13.01.2026, 10:24 ✶
Nie dał tego po sobie poznać, cierpiąc w dżentelmeńskim milczeniu, ale powrót do ciepłej sali przyjął z pewną ulgą, obiecując sobie w duchu, że następnym razem wszyje w ubranie zaklęcie ocieplające. Październikowe noce były chłodne, i może nie trząsł się z zimna, ale trochę przemarzł. Oczywiście, przyznałby się do tego tylko, gdyby ktoś postanowił zaaplikować mu veritaserum, bo odrobina chłodu, co to jest dla niego, phi. Założył marynarkę z powrotem i wygładził ją odruchowo.
– Wygląda na to, że nikt nie pobił się przy okazji emocji wywołanych licytacją. Aż trochę szkoda – szepnął do Victorii, gdy weszli z powrotem na salę, gdy ona oddawała donicę skrzatowi, rozejrzał się po pomieszczeniu. Goście przestali już latać pod sufitem, nikt nie zamieniał się w elfy i wyglądało na to, że teraz przejdą do tych standardowych części przyjęć, czyli tańców, plotek i, w przypadku niektórych, zapewne upijania się do nieprzytomności.
Christoper zazwyczaj najpierw patrzył na strój, potem na twarz, więc i pomimo masek rozpoznawał parę osób – tych, którzy mieli na sobie szatę czy suknię po raz kolejny, te nieliczne panie w jego sukniach i parę osób, o których wiedział, że zamówiły u Rosierów projekty tworzone w pojedynczych egzemplarzach. Porwał potem i drinka, by wypić parę łyków, bo może nie planował spić się tak, by skończyć pod jednym ze stołów – raz, nie było to miejsca na to, dwa, miał dziwne wrażenie, że nie było to coś, co jego partnerka by mu darowała – ale przyszli tutaj, żeby się bawić, więc czemu miałby odmawiać sobie odrobiny alkoholu?
– Skoro skrzat porwał moją konkurencję, może w takim razie masz ochotę zatańczyć? – spytał na słowa Victorii, odstawiając na wpół opróżnione naczynie na pierwszą płaską powierzchnię, która się nawinęła i wyciągnął do niej rękę. Skupił na niej spojrzenie jasnych oczu, nie zwracając już uwagi na otaczających ich ludzi.
!plonacedrinki