07.01.2026, 11:42 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.01.2026, 11:49 przez Charlotte Mulciber.)
Gdy Baldwin wstał, ona prawie zleciała. Była w piżamce, była przerażona, na dodatek chyba nie miała różdżki. Czy zdążyła za nią złapać, gdy uciekała? Nie miała pojęcia. Schowała się za Baldwinem, podejrzewając, że żarty się skończyły. Nie czuła nigdzie różdżki, wiec po prostu podniosła jakiś kamień z tych ukruszonych schodków. A gdy zobaczyła, że butelka przelatuje obok głowy jej stalkera, tylko mocniej zacisnęła palce na swojej prowizorycznej broni.
- Odjeb się ode mnie! - wrzasnęła i rzuciła z całej siły kamieniem w potwora z szafy.
Rzut na AF, czy trafię kamieniem w stalkera, 3k
Najwyraźniej to mieli ze sobą wspólnego - chujowego cela. Ale Baldwin znowu uratował sytuację. Mężczyzna zaczął odganiać się od niewidzialnego czegoś, co Charlie szybko wykorzystała.
- Spierdalamy - chwyciła Malfoya za rękę i pociągnęła go w przeciwnym kierunku, niż jej dom. Musiała biec, musiała uciekać, musiała kurwa przeżyć i dowiedzieć się, czego chce ten zasrany pojeb. Musiała...
Świat zawirował.
Tym razem znowu była sama. Siedziała na wzgórzu i patrzyła w gwiazdy. Było tu pięknie, ciepło, a ona siedziała na kocyku i popijała wino prosto z butelki. Czemu była sama? Nie miała pojęcia. Ale nie przeszkadzało jej to za bardzo. Była tu cisza i spokój, a wszystko to, co chciało się kiedyś, nie miało znaczenia. Rozkoszowała się tym, patrząc na jedną z najjaśniejszych gwiazd. Była piękna, tak spokojna...
- Wierzę, że to ty, tato, mnie obserwujesz - powiedziała cicho, odpalając papierosa. - Pewnie nie pochwalasz tego, co robię, ale uwierz mi - wiem co robię. Zobaczysz, jeszcze będziesz ze mnie dumny.
Nie płakała. Rozmowy z nieżyjącym ojcem to był ostatnio jej chleb powszedni. Ale odpowiedzi od niego: już nie.
Charlie....
Zaskoczona drgnęła i odwróciła się. W krzewach dostrzegła męską sylwetkę z uniesioną dłonią różdżką. Charlotte wrzasnęła i zerwała się na równe nogi, ale te odmówiły posłuszeństwa. Zaplątała się w nie, w koc i wyrżnęła plecami o ziemię. A potem... Potem zaczęła toczyć się w dół, prosto na blondyna, który szedł przy wzgórzu. Z piskiem i przekleństwami na ustach, oczywiście.
- Odjeb się ode mnie! - wrzasnęła i rzuciła z całej siły kamieniem w potwora z szafy.
Rzut na AF, czy trafię kamieniem w stalkera, 3k
Rzut Z 1d100 - 7
Akcja nieudana
Akcja nieudana
Najwyraźniej to mieli ze sobą wspólnego - chujowego cela. Ale Baldwin znowu uratował sytuację. Mężczyzna zaczął odganiać się od niewidzialnego czegoś, co Charlie szybko wykorzystała.
- Spierdalamy - chwyciła Malfoya za rękę i pociągnęła go w przeciwnym kierunku, niż jej dom. Musiała biec, musiała uciekać, musiała kurwa przeżyć i dowiedzieć się, czego chce ten zasrany pojeb. Musiała...
Świat zawirował.
Scena 3
Tym razem znowu była sama. Siedziała na wzgórzu i patrzyła w gwiazdy. Było tu pięknie, ciepło, a ona siedziała na kocyku i popijała wino prosto z butelki. Czemu była sama? Nie miała pojęcia. Ale nie przeszkadzało jej to za bardzo. Była tu cisza i spokój, a wszystko to, co chciało się kiedyś, nie miało znaczenia. Rozkoszowała się tym, patrząc na jedną z najjaśniejszych gwiazd. Była piękna, tak spokojna...
- Wierzę, że to ty, tato, mnie obserwujesz - powiedziała cicho, odpalając papierosa. - Pewnie nie pochwalasz tego, co robię, ale uwierz mi - wiem co robię. Zobaczysz, jeszcze będziesz ze mnie dumny.
Nie płakała. Rozmowy z nieżyjącym ojcem to był ostatnio jej chleb powszedni. Ale odpowiedzi od niego: już nie.
Charlie....
Zaskoczona drgnęła i odwróciła się. W krzewach dostrzegła męską sylwetkę z uniesioną dłonią różdżką. Charlotte wrzasnęła i zerwała się na równe nogi, ale te odmówiły posłuszeństwa. Zaplątała się w nie, w koc i wyrżnęła plecami o ziemię. A potem... Potem zaczęła toczyć się w dół, prosto na blondyna, który szedł przy wzgórzu. Z piskiem i przekleństwami na ustach, oczywiście.