Rudi,
jest w porządku, nie było to nic, czego bym się nie spodziewała, albo by było to coś zupełnie nowego. Moja matka i tak zachowywała się bardzo cywilizowanie. To był ledwie przedsmak tego, jaka była dla nas w domu. Ale tak, nie rozmawiam z moją matką za bardzo. Od czasu jak Rookwoodowie zerwali zaręczyny bardzo się ze sobą pokłóciłyśmy. I to była ta ostatnia kropla w czarze, po której zdecydowałam się w końcu wyprowadzić. Obei jesteśmy chyba zbyt uparte, by to jakoś wyłagodzić, a na pewno upłynęło za mało czasu. To znaczy to nie tak, że wcale nie rozmawiałyśmy od tamtego czasu, ale ja potrzebuję przestrzeni. Dlatego obok niej nie usiadłam.
Widziałam, że Twoja matka też delikatnie próbowała „sterować” rozmową?
Nic nie szkodzi, Rudi, ja też mam ręce pełne roboty i nie myślałam za bardzo o prezentach. Bardzo Ci dziękuję za pamięć. I w zamian przyjmij ode mnie coś z moich prywatnych zapasów. To na słodki sen, gdybyś miewał problemy z zaśnięciem przez natłok… wszystkiego.
Mam nadzieję, że Mabon było dla Ciebie szczęśliwe, pomimo tego, jak różne charaktery znalazły się przy wczorajszym stole.
Do przesyłki dołączono dość dużą, smukłą, zdobioną fiolkę barwioną na liliowy kolor z żłobieniami na szkle, z kilkoma porcjami eliksiru nasennego.