• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Pokój Życzeń Sny [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence

[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence
Wallflower
Please forgive me if I don't talk much at times.
It's loud enough in my head.

wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Antropolożka/Uzdrowicielka
Prudence jest szczupłą kobietą, która mierzy 163 centymetry wzrostu. Ubiera się raczej niezbyt kontrowersyjnie, schludnie, miesza się z tłumem. Wybiera stonowane kolory. Jej włosy są długie, proste w odcieniu czekoladowego brązu, często wiąże je w kok na czubku głowy. Oczy ma jasnobrązowe. Zapach, który wokół siebie roztacza to głównie woń kojarząca się ze szpitalem, lub medykamentami, jednak przebijają się przez nią owocowe nuty - głównie truskawki.

Prudence Fenwick
#8
13.01.2026, 15:46  ✶  

- Więc wybierz opcje, która bardziej Ci się podoba, nie będziesz mógł mi zarzucić, że nie dałam Ci wyboru. - W tym wypadku groźba, czy obietnica łączyły się z tym samym, nie miała problemu, aby wybrał nazewnictwo, niczego to nie zmieniało. - Nie wiem, czy do końca można nazwać to talentem, ale skoro tak uważasz. - Nie pytała o to jaka jest, chyba wiedziała o co mu chodzi, zresztą nie chciała go teraz męczyć, bo sytuacja nadal nie była szczególnie wesoła, pewnie kiedyś będą mieli okazję, aby do tego wrócić, no i spełnić te wszystkie groźby i obietnice, które między nimi padły. Tej myśli się trzymała. Najważniejsze było to, aby przetrwać ten najtrudniejszy moment, miała wrażenie, że są coraz bliżej tego.

- Mogę Ci udowodnić, że wcale tak nie jest. Możemy przeprowadzić test, następnym razem to ja nas poprowadzę, zmienisz zdanie jak wylądujemy pośrodku niczego. - Bo przecież miały być kolejne razy, nie przyjmowała w ogóle wersji, w której miałaby to być ich ostatnia, wspólna wędrówka, wierzyła, że stać ich na więcej, no i w to, że to nie miał być dzień, w którym odejdzie. Wszystko wydawało się ku temu prowadzić, bo nadal do niej mówił, nadal był w stanie zebrać myśli, nie odpływał, więc metody, które stosowała działały. - O, to ciekawe, nie spodziewałam się, że tak łatwo dostrzeżesz odpowiedni argument, szybko poszło. - Dogadali się więc, co do tego, że nie może go zabraknąć gdzieś obok, bo przecież lawiny zdarzały się bardzo często i ktoś musiał jej pomagać przed nimi uciekać, dobrze, że patrzyli na to w ten sam sposób. Zgodność była bardzo istotna.

- Nikt nie mówił, że będę grać fair. - Wzruszyła jedynie ramionami, z których posypały się drobne płatki śniegu. Kiedy mogła osiągnąć swój cel nie przestrzegała zasad, powinna go chyba o tym uprzedzić, chociaż, czy na pewno? Nie warto było od razu pokazywać wszystkie swoje karty.

- Dobrze to słyszeć, te cechy są nam dzisiaj wyjątkowo potrzebne, naprawdę chcę zobaczyć, jak bardzo uparty jesteś. - Być może nie chodziło jej konkretnie o nieodpuszczanie innym, a walkę o siebie, ale akurat te cechy charakteru mogły ją tylko ułatwić, wierzyła, że jak się uprze to naprawdę będzie w stanie uciec przed śmiercią, wszystko było na dobrej drodze, jeszcze trochę, musiał wytrzymać jeszcze trochę, a wszystko się ułoży. - Niektóre rzeczy nigdy się nie zmieniają i pewnie nie zmienią, musisz do tego przywyknąć. - Zdawała sobie sprawę z tego, że potrafiła być wrzodem na tyłku i faktycznie komplikować najprostsze sprawy, ale czasem to było potrzebne. - Wiem, że to nie jest uczciwe, ale są momenty w których uczciwość nie jest najważniejsza, a osiągnięcie celu. - To był jeden z takich momentów, mogłaby go nawet później przeprosić za to, że nie była do końca w porządku i korzystała z argumentów z których nie powinna, musiał tylko dotrwać do tego później. Będzie miała to na pewno na uwadze, kiedy już opuszczą to miejsce.

- Jestem dobra w takie rzeczy, szybko analizuję i odnajduję sens tam, gdzie inni szukają go latami. - Powiedziała całkiem pewnym tonem głosu. Wiedziała, że podobna weryfikacja mogła zająć wieczność, tyle, że nie do końca ją mieli, kiedy zaczynali rozmawiać, musiała więc nieco wszystko przyspieszyć, grunt, że doszli do jakiegoś konsensusu. - Dobrze, że Ciebie również to cieszy, głupio by wyszło, gdyby tylko jedna strona była zadowolona z takiego szybkiego obrotu spraw. - Nie sądziła, żeby ją oszukiwał, chociaż mógł majaczyć. To jednak nie było w tej chwili istotne, grunt, że ciągle do niej mówił i nie zasypiał. To było najważniejsze, mogła mu dalej zadawać głupie pytania.

- O, więc jesteś czarnowidzem, muszę to dopisać do listy. - Wiedziała, miała świadomość, że nie wierzył w zrządzenia losu, raczej uważał, że sam zasłużył na wszystko, co dostawał. Nieco się w tym różnili, bo Prue jednak uważała, że istnieje jakaś siła wyższa, która wpływa na to, co działo się w jej życiu. - Tylko później nie miej do mnie pretensji, jak coś pójdzie nie tak partnerze, dobrze jest mieć zasługi, ale mogą pojawić się też jakieś komplikacje, nie chcę być odpowiedzialna za wszystko. - To było dla niej trochę zbyt wiele.


Zmrużyła na moment oczy. Musiała na chwilę odpłynąć, zatonąć w swoich wspomnieniach. Miała wrażenie, że jeszcze kilka sekund temu czuła pod palcami chłodny śnieg i ciepłą krew, a teraz wszystko się zmieniło. Słońce paliło jej skórę, pod opuszkami palców czuła rozgrzane ciało. Zdecydowanie przyszło jej zatracić się we wspomnieniach, czasem tak miała. Świat nagle przestawał istnieć, pozostawała w nim tylko ciałem, a jej myśli błądziły, bardzo daleko, nie wiedzieć czemu. Zdarzało jej się to w różnych momentach, to musiał być jeden z nich. Minęło już przecież trochę czasu od tej nocy w Appalachach, którą udało im się jakoś przetrwać.

Prychnęła cicho. Jasne, faktycznie to żadne osiągnięcie, jeszcze żył, jak na to, jaki tryb życia prowadził to raczej nie było takie oczywiste. - Dopóki będę blisko to nie ma szans na to, żebyś przestał żyć. Musisz się do tego przyzwyczaić, tak samo jak do tego gorąca, raczej szybko stąd nie wyjedziemy. - Słońce faktycznie grzało wyjątkowo mocno, trudno było się przed nim chować, chociaż w tej chwili zdecydowanie nie wybrali tej opcji, raczej się na nim wygrzewali i korzystali z aktualnych warunków, które panowały wokół, a miejsce w którym się znajdowali było całkiem malownicze.

- To nie zabrzmiało dobrze, wcale nie jestem straszna. - Naburmuszyła się nieco i zmarszczyła nos, po krótkiej chwili demonstracji swojego niezadowolenia na jej twarzy jednak ponownie zagościł uśmiech. Znajdowała się blisko, bardzo blisko niego, opierała się łokciem o jego klatkę piersiową, jej głowa znajdowała się tuż nad jego twarzą, ale to nie było nic wielkiego, nie w ich przypadku, zawsze do siebie lgnęli, dobrze było czasem poczuć przy sobie ciepło innego ciała, nic więcej. - Zresztą, gdyby faktycznie Ci to tak przeszkadzało to wystarczyłby jeden ruch, i mógłbyś coś na to zaradzić, nie oszukujmy się dałbyś radę mnie nawet zgnieść jedną ręką jak komara, gdybyś tylko chciał. - Jednak nic nie robił z tym, że czasem zdarzało jej się nieco za bardzo do niego zbliżać. Nie było sensu z tym walczyć, szczególnie, że nie miał nic przeciwko temu. Czuła się przy nim trochę jak w domu, którego dawno nie odwiedziła. Być może pojawiali się w swoich życiach tylko od czasu do czasu, ale była to bezpieczna przystań podczas tych wszystkich wędrówek, przynajmniej dla niej. Dobrze było mieć przy sobie kogoś, komu chociaż odrobinę zależało. Poruszyła nogą, bo piasek zaczynał ją drażnić, chciała obsypać go z łydki chociaż na chwilę, chociaż przecież zaraz znowu miała się nim pokryć, dotknęła przy tym jego nogi, zupełnie przypadkiem.

- Nic nie poradzę na to, że jesteś wygodniejszy od piasku. - Był to naprawdę bardzo istotny argument. Skoro już go przy sobie miała to zamierzała wykorzystać tę okazję, jak najlepiej się dało.

- Przez to, że tak bardzo mnie znasz, nie jestem w stanie Cię zaskoczyć, chociaż może to i lepiej, dzięki temu wiesz na co się piszesz, chociaż test nie będzie miarodajny, lepiej by było gdybyś udawał, że nie wiesz, co robię. - Tak właściwie to sama nie do końca wiedziała, ale w tej chwili nie było to szczególnie istotne. Znowu byli blisko, mogła bez żadnego skrępowania korzystać z tego, że był obok. Zupełnie ignorowała fakt, że zawsze kiedy znajdował się koło niej czuła to bardzo dziwne, niewygodne uczucie na żołądku, jakby w jej brzuchu pojawiało się stado motyli, trzymali się tej swojej przyjaźni niczym kotwicy, chociaż gdyby ktoś tylko na nich spojrzał to widziałby, że zdecydowanie nie wyglądali jak tylko i wyłącznie przyjaciele. Gdyby to była tylko przyjaźń nie zawieszałaby tak często spojrzenia na jego ustach, nie dotykałaby go gdy tylko nadarzała się ku temu okazja, a jednak to robiła, tak samo jak z ekscytacją oczekiwała tych kolejnych chwil, które mieli razem spędzić.

- Wiem, zdaję sobie z tego sprawę, zresztą nie ma silniejszego argumentu od nie miałam wyjścia, nic nie może się z nim równać, łatwo jest dzięki temu sięgać po swoje. - Przyjemny dreszcz przeszedł jej po skórze, kiedy jego dłoń zmieniła położenie. Miała wrażenie, że robi to całkiem naturalnie i nie wiedział, że ona to zauważała, starała się nie poruszyć, żeby nie widział, jakie emocje to w niej wzbudzało. Nie sądziła, że powinni, to mogło wszystko spieprzyć, z drugiej strony przecież odbywali już różne rozmowy, nie zawsze jednoznaczne, tak samo jak w ich zachowaniu to w słowach nie brakowało dwuznaczności. Nigdy jednak nie było czasu, odpowiedniego momentu, by zrobić krok dalej, szkoda, a może to i lepiej, sama nie do końca potrafiła stwierdzić. Wiedziała, że nie myślała jasno, jak zawsze gdy był tak blisko, do tego słońce grzało bardzo mocno, przez co mogła podejmować irracjonalne decyzje.



Confusion in her eyes that says it all

She's lost control

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Benjy Fenwick (17473), Prudence Fenwick (11552)




Wiadomości w tym wątku
[09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 05:12
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 24.12.2025, 10:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 24.12.2025, 14:52
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 25.12.2025, 19:55
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 26.12.2025, 03:56
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 12.01.2026, 22:42
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 05:25
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 15:46
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 13.01.2026, 22:28
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 13.01.2026, 23:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 16.01.2026, 02:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.01.2026, 21:18
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Benjy Fenwick - 01.02.2026, 21:49
RE: [09.10.1972, sen] One for sorrow, two for joy | Benjy, Prudence - przez Prudence Fenwick - 20.02.2026, 15:26

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa