Chciał tylko wyjaśnienia sytuacji, jaka zaogniła się na linii Mulciber Malfoy, przez jego syna i Baldwina. Nie kwestionował decyzji Lorraine, która z tego powodu zdecydowała się zerwać współpracę. Ale chciał poznać powód, dlaczego do tego doszło i kto miał szczególną winę. Zostawiłby ten temat, gdyby nie ścisła relacja między Scarlett a Baldwinem. Która mogła w przyszłości na nowo połączyć obie rodziny.
Jednym, czy zaskoczył teraz Baldwin, to kondolencjami. Richard nie spodziewał się ich tutaj usłyszeć, ale też w głosie wyczuł pytanie o pokrewieństwo z Robertem. Na chwilę zamilkł, wpatrując się w Malfoya. Nie było mu łatwo mówić w czasie przeszłym, jakby to znów przypominało mu o stracie. W geście podziękowania, za okazanie współczucia straty, Mulciber tylko skinął głową, że je przyjmuje.
- Robert był moim bratem. Bliźniakiem.Potwierdził, jeżeli tego potrzebował wiedzieć Baldwin. Dodając, że byli bliźniakami. Dla niektórych mogło być to zaskoczeniem, gdyż Robert mało co opuszczał kamienicę. Tylko wtedy, kiedy musiał. W niektórych przypadkach, Richard go po prostu zastępował.
Odczekał chwilę, aż barman się oddali, zostawiając im szklanki wypełnione jakimś alkoholowym drinkiem. Wrócił do tematu, czego chce się dowiedzieć odnośnie zajścia między Baldwinem a Charlesem.
- O jaką prawdę chodziło?Dopytał. Chcąc wyciągnąć więcej informacji, sprawdzić czy będą pokrywać się z tym, czego dowiedział o syna.
- Możesz odpowiedzieć także na wszystkie pytania, jakie sam zadałeś.
Dodał. Baldwin, zdawał się jednak wiedzieć czego chce się dowiedzieć Richard. Nie okazywał sobą jakiegoś wrogiego nastawienia do Malfoya. Był świadom faktu, że to jego syn w ostatnim czasie zawinił zbyt wiele. Ale nie we wszystkim. Podejście miał neutralne., trudne jednak do określenia, po czyjej miałby się stronie opowiedzieć. Zaciągnął się papierosem, po czym wypuścił dym ustami. Sięgnął po popielniczkę, aby strzepnąć popiół. Czekał na odpowiedzi, wyjaśnienia.