08.01.2026, 03:04 ✶
Wpadam na Laurenta
Oboje z Lyssą operowali w wadzie piórkowej, więc mieli wyrównane szanse jeśli chodziło o ewentualne powalania się, przewracania i wytrącania z równowagi. Na całe jednak szczęście, pomimo zaskoczenia kolizji, obydwoje wciąż stali na nogach. Dobrze, bo inaczej pewnie zaraz po sali poniósłby się jej płacz. Wściekły, oczywiście, ale wciąż ubrany w łzy.
Niewidzialna przeszkoda, jaką aktualnie w jej głowie był Prewett, nie wydawała się jednak stanowić jakiegokolwiek zagrożenia. Ba, głos nawet nie pasował do kłopotu jaki wydawał się nieświadomie sprawiać. No właśnie, głos. Laurent mógł nie być w stanie po nim rozpoznać Lyssy, ale dziewczyna pamiętała, bo zapomnieć nie mogła. Wystarczyło parę słów i skonsternowanie, które pchnęło ją na drogę rozpaczliwego poszukiwania cech charakterystycznych w winnym. A że głos tylko teraz słyszała...
- Czy ty nie...? - zaczęła, ale przerwała, bo zapytanie z miejsca czy nie był z Victori na pojedynku, albo czy w ogóle nie nazywał się Laurent Prewett, mogło wydawać się zwyczajnie dziwne. - Widziałam jak te eliksiry robią z ludźmi dziwne rzeczy. Komuś na przykład wyrosły skrzydła. Ktoś inny zmienił się w elfa, jeszcze ktoś całował powietrze... ale może... może to nie było powietrze tylko ktoś niewidzialny, jak tak teraz o tym myślę? - zastanowiła się przez moment, ale zagadka chyba musiała na zawsze pozostać nierozwiązana.
- To tylko bal... ludzie pamiętają tylko to co widzieli... - wzruszyła ramionami. - Chodzi mi o to, że to pewnie zaraz minie, a wtedy nikt cię nie przeoczy - poprawiła się z uśmiechem. Oczywiście grzecznym i nic ponad to. - Może... może się przesuńmy? Żeby nie stać na środku - pociągnęła go pod ścianę. Czuła się w obowiązku nie zostawiać go chyba tylko dlatego, że wiedziała kim jest. No i brzmiał trochę jak ucieleśnienie przysłowiowej osiki czy mimozy, powtarzając za nią niczym papuga. - W każdym razie to nie powinno potrwać długo. Zaraz przejdzie. Chyba.
Oboje z Lyssą operowali w wadzie piórkowej, więc mieli wyrównane szanse jeśli chodziło o ewentualne powalania się, przewracania i wytrącania z równowagi. Na całe jednak szczęście, pomimo zaskoczenia kolizji, obydwoje wciąż stali na nogach. Dobrze, bo inaczej pewnie zaraz po sali poniósłby się jej płacz. Wściekły, oczywiście, ale wciąż ubrany w łzy.
Niewidzialna przeszkoda, jaką aktualnie w jej głowie był Prewett, nie wydawała się jednak stanowić jakiegokolwiek zagrożenia. Ba, głos nawet nie pasował do kłopotu jaki wydawał się nieświadomie sprawiać. No właśnie, głos. Laurent mógł nie być w stanie po nim rozpoznać Lyssy, ale dziewczyna pamiętała, bo zapomnieć nie mogła. Wystarczyło parę słów i skonsternowanie, które pchnęło ją na drogę rozpaczliwego poszukiwania cech charakterystycznych w winnym. A że głos tylko teraz słyszała...
- Czy ty nie...? - zaczęła, ale przerwała, bo zapytanie z miejsca czy nie był z Victori na pojedynku, albo czy w ogóle nie nazywał się Laurent Prewett, mogło wydawać się zwyczajnie dziwne. - Widziałam jak te eliksiry robią z ludźmi dziwne rzeczy. Komuś na przykład wyrosły skrzydła. Ktoś inny zmienił się w elfa, jeszcze ktoś całował powietrze... ale może... może to nie było powietrze tylko ktoś niewidzialny, jak tak teraz o tym myślę? - zastanowiła się przez moment, ale zagadka chyba musiała na zawsze pozostać nierozwiązana.
- To tylko bal... ludzie pamiętają tylko to co widzieli... - wzruszyła ramionami. - Chodzi mi o to, że to pewnie zaraz minie, a wtedy nikt cię nie przeoczy - poprawiła się z uśmiechem. Oczywiście grzecznym i nic ponad to. - Może... może się przesuńmy? Żeby nie stać na środku - pociągnęła go pod ścianę. Czuła się w obowiązku nie zostawiać go chyba tylko dlatego, że wiedziała kim jest. No i brzmiał trochę jak ucieleśnienie przysłowiowej osiki czy mimozy, powtarzając za nią niczym papuga. - W każdym razie to nie powinno potrwać długo. Zaraz przejdzie. Chyba.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.