09.01.2026, 12:57 ✶
Absurdalne, nie wiadomo skąd, porady wnętrzarskie Gabriela przebiły się nie tylko przez opar całkowicie sprzecznych (i w dodatku podlanych alkoholem) emocji, kłębiących się w głowie Hannibala, ale też przez jego maskę opanowania, wycisnęły z niego zaskoczone sapnięcie i pozostawiły go na tyle oszołomionego, by całkiem poważnie rozważył sens zestawiania pomarańczu z tymi śliwkowymi fotelami i doszedł do wniosku, że to wcale nie taki głupi pomysł, choć zdumiewająco nowoczesny, jak na wiekowego arystokratę.
Co gorsza, Jonathan dał się wciągnąć w dyskusję, która niebezpiecznie zbliżała się do… przyjacielskich przekomarzanek. Wydawał się czuć podejrzanie swobodnie, jak na wizytę eks-partnera.
Poszukując czegokolwiek, jakiegokolwiek uziemiającego elementu w tym szaleństwie, Hannibal odwrócił głowę do Jessiego, który, jak się zdawało, jako jedyny nie był zamieszany w całą tę telenowelę, a za to obserwował ją z nieodgadnionym wyrazem twarzy. W jego oczach dostrzegł pytanie.
Na chwilę opuścił powieki w dziecinnym odruchu ucieczki.
Tak, kurwa.
Otworzył oczy, bo to i tak nigdy nie działało w ten sposób.
Chcę umrzeć, pomyślał, co nie do końca było prawdą, ale w tej chwili wydawało się niezłą alternatywą.
Dotyk na ramieniu wyrwał go z własnej głowy. Palce były zimne, ale Selwyn czuł gorąco w miejscu dotknięcia, może przez kontrast albo przez alkohol. Na pewno przez alkohol. Szczęśliwie tym razem udało mu się nie wydać z siebie żadnego dźwięku. Całkiem bez związku zastanowił się, czy przekazując komuś wampiryzm można go zarazić cechami charakteru?
Montbel opuścił swoją grzędę i Hannibal odetchnął jakby spokojniej, a z drugiej strony jakaś część jego umysłu zacisnęła się wokół tego miejsca, gdzie przed chwilą siedział, świadoma teraz pustki tak samo, jak przed chwilą jego obecności. Nie podobało mu się to, jak zawisł nad Jess… Jasperem, niczym jakiś sęp, cały czas z butelką w dłoni. Czy wampir mógł się upić ludzkim trunkiem?
”Tego gagatka, co cię pogryzł”?
- Dałeś się pogryźć wampirowi?! - wypalił, uczciwie zszokowany, bo trudno mu było sobie wyobrazić Jessiego przygwożdżonego przez wampira do podłogi, albo może do ściany, bezbronnego i…
Dalsze słowa Gabriela, sugerujące, że to był atak, dotarły do niego z opóźnieniem, dosadnie i upokarzająco dowodzącym jego rozkojarzenia.
- Kiedy? Czemu nic mi nie powiedziałeś? - zapytał, czując się trochę zagubiony, a trochę zirytowany. Czemu nikt mu nic nie mówił?!
Pokręcił przecząco głową na pytanie o inne ataki. W celach rozrywkowych zwykle wolał odwiedzać mugolskie dzielnice, a mugole nawet, jeżeli padali ofiarami wampirów, składali to na karb ekscesów alkoholowych i narkotykowych, ewentualnie zwykłego kinky stuffu. Jego samego jakoś spotkania z wampirami omijały, niestety. Na szczęście. No, w każdym razie, omijały.
- Nie…ale mogę zwrócić uwagę na jakieś podejrzanie wyglądające malinki, jeżeli chcecie - odpowiedział z prowokacyjnym uśmiechem, bo choć nie zależało mu specjalnie na pomaganiu Montbelowi, nietrudno było zgadnąć, jak mianowicie miałoby wyglądać to zwracanie uwagi.