Avery nawet jeszcze nie doszła w ogóle do myślenia o tym, co mieliby zrobić z paprotką, gdyby ją znaleźli. Jasne, chciała znaleźć ten kwiatek, jednak trochę wątpiła w to, czy im się uda. Jeszcze długa droga przed nimi. Była to jej pierwsza wyprawa po tą tajemniczą roślinę, nie wiedziała też co powinna zrobić jeśli już ją znajdą. Jakoś nigdy się tym specjalnie nie interesowała. Słyszała może trochę na temat tego, że miał przynosić szczęście parze, która go znalazła i zwiastować długi i szczęśliwy związek, tyle, że jednak w ich przypadku chyba nie do końca by się to zgadzało.
Stella mogła postąpić jak zawsze i zmyć się stąd przed częścią poszukiwawczą. Uważała jednak, że chyba najwyższy czas zobaczyć o co właściwie chodzi z tymi poszukiwaniami, warto było spróbować, żeby ewentualnie w przyszłości wiedzieć na czym się skupić, a że wydawało jej się, że Stanley nie odmówi jej towarzystwa - to postanowiła go zapytać o to, czy ma chęć wybrać się z nią do lasu. Nie odmówił, więc wychodziło na to, że miała rację, a przynajmniej wiedziała, że jeśli wybierze się z nim, to nie będzie się nudzić, w końcu zawsze kiedy był obok coś się działo. Może nie za każdym razem były to bardzo pozytywne rzeczy, jednak na nudę w jego towarzystwie nie mogła narzekać.
Avery wiedziała, że może polegać na Borginie, mimo tego, że podczas tej krótkiej znajomości było dane jej widzieć go w różnym stanie. Nie wystraszyło jej to - wręcz przeciwnie, może dzięki temu wydawał się jej bardziej ludzki? Miała wrażenie, że reszta osób, która kręciła się wokół niej udawała. Rzadko kiedy bywali naprawdę sobą, raczej próbowali jej zaimponować, co przynosiło odwrotne efekty.
Na pewno, to że Borgin był brygadzistą miało swoje plusy. Może poza tym, że dużo pracował, nie miał wpływu na swój grafik i godziny pracy, przez co nie mogli się specjalnie często spotykać. W przypadku jednak takich poszukiwań, powinien mieć przydatne umiejętności, w końcu łapał przestępców, nie powinien mieć problemu z tym, żeby znaleźć kwiatek w lesie, chociaż to się dopiero okaże. Niezbyt dobrze wróżyło to, że na początku mylił do z kapustą, ale starała się to ignorować i raczej nastawić się na sukces. Pozytywne myślenie było dobrym początkiem, wierzyła, że przyciągało dobrą energię i szczęście.
Podobało jej się to, że nie podchodził do tego zadania na kompletnej wyjebce. Jeśli będą współpracować może uda im się jakoś znaleźć ten cud natury. Rozwiał też jej obawy, że może nie chce w tym uczestniczyć, teraz była pewna, że są w tym razem, jakoś ją to podbudowywało.
Stella brzydziła się przemocą, także ostatnia rzecz, jaką by zrobiła było pobicie kogokolwiek, miała inne sposoby, aby mścić się, gdy coś nie szło po jej myśli. Zresztą sam Stanley miał możliwość już zobaczyć, w jaki sposób działa panna Avery. Ignorancja, milczenie - nie miała problemu, aby z nich korzystać.
- Tak, jak najbardziej, możemy iść.- Stella nie wypiła całej lemoniady, odstawiła ją jednak na stół. Wolała mieć obie ręce wolne, gdyby potknęła się o jakiś korzeń, czy coś podobnego. Najbezpieczniejsze było spadanie na ręce - była to prawda, której nauczyła się w swoim krótkim życiu, wolałaby nie porysować sobie twarzy.
Stella zrównała krok z mężczyzną, co wcale nie było takie łatwe patrząc na to, że miała od niego zdecydowanie krótsze nogi, ale starała się utrzymywać tempo i nie zostawać w tyle. To nie był przecież zwykły spacer, a bardzo poważne poszukiwania, musiała walczyć ze swoimi demonami. - Z tego, co wiem, to co roku ktoś ją znajduje.- Odpowiedziała na pytanie zadane przez Borgina. - Chyba wszystkie pary szukają aż do skutku, jeśli nie znajdą kwiatu to o wschodzie słońca wracają na polanę.- Raczej trudno byłoby szukać nocą ich wszystkich w lesie. - Kilkanaście kwiatów się pojawia, nie jest więc tak źle, myślę, że możemy znaleźć jednego.- Tak naprawdę coraz bardziej w to wątpiła. Teraz do niej dotarło, że będą szli w tym lesie w ciemną noc, a co jeśli jakieś zwierzę ich zaatakuje i nie będą w stanie się obronić. Gwiazdy niby intensywnie oświetlały drogę, jednak Stella trochę się bała, nie wiadomo w końcu co lub kogo mogą spotkać na swej drodze.
Czuła na sobie i Borginie spojrzenia ciekawskich gapiów, ona była do tego przyzwyczajona, w końcu gdzie by się tylko nie pojawiała, to ludzie na nią spoglądali. Dla jej towarzysza pewnie było to coś zupełnie nowego. Nie, żeby chciała go w jakiś sposób wykorzystać, choć może tylko trochę, może to skutecznie odstraszy wszystkich, którzy bardzo chcieli się z nią zapoznać. Kiedy zbliżali się do wejścia do lasu mignęła jej rodzicielka, Stella pomachała jej ręką, musiała się już do niej przyznać skoro pojawiła się niedaleko. Wreszcie weszli w głąb. Nie wydawało jej się, żeby roślina rosła w takim miejscu, to byłoby zbyt proste. Musieli podążać dalej. - Nagrody chyba nie ma, nie wiem, może można ją po prostu ususzyć?- Zapytała. Tak naprawdę to sama nie do końca wiedziała, co powinni zrobić z tą rośliną, jeśli i o ile ją znajdą.
Stella szła przed siebie raczej powolnym krokiem. Rozglądała się uważnie po okolicy, jednak nic nie wzbudziło jej uwagi. Im bardziej w głąb lasu wchodzili, tym bardziej było ciemno. Wokół panowała cisza, mimo tego, że przecież wiele par również znajdowało się niedaleko. Atmosfera była dosyć gęsta. W pewnym momencie poczuła, że coś jej chodzi po twarzy. Pisnęła głośno i podskoczyła spanikowana. - Zabierz to ode mnie!!!- Może warto by było powiedzieć o co chodzi, jednak trochę za bardzo się wystraszyła.