś goszczą, za wrzucenie do tej sadzawki nie tylko by cię udusiło, ale jeszcze potem wskrzesiło i zamordowało drugi raz – oceniła, ani trochę jednak zirytowana, a potem jej spojrzenie powędrowało ku wodzie, w której podobno miał utonąć jakiś dzieciak i próbując ocenić, jak mogła być głęboka. Miała cholerną nadzieję, że jednak nic takiego się nie stało, bo śmierć, każda, ale dziecka zwłaszcza, była tragedią. Wątpiła jednak, by doszło do tego w ostatnim czasie albo by nie usunięto stąd ciała i tamtej wody. – Nie mam pojęcia. W takiej sukni trudno pływać, ale jak mi nie przytrzymasz głowy pod wodą, prawdopodobnie nie. Za to mam nadzieję, że nie planujesz wracać potem na salę balową? No chyba że to twój plan, żeby zrobić to samemu i pytać pytań o daty urodzenia, żeby potem obliczać zgodność zodiaków pod dzieci w lutym czy coś tam – stwierdziła, trochę żartobliwie, choć i fakt faktem było, że jeżeli faktycznie planował wrzucić ją do tej wody, to pojawiając się potem na sali balowej w mokrej sukni i ze zniszczoną fryzurą wywołałaby niezdrową sensację.
Tyle że oranżeria Lestrangów, nawet jeżeli Brenna sprawdzała na wejściu, czy na pewno nikogo tu nie ma, niekoniecznie była najlepszym miejscem do pewnych rozmów.
Splotła palce na jego karku, bez protestów odwzajemniając pocałunek… ale nie, nawet przez sekundę nie była zaskoczona tym, że chwilę później została uniesiona i Atreus oznajmił, że naprawdę będzie robić za przynętę na utopce.
– Mam wrażenie, że większość pań, które tu dziś goszczą, za wrzucenie do tej sadzawki nie tylko by cię udusiło, ale jeszcze potem wskrzesiło i zamordowało drugi raz – oceniła, ani trochę jednak zirytowana, a potem jej spojrzenie powędrowało ku wodzie, w której podobno miał utonąć jakiś dzieciak i próbując ocenić, jak mogła być głęboka. Miała cholerną nadzieję, że jednak nic takiego się nie stało, bo śmierć, każda, ale dziecka zwłaszcza, była tragedią. Wątpiła jednak, by doszło do tego w ostatnim czasie albo by nie usunięto stąd ciała i tamtej wody. – Nie mam pojęcia. W takiej sukni trudno pływać, ale jak mi nie przytrzymasz głowy pod wodą, prawdopodobnie nie. Za to mam nadzieję, że nie planujesz wracać potem na salę balową? No chyba że to twój plan, żeby zrobić to samemu i pytać pytań o daty urodzenia, żeby potem obliczać zgodność zodiaków pod dzieci w lutym czy coś tam – stwierdziła, trochę żartobliwie, choć i fakt faktem było, że jeżeli faktycznie planował wrzucić ją do tej wody, to pojawiając się potem na sali balowej w mokrej sukni i ze zniszczoną fryzurą wywołałaby niezdrową sensację.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.