• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence

[12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#2
10.01.2026, 02:18  ✶  

Nie do końca takiego zakończenia dnia się spodziewała. Wszystko potoczyło się tak szybko, nie potrafiła przestać widzieć przed oczami skróconej wersji wydarzeń, odtwarzała je cały czas w głowie niczym zdartą płytę, powtarzała sobie słowa, które zostały wypowiedziane, a padło ich zbyt wiele i były bardzo bolesne. Spodziewała się, że wiadomość o jej ślubie może rozczarować rodziców, jednak łączyła to raczej z tym, że po prostu będą niezadowoleni, że nie chcieli, aby im towarzyszyli podczas tego ważnego dla nich momentu, okazało się jednak, że jej ojciec zrobiłby wszystko, aby do niego nie dopuścić.

W pośpiechu opuścili dom jej rodziców, nie wyjaśniali niczego, po tym, co się stało nie musieli niczego wyjaśniać. John przeszedł samego siebie, nigdy nie widziała go w takim stanie, zapętlił się w swojej wizji świata i nie dopuszczał do siebie myśli, że jego córka jest dorosła, że może sama o sobie decydować, wyrzucał z siebie zdania, które na zawsze miały wyryć się w jej pamięci, były ostrzejsze od noży, mimo tego, że wiedziała, iż nie miały sensu, to jednak dość mocno w nią uderzyły. Nie chciała patrzeć na ojca, nie zamierzała też  pojawić się ponownie w domu rodziców dopóki on nie pójdzie po rozum do głowy, jeśli miało się to nie wydarzyć nigdy to trudno, był to tylko i wyłącznie jego wybór, jego podejście. Szkoda jej było matki, bo i ona miała ponosić konsekwencje jego czynów, ale była pewna, że to zrozumie, zresztą zawsze mogli się z nią spotykać na neutralnym gruncie.

Nie wzięli wszystkich rzeczy, nie chciała dłużej patrzeć na ojca, nie chciała czuć jego obecności w jednym miejscu, pewnie to nie byłoby problemem bo Benjy nie wytrzymał i go uderzył (wcale mu się nie dziwiła), widziała, że trafił bardzo celnie, polała się krew, więc nie wchodziłby im pewnie w drogę, ale sama świadomość, że John znajduje się gdzieś obok wzbudziłaby jej dyskomfort, właśnie dlatego wyszli z ledwie kilkoma kartonami, pozostawiając resztę tam, gdzie się znajdowała. Wiedziała, że Penelope nie będzie miała nic przeciwko temu, aby zająć się przekazaniem jej tych rzeczy.

Wyszli bez słowa, bez pożegnania, więcej słów nie było już w tym miejscu tego dnia potrzebne, wszystko co miało zostać powiedziane zostało powiedziane, czuła ogromną gorycz, była rozczarowana, przybita, nie spodziewała się, aż takiej eskalacji. Na kolacji podczas Mabon widziała nastawienie ojca do Benjy'ego, jednak nie spodziewała się tego, że było ono aż tak złe. Nie sądziła, że jej mąż, jej wybór okaże się być dla niego, aż takim ciosem. Wiedziała, że lubił kontrolować sytuację, trzymać rękę na pulsie, jednak nigdy nie zachował się w ten sposób. Był w tej swojej wyimaginowanej nienawiści okropnie zawzięty, nie dało się mu niczego wytłumaczyć, zresztą nie sądziła, że byłby ją w stanie zrozumieć. Nie po tym, co dzisiaj zobaczyła.

Teleportowali się do swojego nowego domu, to miał być naprawdę miły wieczór, mieli zacząć w końcu odnajdywać się w tym miejscu, budować swoją rutynę, swój azyl, a jednak nastroje zupełnie tego nie okazywały. Nie tak to miało wyglądać. Babcia Ellie jeszcze kręciła się po domu, Prue starała się udawać przed nią, że wszystko jest w porządku, chociaż widziała w jej spojrzeniu coś, co sugerowało, iż zdawała ona sobie sprawę, że coś się stało. Nie wypytywała jednak, na szczęście, nie chciała jeszcze o tym rozmawiać. Sprawa była jeszcze zbyt świeża. Nie byłaby jednak sobą, gdyby nie wspomniała Ellie o tym, że nie wszystko poszło po ich myśli, nie chciała, aby ta zastanawiała się dlaczego pojawili się tutaj w takich wisielczych nastrojach. Babcia Bletchley zawsze przecież czuła i widziała więcej, niż wszyscy inni, nic jej nie umykało, nie było sensu aby się zbytnio niepokoiła.

Przekazała karton, który trzymała w dłoniach Benjy'emu, który dołączył go do prowizorycznej wieży, którą udało im się zbudować. On później gdzieś zniknął, ulotnił się, pewnie musiał przetrawić to, co się wydarzyło. Wiedziała, że to co powiedział było tylko wymówką.

Prue nie opuszczało poczucie winy, nikt nie powinien traktować go w ten sposób, nie w tamtym miejscu, sama zaprowadziła go do rodzinnego domu wierząc, że jakoś to będzie. Myliła się jednak, nie przewidziała takiego scenariusza i miała o to do siebie pretensje.

Pożegnała babcię, odprowadziła ją do drzwi, zamierzała pomóc jej z zniesieniem wszystkiego do taksówki, ale ta otaksowała ją wzorkiem, co wystarczyło, by Prue zrozumiała, że był to zły pomysł. Ellie lubiła sama zajmować się swoimi sprawami, ciągle podkreślała to, że jest w kwiecie wieku, tym razem nie mogło być inaczej. Zamknęła za nią drzwi, wtedy też odetchnęła głęboko. Nie musiała już udawać, że nie jest, aż tak źle, bo było przecież fatalnie.

Ruszyła bez zastanowienia na górę, gdzieś tam bowiem był Benjy, poruszała się cicho, szła korytarzem mijając kolejne puste pomieszczenia, aż w końcu zauważyła bo na balkonie. Przez krótką chwilę się w niego wpatrywała, dopiero po jakichś dwóch minutach ruszyła przed siebie, aby znaleźć się gdzieś obok.

Weszła na balkon bez słowa, nie do końca wiedziała co powinna powiedzieć, zamiast tego ruszyła przed siebie, aż wreszcie znalazła się tuż za swoim mężem. Na pewno usłyszał jej kroki, nie miała co do tego żadnych wątpliwości.

Zrobiła krok w bok, aby znaleźć się obok niego. Najgorsze było to, że nie słyszała całej wymiany zdań jaka padła między nimi podczas tamtego epizodu, czuła, że ojciec mógł mu powiedzieć coś, czego nie powinien, jeśli do niej odezwał się w ten sposób, to mogło być tylko gorzej.

Ich ramiona się ze sobą stykały, sięgnęła dłonią do jego ręki, aby spleść ich palce ze sobą, wolała zacząć od gestów, niżeli słów. To one wyrażały więcej. Trwała tak w ciszy przez chwilę, próbowała zebrać myśli, niekoniecznie jej się to jednak udawało.

- Nie sądziłam, że zachowa się w ten sposób. - Powiedziała cicho, niemalże szeptem. - Przepraszam, że Cię tam ze sobą zabrałam, nie powinnam. Nigdy więcej nie popełnię podobnego błędu, on wybrał. - Ojciec wybrał swoją wersję wydarzeń, swoje racje, swoje poglądy, to było całkiem proste do wydedukowania.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (5548), Prudence Fenwick (3209)




Wiadomości w tym wątku
[12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 10.01.2026, 01:05
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.01.2026, 02:18
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 10.01.2026, 03:46
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 10.01.2026, 12:14
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 11.01.2026, 12:54
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.01.2026, 00:10
RE: [12/10/72] This is how I survive small disasters | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 01:43

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa