• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett)

[11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett)
Dzieło sztuki
które chcesz polizać
wiek
24
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
kustoszka sztuki
Brunetka o jasnej cerze i zielonych oczach. Mierzy 166 cm wzrostu przy wadze 50 kg. Bardzo dba o swój wygląd. Poczucie estetyki rozwinięte na wysokim poziomie sprawia, że przywiązuje ogromną wagę do detali - od ubioru, przez makijaż, po dodatki. Ubraniami stara się przykryć swoją niedowagę. Jej arystokratyczna postawa, pełna powściągliwości i elegancji, dodaje jej szyku, co niektórzy odbierają jako dystans i wyniosłość.

Astoria Avery
#7
13.01.2026, 00:23  ✶  
Wspólnota w nieszczęściu miała w sobie coś kojącego, nawet jeśli była gorzka. Dowód na to, że to, co ją spotkało, nie było ani karą, ani osobistą porażką, lecz częścią czegoś większego, czego nikt nie był w stanie przewidzieć ani powstrzymać. Wiedziała o tych, którzy wracali do zgliszcz, do pustych fundamentów. O ludziach, którzy stracili nie tylko dach nad głową, ale całe fragmenty własnej historii. Na tym tle jej własne straty wydawały się niemal łagodne. Uciążliwe, duszące, frustrujące, ale nie ostateczne. Dym można było próbować usunąć, nawet jeśli wracał. Nie pozwalała więc użalać się nad sobą zbyt długo.
- Mam nadzieję, bo próbowałam już wszystkiego. Chyba została mi tylko modlitwa - prychnęła, gdy w jej myślach pojawił się obraz ścian oddychających popiołem i sadzą oraz zaklęć, które odbijały się od nich bezsilnie. Rozważała sprzedaż mieszkania, ale nie zamierzała się tak od razu poddawać. Złe samopoczucie wpływało na jej skupienie, dlatego w ostatnich dniach głównie odpoczywałs. Nie dało się inaczej pod jednym dachem z nadopiekuńczą matką.
Uśmiechnęła się na jego zapewnienie, ale zauważyła to, czego nie powiedział na głos: delikatne napięcie w ramionach, cień pod oczami, ledwie uchwytną szorstkość w ruchach, jakby ciało od kilku dni funkcjonowało na samej determinacji i przyzwyczajeniu, a nie na prawdziwym odpoczynku. Nie dziwiło jej to ani trochę. W ostatnich dniach przez Świętego Munga musiał przewinąć się nieprzerwany strumień pacjentów. Dlatego nie dopytywała, nie naciskała, nie próbowała wyciągać z niego więcej.
- Wiesz, chyba nie byłoby tak źle, gdyby nie fakt, że dawno nie brałam nic na włochatość. Ostatnia dawka skończyła mi się cztery miesiące temu - przyznała jeszcze zanim przystąpił do badania. Zaniedbała to przez natłok obowiązków, dlatego teraz było dużo gorzej. Wiedziała, że trzy miesiące to granica. Znała ją aż za dobrze, bo na przestrzeni lat zdarzyło jej się już zapomnieć o eliksirach. Przez długi czas objawy dawały się ignorować: zmęczenie można było zrzucić na pracę, duszność na stres, zawroty głowy na brak snu. Zwłaszcza ostatnie tygodnie sprzyjały takiemu oszustwu wobec samej siebie.
Badanie rozpoczęło się płynnie, niemal rutynowo, a jednak Astoria od razu wyczuła różnicę. Zaklęcia diagnostyczne sunęły po jej ciele jak chłodne nici, zatrzymując się dłużej w okolicach klatki piersiowej. Czuła znajome ukłucia niepokoju, gdy powietrze w płucach nagle wydawało się gęstsze, jakby musiała świadomie przypominać sobie o każdym wdechu. Wiedziała, że to po części stres, po części dym, po części jej własne serce. Nie zapytała, dlaczego trwa to dłużej niż zwykle. Zamiast tego podporządkowała się badaniu tak, jak robiła to od lat - mechanicznie, niemal odruchowo. Prostowała się, gdy o to proszono, oddychała głębiej, gdy trzeba było, odkaszlnęła, kiedy uzdrowiciel skinął głową. Jej ruchy były spokojne, wyważone, pozbawione nerwowości, choć ciało reagowało na wysiłek znajomym, nieprzyjemnym napięciem. Ona ufała jego doświadczeniu na tyle, by nie zakłócać procesu niepotrzebnymi pytaniami; on badał ją z uwagą, która zdradzała zarówno profesjonalizm, jak i świadomość jej historii. Astoria skupiła się więc na tym, co mogła kontrolować: na równym oddechu, na bezruchu, na ignorowaniu ciężaru w klatce piersiowej, który dawał o sobie znać przy każdym głębszym wdechu. Gdy odstąpił, obserwowała jego ruchy w ciszy, czując, że cokolwiek zaraz usłyszy, będzie przynajmniej nazwane. A nazwanie rzeczy od zawsze dawało jej poczucie kontroli, nawet jeśli samo rozwiązanie wciąż pozostawało poza zasięgiem.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Astoria Avery (2437), Basilius Prewett (1423)




Wiadomości w tym wątku
[11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Astoria Avery - 14.10.2025, 14:32
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Basilius Prewett - 25.10.2025, 21:44
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Astoria Avery - 30.10.2025, 02:21
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Basilius Prewett - 15.11.2025, 08:36
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Astoria Avery - 26.11.2025, 02:37
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Basilius Prewett - 08.12.2025, 23:10
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Astoria Avery - 13.01.2026, 00:23
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Basilius Prewett - 06.02.2026, 04:06
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Astoria Avery - 28.02.2026, 01:29
RE: [11.09.1972] The quiet between breaths (Astoria Avery, Basilius Prewett) - przez Basilius Prewett - 06.04.2026, 20:40

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa