• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Chinatown [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox

[20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox
Leśna powsinoga
Może lew jest silniejszy od wilka, ale wilka nigdy nie widziałem w cyrku.
wiek
30
sława
III
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
Magiłowca
Niewysoka, mierząca około 155 cm. Ma wysportowaną sylwetkę i gibki chód, zdradzający że dużą część czasu poświęca na aktywność fizyczną. Faye ma brązowe włosy, mieniące się rudością w świetle słonecznym, oraz jasnobrązowe oczy. Usta są wiecznie rozciągnięte w uśmiechu, a nosek zadarty.

Faye Travers
#5
07.01.2026, 14:42  ✶  
Jego odpowiedź przyjęła milczeniem. Wpatrywała się w sylwetkę Maddoxa, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Każdą dziurkę w swetrze, każdą ranę, każdą nową bliznę. Każdy włosek wystający z nieogolonego policzka, każde zmarszczenie brwi, gdy znowu zaczynała gadać od rzeczy. Jakby chciała utrwalić sobie jego widok - prawdziwy, bez udawania i wcielania się w role, które były dla nich tak naturalne, jak i bolesne. Znaleźli się po dwóch przeciwnych stronach barykady, chociaż ich wojna nie dotyczyła wojny krwi. Nie miała nic wspólnego z Voldemortem, z czystością krwi, rasą panów i magią. O nie. Ich wojna trwała dużo dłużej, zaczęła się gdy tylko ich oczy się spotkały, gdy odnaleźli się w Zakazanym Lesie, gdy mogli znieść swoją obecność, wierząc, że nie są sami w Hogwarcie. Naturalnym było, że później zaczęli mieć się ku sobie: zbyt wiele ich łączyło, by było inaczej. A jednak im więcej ich łączyło, tym gwałtowniejsze były ich kłótnie. Krew, siniaki, krzyki - wszystko tylko nie płacz. Bo mimo że było intensywnie, Faye nie żałowała żadnego zadrapania, które jej zrobił.

Czy faktycznie była po jego stronie? Nie chciała schodzić na Ścieżki - nie pasowała tam. Zjedliby ją w ciągu sekundy. A jednak chodziła po Nokturnie, dawała się okradać. A 8 września, gdy Londyn płonął, zaczęła go szukać. Czy trzeba było używać słów, by wiedzieć że to był dowód uczuć najczystszych, tak samo czystych, jak i gwałtownych? Nie była po stronie Sfory. Nie była po stronie Ministerstwa. Była po stronie Maddoxa, o czym wiedziała od dawna, ale nie chciała się do tego przyznać. Robił rzeczy złe, niewyobrażalnie złe. Ale jednocześnie wierzyła, że nie robił tego z własnej woli. Był przymuszany, katowany, głodzony... Wyprali mu mózg, ale nie było za późno, by to naprawić. Faye zacisnęła palce na jego dłoni.
- Nie wiem - odpowiedziała szczerze, przysuwając się nieco. - Ta będzie pierwsza. Rodzice nie wiedzą, mój brat nie powiedział o moich problemach.
Westchnęła cicho, unosząc drugą dłoń. Bezwiednie, machinalnie, odruchowo szukała drogi do jego ciepłego policzka. Ta rozmowa była tak bardzo normalna, tak inna od ich wszystkich rozmów do tej pory, że jej serce pozostało ściśnięte. Wiedziała, że spalenie jej domu było tylko początkiem, ale chyba po raz pierwszy Leviathan miał rację. Zamiast siedzieć w kącie i płakać, musiała zacząć naprawiać to, co zostało zepsute. Miała już plan, całkiem sprytny jeśli ktoś chciałby wiedzieć. Uniosła oczy, patrząc na przytłumione blaskiem lampionów i świateł niebo. Mimo łuny gwiazdy wciąż były widoczne. Jej wzrok natrafił na tę jedną, najjaśniejszą. Jakby wskazywała jej drogę i zapewniała, że teraz już będzie tylko lepiej - że podjęła dobrą decyzję. Gdy ścisnął ją mocniej, powróciła do rzeczywistości. Pogłaskała Maddoxa po policzku, z czułością. Bał się tego, co mogła odpowiedzieć? Nie musiał. Jej oczy błyszczały bardziej niż ta gwiazda, najjaśniejsza z nich, która właśnie znajdowała się na niebie i wskazywała zbłąkanym wędrowcom drogę.
- Tę pełnię spędzę u rodziców, jest tuż po Mabon - powiedziała cicho, z cieniem smutku w głosie. - Nie wiedzą co się stało, ale nalegają, żebym została dłużej. Może to i lepiej, podróż do Szkocji zawsze była dla mnie wyczerpująca. A następne...
Spuściła wzrok, by utkwić spojrzenie w ich splecionych dłoniach. Milczała, a chociaż wokół unosił się gwar rozmów, to wydawałoby się, jakby cisza ich oplotła jak cieniutki, miękki kocyk. Byli tylko we dwoje.
- Nicholas zmusza mnie do przeprowadzki - powiedziała w końcu, ledwie poruszając ustami. - Będę miała wolną rękę w urządzaniu tego domu. Moje drzwi zawsze będą dla ciebie otwarte. Niezależnie od tego, czy będzie pełnia, czy nie. Niezależnie od tego, jak często tam będziesz przychodził - zawsze będzie dla ciebie miejsce.
Kącik ust drgnął, najpierw niepewnie, nieśmiało. Nie była pewna, czy przeprowadzka to dobry pomysł, ale zostanie w Dolinie Godryka też było idiotyczne. A wiedząc, że będzie miała swój mały domek z ogródkiem, nie wyobrażała sobie nie mieć obok siebie Maddoxa. Nawet jeżeli miałby przychodzić rzadko.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Faye Travers (1877), Maddox Greyback (1822)




Wiadomości w tym wątku
[20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Faye Travers - 03.12.2025, 15:31
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Maddox Greyback - 04.12.2025, 03:11
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Faye Travers - 04.12.2025, 09:15
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Maddox Greyback - 07.01.2026, 00:10
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Faye Travers - 07.01.2026, 14:42
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Maddox Greyback - 15.01.2026, 19:35
RE: [20.09.1972] Just a Dream | Faye, Maddox - przez Faye Travers - 09.03.2026, 10:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa