Avelina zawsze była ciekawskim, głodnym wiedzy człowiekiem. Zawsze obserwowała ludzi i chciała o nich dużo wiedzieć. Niestety Ururu był człowiekiem, którego nie mogła rozgryźć. Jego aparycja, słowa, sposób zachowania – wszystko przeczyło sobie nawzajem. Powodowało u niej niepokój, chęć zadawania pytań i uciekania. Jakby miała do czynienia z człowiekiem, który narzucił na siebie zaklęcia maskujące przez, co nie mógł być już odbierany jako człowiek.
Jego fala pytań zaskoczyła Aveline, nie była w stanie zarejestrować pojedynczych pytań i zdecydować, na które pytanie odpowiedzieć jako pierwsze. Cicho się zaśmiała mrużąc przy tym uroczo oczy i cicho westchnęła. Przetarła serwetką usta, poprosiła go, aby trochę zwolnił, ponieważ nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania w jednym zdaniu. Moment, w którym wyjął notes był dla niej najbardziej zabawny, ale zdusiła w sobie chęć śmiechu.
Zaczęła mu w końcu odpowiadać na tyle na ile umiała i na tyle, aby nic nie mijało się z prawdą. To, że Paxton była osobą oczytaną i lubiącą dużo wiedzieć nie oznaczało, że była nieomylna. Jeśli czegoś nie była pewna od razu go o tym informowała, aby sobie zaznaczył. Starała się wypowiadać wyczerpująco i co chwilę zerkała na jego dłoń, która notowała jakieś rzeczy. Nie do końca rozumiała, co tam pisał, ale nie wnikała. Dodała mu nawet parę anegdotek z mugolskiego świata wtrącając mu informacje o tym, że czasami w wakacje jeździła na mugolską wieś, gdzie pomagała swoim dziadkom na gospodarstwie.