12.01.2026, 15:53 ✶
Na uwagę Electry o poczęstunku i swoim rzekomym niedżentelmeńskim zachowaniu, Hannibal zerknął na swój w połowie opróżniony talerz. To było niesprawiedliwe - oczywiście, że Jessiemu było łatwiej oddać swoje frytki, które zapewne zamówił jedynie, jako przekąskę do alkoholi, niż Hannibalowi, dla którego stanowiły obiad!
- Powiedz tylko słowo, a zamówię ci cokolwiek zechcesz, Ellie - powiedział z zaangażowaniem - Albo nie mów - podniósł jedną dłoń, powstrzymując dziewczynę i odwrócił się w samą porę, by drugą ręką dotknąć przedramienia przechodzącej kelnerki, delikatnie, ale znacząco.
- Poproszę zestaw przekąsek do piwa, dobrze? Tych z chipsami i kulkami serowymi - zamówił, zanim ktokolwiek zdążył go powstrzymać - I więcej grzańców, może to pani dla mnie zrobić? - zatrzepotał rzęsami dla efektu.
Reakcje na pytanie o jemiołę sprawiły, że Selwyn z trudem stłumił chichot. Podparł brodę obiema dłońmi i spojrzał najpierw Jessiego - ciepło, bo choć Electra przed chwilą porównała jednego do drugiego i w sumie postawiła Hannibalowi Jessiego za wzór dżentelmeństwa, to jego reakcja była urocza i przypomniała mu ich wygłupy z tarotem sprzed paru tygodni. Ktoś był na rzeczy. Tylko i wyłącznie dla hecy strzelił znaczącym spojrzeniem w stronę jednej, a potem drugiej z dziewcząt i ponownie spojrzał pytająco na chłopaka.
Psotny uśmiech nie schodził z jego twarzy, kiedy przeniósł wzrok na Hestię, zachwycająco nieporadną w swojej próbie zmiany tematu i na Electrę, cudownie otwartą w tych kwestiach. Uwielbiał swoich przyjaciół. Kiedy Ellie odpowiedziała, przechylił się w jej stronę i szepnął: ”Khem, khem, Eugenia Jenkins?”, a głośniej, już dla całego stołu, rzekł, punktując swoją wypowiedź klaśnięciem w dłonie:
- To jest doskonałe pytanie! Tak myślałem, że Saoirse jest w twoim typie! - dotknął wierzchem dłoni ramienia Prewettówny. Sam co prawda wolał trochę delikatniejszą urodę i bardziej emocjonalny performance Eloise, ale nie oszukujmy się, gdyby Saoirse Spencer-Moon złożyła mu propozycję, również by się specjalnie nie opierał. Sięgnął po kubeczek z korzenną wersją grzańca.
- Hestia, skoro już poruszyłaś ten temat, może zechcesz się podzielić swoim typem? - ponad brzegiem naczynia wbił błyszczące oczy w zakłopotaną Bletchley - Nie martw się, nikt tu nie osądza niczyich wyborów!
Gdy Henry dołączył do towarzystwa, tylko uśmiechnął się do niego i kiwnął mu głową.
- Rozmawiamy o całowaniu się pod jemiołą i Ellie ma dzisiaj same genialne pomysły! - oznajmił bez ogródek, bo oczywiście, że każdy przy tym stole był wart pocałowania, choć może nie wszyscy byliby zachwyceni, gdyby faktycznie przyszło co do czego. Wszelkie ponure myśli zostały przegnane w siną dal, przynajmniej tymczasowo.
- Powiedz tylko słowo, a zamówię ci cokolwiek zechcesz, Ellie - powiedział z zaangażowaniem - Albo nie mów - podniósł jedną dłoń, powstrzymując dziewczynę i odwrócił się w samą porę, by drugą ręką dotknąć przedramienia przechodzącej kelnerki, delikatnie, ale znacząco.
- Poproszę zestaw przekąsek do piwa, dobrze? Tych z chipsami i kulkami serowymi - zamówił, zanim ktokolwiek zdążył go powstrzymać - I więcej grzańców, może to pani dla mnie zrobić? - zatrzepotał rzęsami dla efektu.
Reakcje na pytanie o jemiołę sprawiły, że Selwyn z trudem stłumił chichot. Podparł brodę obiema dłońmi i spojrzał najpierw Jessiego - ciepło, bo choć Electra przed chwilą porównała jednego do drugiego i w sumie postawiła Hannibalowi Jessiego za wzór dżentelmeństwa, to jego reakcja była urocza i przypomniała mu ich wygłupy z tarotem sprzed paru tygodni. Ktoś był na rzeczy. Tylko i wyłącznie dla hecy strzelił znaczącym spojrzeniem w stronę jednej, a potem drugiej z dziewcząt i ponownie spojrzał pytająco na chłopaka.
Psotny uśmiech nie schodził z jego twarzy, kiedy przeniósł wzrok na Hestię, zachwycająco nieporadną w swojej próbie zmiany tematu i na Electrę, cudownie otwartą w tych kwestiach. Uwielbiał swoich przyjaciół. Kiedy Ellie odpowiedziała, przechylił się w jej stronę i szepnął: ”Khem, khem, Eugenia Jenkins?”, a głośniej, już dla całego stołu, rzekł, punktując swoją wypowiedź klaśnięciem w dłonie:
- To jest doskonałe pytanie! Tak myślałem, że Saoirse jest w twoim typie! - dotknął wierzchem dłoni ramienia Prewettówny. Sam co prawda wolał trochę delikatniejszą urodę i bardziej emocjonalny performance Eloise, ale nie oszukujmy się, gdyby Saoirse Spencer-Moon złożyła mu propozycję, również by się specjalnie nie opierał. Sięgnął po kubeczek z korzenną wersją grzańca.
- Hestia, skoro już poruszyłaś ten temat, może zechcesz się podzielić swoim typem? - ponad brzegiem naczynia wbił błyszczące oczy w zakłopotaną Bletchley - Nie martw się, nikt tu nie osądza niczyich wyborów!
Gdy Henry dołączył do towarzystwa, tylko uśmiechnął się do niego i kiwnął mu głową.
- Rozmawiamy o całowaniu się pod jemiołą i Ellie ma dzisiaj same genialne pomysły! - oznajmił bez ogródek, bo oczywiście, że każdy przy tym stole był wart pocałowania, choć może nie wszyscy byliby zachwyceni, gdyby faktycznie przyszło co do czego. Wszelkie ponure myśli zostały przegnane w siną dal, przynajmniej tymczasowo.