13.01.2026, 02:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2026, 19:42 przez Leviathan Rowle.)
Powinna skończyć na samej propozycji, zamiast rozwijać ją o dodatkowe słowa, bo jeśli chciała tym bardziej go zachęcić, to tylko się przeliczyła. Chociaż zachęcić było chyba niewłaściwym słowem, bo chęci niewiele tutaj było, ale zawsze mógł się łaskawie zgodzić tylko dlatego, że poprosiła. Ale poszukiwanie obecności bogini, wcale go nie bawiło. Wiedział gdzie była - wysoko ponad nimi, za zasłoną, daleko poza zasięgiem rąk i śmiała się z ich starań.
- Wystarczy - warknął krótko, w ten sposób ucinając temat. Nawet gdyby próbowała dalej go podchodzić i urabiać, nie zamierzał odpowiadać, a szczerość z samym sobą nie miała tutaj nic do rzeczy.
- Łatwowierna - sprecyzował. Naiwność miała dla niego nieco inny koloryt, bo mniej w niej było sprytu, a Helloise przecież sprytna być potrafiła. Gdyby było inaczej, nie uchowałaby się przez te wszystkie lata. - Pytanie, czy rozwiązanie wręczy ci w ogóle. Co niby przypadkowy wróżbita ma do twojej kniei i twoich widm? Rzuci tarota na to gdzie kogoś następnego wyssie potwór z lasu? Jeśli tak to nie za dobrze mu idzie - mówił, ale wbrew pozorom w jego głowie nie dźwięczała prześmiewczość. Pewna gorycz, podobna tego z jaką manierą wypowiadał się o religijności, jakby widzenie przyszłości mieściło się dla niego w tej samej kategorii co wznoszenie modłów do bogów. Ale to nie było tak, że Rowle nie był w stanie dostrzegać korzyści płynących z daru trzeciego oka, ale widzący zamknięci w murach ministerstwa wydawali mu się zwyczajnie bezużyteczni póki nie powiedziało im się co robić.
- Będę o tobie pamiętał - przystanął przy jednym ze straganów, gdzie rozłożone były nadpalone jabłka i kupił parę sztuk, płacąc handlarzowi należność. Interakcja ograniczona do minimum. - Gdyby nie to, że wiatr większość rozwiał, a reszta została posprzątana, to zaproponowałbym ci eksperymenty, żeby coś z nim zakopać.
- Wystarczy - warknął krótko, w ten sposób ucinając temat. Nawet gdyby próbowała dalej go podchodzić i urabiać, nie zamierzał odpowiadać, a szczerość z samym sobą nie miała tutaj nic do rzeczy.
- Łatwowierna - sprecyzował. Naiwność miała dla niego nieco inny koloryt, bo mniej w niej było sprytu, a Helloise przecież sprytna być potrafiła. Gdyby było inaczej, nie uchowałaby się przez te wszystkie lata. - Pytanie, czy rozwiązanie wręczy ci w ogóle. Co niby przypadkowy wróżbita ma do twojej kniei i twoich widm? Rzuci tarota na to gdzie kogoś następnego wyssie potwór z lasu? Jeśli tak to nie za dobrze mu idzie - mówił, ale wbrew pozorom w jego głowie nie dźwięczała prześmiewczość. Pewna gorycz, podobna tego z jaką manierą wypowiadał się o religijności, jakby widzenie przyszłości mieściło się dla niego w tej samej kategorii co wznoszenie modłów do bogów. Ale to nie było tak, że Rowle nie był w stanie dostrzegać korzyści płynących z daru trzeciego oka, ale widzący zamknięci w murach ministerstwa wydawali mu się zwyczajnie bezużyteczni póki nie powiedziało im się co robić.
- Będę o tobie pamiętał - przystanął przy jednym ze straganów, gdzie rozłożone były nadpalone jabłka i kupił parę sztuk, płacąc handlarzowi należność. Interakcja ograniczona do minimum. - Gdyby nie to, że wiatr większość rozwiał, a reszta została posprzątana, to zaproponowałbym ci eksperymenty, żeby coś z nim zakopać.
We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast