05.03.2023, 22:53 ✶
Oto młody wampir, który od razu się ożywił gdy tylko pojawiła się na horyzoncie szansa na barwne towarzystwo. Bez najmniejszego problemu dostosowywał swój ton głosu do wesołości wkradającej się w słowa Danielle.
- Po pierwsze - nie wierzę, że ktoś o twojej aparycji może mieć cokolwiek wspólnego z nudą.- po kolei odhaczał palce i z pewnością siebie podważał każdy aspekt jej odpowiedzi.
- Po drugie: nie odmawiam pięknemu towarzystwu. Nigdy. I po trzecie: chętnie wysłucham jak zrekompensujesz utratę tak drogocennego trunku.- kilka minut rozmowy a już czuł w kościach, że może być przyjemnie i wesoło. Kolejnym skinięciem różdżki pozbył się wszelkich pergaminów i książek ze stolika, zostawiając jedynie ten wąski wazonik z pojedynczym kwiatem w kolorze rozpaczy.
- Czy to wyzwanie? Nikt nie ma prawa pokonać siły mojego fałszowania. Nie oddam ci tytułu najgorszego śpiewaka Londynu.- zbulwersował się w żartobliwym tonie zaś jego buzia odsłaniała cały arsenał białych zębów - na szczęście całkowicie normalnych. Co innego w krwawych okolicznościach… ale na szczęście nie było szkła, krwi więc nie ma co płakać nad rozlanym… a nie, trzeba opłakiwać zmarnowany alkohol.
W jego zielonych oczach błysnął zachwyt gdy obiecała, że go rozgrzeje. Zapomniał, że może mieć chłodniejsze ręce. Uśmiechał się bardzo wyczekująco i głośno jęknął, pokazując swoje rozczarowanie gdy zamówiła grzańce.
- Myślałem, że rozgrzejesz mi duszę. - prychnął a jego policzki napięły się od nieudolnie powstrzymywanego śmiechu.
- A więc Danielle. Brzmi trochę francusko.- przyjął pozę nader otwartą - łokieć zarzucił na oparcie swojego krzesła, siedząc na nim dosyć krzywo. Klatka piersiowa była całkowicie odsłonięta z muru rąk, co potęgowało wrażenie jego pewności siebie.
- Przyszłaś do pubu i… jaka była twoja pierwsza myśl gdy tylko przekroczyłaś ten próg?- zapytał, wolna dłoń opierając na stoliku. Bawił się kuleczkami kauczukowymi, które to wcześniej potraktował transmutacją. Wzrok jednak miał utkwiony w urodziwej rozmówczyni.
- Po pierwsze - nie wierzę, że ktoś o twojej aparycji może mieć cokolwiek wspólnego z nudą.- po kolei odhaczał palce i z pewnością siebie podważał każdy aspekt jej odpowiedzi.
- Po drugie: nie odmawiam pięknemu towarzystwu. Nigdy. I po trzecie: chętnie wysłucham jak zrekompensujesz utratę tak drogocennego trunku.- kilka minut rozmowy a już czuł w kościach, że może być przyjemnie i wesoło. Kolejnym skinięciem różdżki pozbył się wszelkich pergaminów i książek ze stolika, zostawiając jedynie ten wąski wazonik z pojedynczym kwiatem w kolorze rozpaczy.
- Czy to wyzwanie? Nikt nie ma prawa pokonać siły mojego fałszowania. Nie oddam ci tytułu najgorszego śpiewaka Londynu.- zbulwersował się w żartobliwym tonie zaś jego buzia odsłaniała cały arsenał białych zębów - na szczęście całkowicie normalnych. Co innego w krwawych okolicznościach… ale na szczęście nie było szkła, krwi więc nie ma co płakać nad rozlanym… a nie, trzeba opłakiwać zmarnowany alkohol.
W jego zielonych oczach błysnął zachwyt gdy obiecała, że go rozgrzeje. Zapomniał, że może mieć chłodniejsze ręce. Uśmiechał się bardzo wyczekująco i głośno jęknął, pokazując swoje rozczarowanie gdy zamówiła grzańce.
- Myślałem, że rozgrzejesz mi duszę. - prychnął a jego policzki napięły się od nieudolnie powstrzymywanego śmiechu.
- A więc Danielle. Brzmi trochę francusko.- przyjął pozę nader otwartą - łokieć zarzucił na oparcie swojego krzesła, siedząc na nim dosyć krzywo. Klatka piersiowa była całkowicie odsłonięta z muru rąk, co potęgowało wrażenie jego pewności siebie.
- Przyszłaś do pubu i… jaka była twoja pierwsza myśl gdy tylko przekroczyłaś ten próg?- zapytał, wolna dłoń opierając na stoliku. Bawił się kuleczkami kauczukowymi, które to wcześniej potraktował transmutacją. Wzrok jednak miał utkwiony w urodziwej rozmówczyni.